Tarcza antykryzysowa. Komu przysługuje wsparcie w ramach pomocy rządowej?

Józef Lonczak
Fot. Mariusz Kapala / Gazeta Lubuska
Jakie są możliwości wychodzenia z "koronakryzysu”? - Dzisiaj szansą na zmniejszenie strat polskiej gospodarki i dochodów polskich rodzin jest dobry wirus ekonomicznej solidarności. Dla większości mikro i małych firm to np. znaczące obniżenie koszty najmu pomieszczeń – mówi dr KRZYSZTOF KASZUBA, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego - Oddział w Rzeszowie.


- Rząd przeforsował ustawę o tzw. tarczy antykryzysowej. Jest ona mocno krytykowana i nietrudno dostrzec też jej słabości. Opozycja to wykorzystuje i nie szczędzi krytyki. Czy, nie lepiej było zaczekać na rozwój wypadków, jak to robią państwa starej Unii i nie uchwalać tej tarczy?

- „Dwa razy daje, kto szybko daje” głosi rzymska maksyma Publiliusza Syrusa żyjącego w I wieku p.n.e. I tak właśnie uczynił rząd premiera Mateusza Morawieckiego. Setki tysięcy działających w Polsce, potrzebujących pomocy firm, zatrudniających do 9 pracowników lub osób samozatrudnionych otrzymują pomoc, i to jest najważniejsze, praktycznie w drugim lub trzecim tygodniu realnych kłopotów. Bo przecież pierwsze kłopoty zaczęły się w branży gastronomicznej, kosmetycznej, transportowej czy hotelarskiej w drugiej połowie marca. Płace do pracowników są najczęściej przekazywane końcem miesiąca. Składki ZUS płacone są w terminie do 10 lub 15 następnego miesiąca. A zatem wszystkie osoby fizyczne opłacające za siebie składkę ZUS mają czas ją opłacić do Wielkiego Piątku lub złożyć wniosek o wsparcie. Właściciele mikroprzedsiębiorstw mają dodatkowe 5 dni. Ale zarówno samozatrudnieni jak i firmy zatrudniające do 9 osób mogły już od końca marca składać wnioski do ZUS o zwolnienie ze składek do ZUS za marzec, kwiecień i maj. Do tego postojowe w kwocie ok. 2000 zł lub 1300 zł oraz dofinansowanie do wysokości 40% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Zaoferowane tak szybko, godziwe świadczenia dla najsłabszych uczestników życia gospodarczego tj. samozatrudnionych i mikroprzedsiębiorstwa, to na obecnym etapie wpływu pandemii na gospodarkę, pozytywna strona uchwalonej - (pierwszej) - tarczy antykryzysowej.

- Dlaczego rząd objął „tarczą antykryzysową” najpierw najmniejsze firmy?
- 31 grudnia 2019 r. na ponad 4 miliony (4 014 354) podmiotów gospodarki narodowej zarejestrowanych w rejestrze REGON 3,85 mln stanowiły podmioty deklarujące zatrudnienie do 9 osób. Na Podkarpaciu w końcu 2019 r. do rejestru REGON było wpisanych 181,1 tysięcy podmiotów. 96%, czyli ok. 174 tys. zarejestrowanych jednostek deklarowało zatrudnienie do 9 osób. A zatem odpowiedź jest bardzo prosta. W pierwszym okresie epidemii wirus zaatakował głównie najmniejsze podmioty. Szybka oferta pomocy ze strony państwa to z jednej strony realna pomoc dla potrzebujących, a z drugiej strony okazja do przygotowania kolejnego etapu wsparcia, „Tarczy 2”, także dla silniejszych podmiotów. Jeśli tylko 2 miliony najmniejszych i najsłabszych podmiotów skorzysta z oferowanego wsparcia o przeciętnej wartości 5 tys. zł to daje to kwotę 10 mld zł. Już wiemy, że pomoc będzie znacznie większa. Dla budżetu to dużo. Dla firmy, 5 tysięcy zł, to oczywiście mało.

W pierwszym okresie epidemii wirus zaatakował głównie najmniejsze podmioty. Szybka oferta pomocy ze strony państwa to z jednej strony realna pomoc dla potrzebujących, a z drugiej strony okazja do przygotowania kolejnego etapu wsparcia, „Tarczy 2”, także dla silniejszych podmiotów.

- Pojawiła się też informacja, że poszerzona „tarcza finansowa” sięgnie łącznie nawet 300 mld zł
Z najnowszych danych łącznie do mikrofirm ma trafić 25 mld zł, do małych i średnich – 50 mld zł, a do dużych – 25 mld zł. Te kwoty w ciągu ostatnich dni rosną i jest to temat na kolejną rozmowę. jednak bez względu na to czy jest to firma mikro, mała, średnia czy duża obrona przed skutkami wirusa musi opierać się na bardzo prostej piramidzie. Jej podstawą musi być z jednej strony wkład właściciela, z drugiej strony wkład państwa, a jej wierzchołkiem musi być pracownik godzący się na częściowy, czasowy spadek wynagrodzenia.

- Właśnie kwota tej pomocy dla firm jest krytykowana: że zbyt niska, że można było więcej …
- …Zawsze można chcieć więcej. Zadłużenie Polski „wypracowane” przez rządzących w okresie minionych 30 lat to bilion złotych plus kolejne dwa biliony w postaci nadchodzących zobowiązań. Polska jest krajem zadłużonym, możliwości są ograniczone, dużych rezerw nie ma. Można pożyczyć lub próbować zaoszczędzić na mniej ważnych wydatkach. W „Tarczy nr 1” zaplanowano 17 mld zł na dofinansowanie zatrudnienia oraz prawie 5 mld zł na postojowe dla samozatrudnionych i pracujących na umowy cywilnoprawne. Do tego ponad 3 mld zł na dodatkowe zasiłki opiekuńcze oraz 1,2 mld zł na umarzalne pożyczki dla mikrofirm. Na początek skromna oferta, ale przyzwoita.

- Skoro „małe jest piękne”, to rząd zdecydował najpierw popierać to co piękne, a później te mniej urodziwe czyli średnie i wielkie przedsiębiorstwa. Czy one tak samo zasługują na pomoc państwa?
- Na pomoc zasługuje każdy poszkodowany przez epidemię czy klęskę żywiołową. Ale pomoc oferowana przez państwo czyli tak naprawdę przez twórców bogactwa każdego kraju – pracowników i przedsiębiorców, musi uwzględniać realną możliwość przetrwania lub odrodzenia się po czasie pandemii czy kataklizmu. Większy, na ogół silniejszy, ma większe możliwości amortyzacji wstrząsów. I tym się pewnie kierowali twórcy „Tarczy nr 1” oferując małym firmom zatrudniającym od 10 do 49 pracowników oraz firmom średnim (od 50 do 249 pracowników) m.in. pomoc w postaci dopłaty przez 3 miesiące do płac w wysokości 40% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia oraz dopłat do ubezpieczenia społecznego. Pomoc dla wielu symboliczna ale zwłaszcza w pierwszym okresie, tj. kwietniu, realnych problemów tych firm, jest to baza do kolejnych, korzystniejszych, zwłaszcza w zakresie kosztów składek do ZUS, propozycji dla małych i średnich przedsiębiorstw. Do tego są oczywiście dołączane korzystne rozwiązania w zakresie instrumentów kredytowych i pożyczkowych.

Większy, na ogół silniejszy, ma większe możliwości amortyzacji wstrząsów. I tym się pewnie kierowali twórcy „Tarczy nr 1”.

- Ale „tarczę antykryzysową” krytykuje część przedsiębiorców, także samorządowcy i środowiska różnych organizacji nawet kluby sportowe, które też domagają się dotacji, rekompensat czy ulg
Oczywiście, że można zaoferować dużo więcej. Tę sztukę do perfekcji opanowali przedstawiciele opozycji a zwłaszcza niektórzy kandydaci na urząd prezydenta RP. Posłanka lewicy już przed 2 tygodniami ogłosiła, że na bruku znalazło się 10 milionów Polaków.
Kandydat na prezydenta, którego pierwszą „pracą” było „ministrowanie” ministerstwem pracy wzywa do dobrowolnych składek do ZUS dla wszystkich. Przedstawiciele organizacji biznesowych i tzw. autorytety wiedzy, wzywają do finansowania przez rząd kosztów stałych i zmiennych przedsiębiorstw. Jeszcze nie tak dawno głosili hasło, że gospodarką rządzi niewidzialna ręka rynku. Ręki nikt nie widział, a majątek wartości setek miliardów złotych gdzieś się zawieruszył…

- A jakie dzisiaj widzi pan możliwości wychodzenia z tego kryzysu?
- Dzisiaj największą szansą na zmniejszenie strat polskiej gospodarki, czyli dochodów polskich rodzin jest dobry wirus ekonomicznej solidarności. Dla większości mikro i małych firm znaczącym kosztem są koszty najmu pomieszczeń. Obniżenie na np. 3 miesiące czynszu do symbolicznego 1 euro lub 1 zł dla firm, które musiały zawiesić lub znacząco ograniczyć działalność to etyczny nakaz chwili. Właściciele lokali, samorządy czy galerie handlowe nie upadną, a dadzą szansę przetrwać poszkodowanym. Rządowe propozycje obniżki czynszów o 90% do dobry pomysł. To powinno dotyczyć wszystkich poszkodowanych przez wirusa. W przypadku gdy budowa galerii była finansowana z kredytu, a okres zwrotu przyjęto na np. 144 miesiące, nic nie stoi na przeszkodzie by bank zastosował 3-miesięczną karencję w spłacie i o 3 miesiące wydłużył termin spłaty kredytu. Czyli zamiast po 144 miesiącach zwrot kapitału i odsetek nastąpi po 147 miesiącach. Podobna zasada powinna dotyczyć innych kredytobiorców, także dużych firm.

Byłoby świetnie gdyby wirusem solidarności zarazili się beneficjenci zmian własnościowych w minionych 30 latach a zwłaszcza ci, którzy dzięki pracownikom i podatkowym ulgom osiągali i osiągają piękne dywidendy. Byłoby świetnie gdyby wirusem solidarności zarazili się wszyscy biznesowi partnerzy. By płatnicy faktur dokonali płatności za zrealizowane usługi i dostarczone towary. By dysponujący środkami realizowali zobowiązania płacowe i podatkowe. By np. unijni specjaliści od niszczenia europejskiej gospodarki zlikwidowali absurdalny haracz nazywany podatkiem od emisji CO2. By w realizowanych aktualnie w Polsce projektach unijnych zlikwidować absurdalne bariery dla potencjalnych beneficjentów.

Dzisiaj największą szansą na zmniejszenie strat polskiej gospodarki, czyli dochodów polskich rodzin jest dobry wirus ekonomicznej solidarności.


ZOBACZ TEŻ: Gospodarka. Co nas czeka w ciągu kolejnych miesięcy? Rozmowa z ekonomistą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie