Taka wojna na niby (video)

Norbert Ziętal
Ćwiczenia przemyskich rekonstruktorów.
Ćwiczenia przemyskich rekonstruktorów. NORBERT ZIĘTAL
- Jedna żywa lekcja historii, to jak dziesięć w szkolnej klasie - mówią pasjonaci historycznych rekonstrukcji.
Wielkie manewry przed BarbarossąCzlonkowie Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej „X.D.O.K.” cwiczą przed wielką rekonstrukcją historyczną „Barbarossa 2007”, która ma sie odbyc 27 maja w Przemyślu.

Wielkie manewry przed Barbarossą

Ważne są najdrobniejsze szczegóły. Naszywki na mundurze, zapięcie pasa. Bo widzowie powinni zobaczyć widowisko, które wiernie pokazuje bitwę z czasów wojny.

- Sam mundur nie wystarczy. Żołnierz musi się odpowiednio poruszać. W walce obowiązuje szyk - tłumaczy Mirosław Majkowski, dowódca Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej "X.D.O.K.", czyli X Dowództwa Okręgu Korpusu Wojska Polskiego sprzed 1939 r.

Inscenizacjami historycznymi interesuje się od kilku lat. A jeszcze dłużej militarystyką. Kolekcjonuje oryginalne mundury. Radzieckie, niemieckie i przede wszystkim polskie. Żołnierzy walczących w kampanii wrześniowej, wyzwalających Polskę od wschodu i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Przeciwnicy nazizmu

Dlaczego dla swojej grupy na czas Barbarossy wybrał role Niemców?

- Jesteśmy przeciwnikami faszyzmu i nazizmu, chcemy tylko odtworzyć widowisko historyczne - tłumaczy. - Napad Niemiec na ZSRR w 1941 r. to chyba najbardziej znany epizod drugiej wojny związany z Przemyślem. Nam tym razem przypadła rola Niemców, koledzy z innych oddziałów występują w mundurach radzieckich.

W jego grupie rekonstrukcyjnej są również sekcje żołnierzy polskiego września 39. i polskiego wojska na Wschodzie.

Majkowski nie zgadza się z opinią, że tacy pasjonaci jak on gloryfikują hitlerowców i nazizm. Nie ma przecież mowy o epatowaniu drażniącymi symbolami. Zresztą w grupach nie ma przypadkowych ludzi, można się dostać tylko z poparciem któregoś z członków.

Droga zabawa w wojnę

Droga zabawa w wojnę

To nie jest tanie hobby. Na nowy mundur żołnierza niemieckiego (bluza, furażerka i czapka) trzeba wydać 500 zł. Do tego buty - 200 zł, spodnie - 100 zł, pas z klamrą - 60 zł. Kilkadziesiąt złotych kosztuje hełm, nieco więcej karabin. Członkowie profesjonalnych grup mają mundury tej samej armii i z tego samego okresu. W Polsce działa kilkanaście dużych, wojskowych grup rekonstrukcyjnych. Inscenizacje urządzają również bractwa rycerskie.

Bo dziadek był żołnierzem

Wszyscy przemyscy rekonstruktorzy to miłośnicy historii. Paweł Kazienka (21 l.), pasjonat militariów, udział w rekonstrukcjach traktuje jako ciekawą lekcję przeszłości. Pomaga mu to również w nauce, bo studiuje historię w Państwowej Wyższej Szkole Wschodnioeuropejskiej.

Najmłodszy w przemyskiej grupie, stażem i wiekiem, 19-letni Krystian Fudali zaczynał od kolekcjonowania amerykańskiego umundurowania. Bo jest najtańsze i najbardziej dostępne.

- Takich wrażeń, jak podczas inscenizacji, nie zobaczy się w najlepiej nawet zrobionym filmie. A najważniejsze, że przeżywa się to od środka - mówi.

Chłopcy mają dużą wiedzę o uzbrojeniu i umundurowaniu wojsk z okresu II wojny św. W poszukiwaniu informacji wertują wartościowe książki, szukają oryginalnych regulaminów, w których są szczegóły żołnierskiego wyposażenia. Sporo dowiadują się z profesjonalnie prowadzonych stron internetowych. Potrafią też ciurkiem wymieniać tytuły filmów, do których wkradły się nieścisłości historyczne. Na przykład nie ta broń, złe mundury.

Dla Janusza Fudali (24 l.), studenta historii na przemyskiej PWSW, zamiłowanie do mundurów zaczęło się od grzebania w historii własnej rodziny. Jego dziadek podczas II wojny był "kościuszkowcem". Walczył o Kołobrzeg. W Ludowym Wojsku Polskim, w czasie II wojny walczyli również dziadkowie Łukasza Brodali (24 l.). Jeden wyzwalał Warszawę, drugi przeszedł szlak bojowy z armią gen. Andersa.

Grzegorz Biegaj, dwudziestolatek, pierwszy mundur dostał po dziadku. Ten służył w jednostce wojskowej w Krównikach pod Przemyślem. Od tego czasu kolekcjonuje umundurowanie z lat wojennych i współczesne.

[obrazek3] (fot. NORBERT ZIĘTAL)Karczycho musi boleć

Na manewry wybieramy park pod Przemyślem. Wszyscy w nowiutkich mundurach niemieckiej piechoty. Szyje je firma z zachodniej Polski.

- Oj, te nitki trzeba usunąć - zwraca uwagę jeden z żołnierzy.

- Oni szyją mundury pod Amerykanów. Bo tamtejsi rekonstruktorzy obwieszają się orderami. Ale my zachowajmy zdrowy rozsądek - mówi jeden z członków grupy.

Oryginalny sprzęt lub mundury to rzadkość na rekonstrukcjach. Są drogie i łatwo je zniszczyć. Chociaż zdarza się, że ktoś założy oryginalną klamrę do pasa, pojemnik na maskę przeciwgazową lub hełm. Karabiny zazwyczaj plastikowe, rzadziej metalowe atrapy.

Najpierw musztra. Większość przemyskich rekonstruktorów to studenci, nie byli w wojsku. Nie znają drygu.

- Recht um - krzyczy Majkowski. Czyli w prawo zwrot. Źle. Nierówno. Poza tym, niemieccy żołnierze głośno przybijali butami zakończenie tej komendy.

- Powiem recht, a to dla was będzie oznaczać sygnał. Komendę wykonujecie, jak powiem um - powtarza dowódca.

Po paru próbach grupka młodych mężczyzn zaczyna przypominać żołnierzy. Efektownie wygląda samo obracanie głowy. Niemieccy żołnierze, jako nieliczni na świecie, w szyku odwracali głowę w lewo i w prawo, zależnie od sytuacji.

- Mocno wyginajcie szyje, aż karczycho będzie boleć - dowódca jest bezlitosny.

Gdzie zobaczysz największe bitwy

Gdzie zobaczysz największe bitwy

25-27 maja - Oblężenie Gdańska, kampania napoleońska
27 maja - Przemyśl, atak Niemiec na ZSRR
lipiec - Zamek w Golubiu-Dobrzyniu, wielki turniej rycerski
14 lipca - Grunwald, bitwa oddziałów polskich i litewskich z wojskami Zakonu Krzyżackiego
18 - 19 sierpnia - Iłża w woj. mazowieckim, Monte Cassino i kampania wrześniowa
1 września - Westerplatte-Gdańsk

Tłumy przychodzą popatrzeć

Teraz będą ćwiczyć natarcie. Podczas Barbarossy rolą Niemców będzie natarcie. Majkowski ustawia żołnierzy. Atak idzie o wiele lepiej niż musztra. Bo większość chłopców to "weterani".

W 2006 r., w Przemyślu i okolicach były trzy rekonstrukcje. Najpierw kameralna pod Stalingradem, czyli na starym forcie w Orzechowcach. Potem była Barbarossa, czyli atak Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 r. Rekord frekwencji - 8 tys. widzów. Przemyśl dawno nie oglądał takich tłumów. Potem był atak oddziału AK na Niemców w parku w Żurawicy.

Tegoroczna w Przemyślu, w niedzielę 27 maja, będzie jedną z największych drugowojennych inscenizacji w Polsce.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie