Tauron Liga siatkarek. Przerwana zwycięska passa Developresu Bella Dolina. Rzeszowianki uległy IŁ Capital Legionovii i straciły fotel lidera

Waldemar Mazgaj
Waldemar Mazgaj
Chyba nikt z rzeszowskich kibiców nie spodziewał się takiego wyniku w meczu z Legionovią.
Chyba nikt z rzeszowskich kibiców nie spodziewał się takiego wyniku w meczu z Legionovią. Paweł Dubiel
Udostępnij:
Zwycięski marsz Developresu Bella Dolina został przerwany w najmniej spodziewanym momencie. Rzeszowianki w swojej hali uległy 2:3 IŁ Capital Legionovii Legionowo i poległy po 8 wygranych z rzędu. Straciły też fotel lidera Tauron Ligi siatkarek.

W pierwszym secie zespół z Mazowsza postawił wicemistrzyniom Polski trudne warunki. Rzeszowianki, które zaczęły w dość eksperymentalnym zestawieniu, prowadziły jeszcze do stanu 8:7, ale potem na długo minimalna inicjatywa przeszła na stronę Legionovii. Dość powiedzieć, że przyjezdne miały już 3-punktową przewagę (11:14, 12:15) po atomowych zbiciach Gyselle Silvy Franco.

Odważnie rozgrywająca 19-latka Julia Bińczycka coraz częściej w końcówce seta uruchamiała już liderki, a Jelena Blagojević, Bruna Honorio i Ann Kalandadze dopełniały dzieła. Od stanu 16:16 raz jedna, raz druga ekipa wychodziły na prowadzenie. Po serwisie Kalandadze było już 20:18 i nawet czas brany przez trenera przyjezdnych nie pomógł. Po bombie gruzińskiej przyjmującej miejscowe miały dwie piłki setowe (24:22), pierwszą zepsuła Kalandadze, zaś druga piłka nie trafiła na plac zespołu z Rzeszowa, bo Yaprak Erkek zepsuła serwis.

W początkowych chwilach drugiego seta znakomite wyczucie do czelendżów miał trener Alessandro Chiappini (dwie udane wideoweryfikacje) i Legionovia wyszła na prowadzenie 8:6. Po ataku Honorio po prostej znów był remis (10:10). Przyjezdne były jednak dobrze dysponowane i Stephane Antiga przy stanie 12:14 poprosił o czas. Zespół z Legionowa wcale nie zamierzał jednak odpuszczać i Francuz chwilę później (13:17) znów zaprosił zespół na chwilę rozmowy.

Pomogło. Po zbiciu Anny Stencel (15:17) tym razem to Chiappini prosił o przerwę i przez chwilę 2-punktowa różnica na korzyść dobrze broniących legionowianek jeszcze się utrzymywała. Ba, urosła nawet do stanu 17:21, po dotknięciu siatki przez rzeszowską ekipę, ale po wideoweryfikacji wynik zmienił się na 18:20.

Końcówka to gra błędów, Developres nie mógł złapać rytmu, ale dwa razy dobrze spisał się blok, a doświadczenie i opanowanie były po stronie rzeszowianek, które doprowadziły do remisu po 23. Blagojević (15 punktów w dwóch setach!) huknęła ze środka, a potem na tablicy pojawił się wynik 25:23, ale po ataku Erkek arbitrzy nie zauważyli dotknięcia piłki przez blok i decyzję zmienili dopiero po czelendżu.

Kolejna setowa, po ataku Dąbrowskiej o blok, szybko zamieniła się w remis, bo przyjmująca gości zespuła zagrywkę. Erkek dała drugą setową Legionovii, a po autowym ataku Kalandadze zrobiło się 25:27 i nie pomógł już czelendż, wzięty nieco na alibi.

W trzecim secie rzeszowianki od początku wzięły się do roboty, ale ekipa z Legionowa wcale nie chciała być gorsza i ambitnie walczyła o każdy punkt. Po podwójnym bloku rzeszowianek na Olivii Różański zrobiło się już 8:5, więc trener Chiappini prosił o przerwę.

Z 4-punktowej przewagi 9:5 chwilę później był już remis po 9, m.in. po dwóch niecelnych atakach Kalandadze i tym razem to Antiga suszył głowy swojej ekipie. Jednak Różański, Silva i ich koleżanki wcale nie zamierzały na tym poprzestać (11:13, 12:15). Zaś publiczność, która spodziewała się łatwego zwycięstwa rzeszowianek, nie mogła uwierzyć w taki obrót sprawy.

Nie wierzył też chyba Antiga, ale próbował działać. Wymienił rozgrywającą, przyjmującą i atakującą, a przy stanie 14:18 znów wziął czas. Na rzeszowskiej stronie boiska z zagranicy była już tylko Blagojević, a nasz zespół wreszcie wziął się do gry. Ambitnie walczące legionowianki nie odpuszczały jednak. Pościg zbliżył rzeszowianki na 20:21, a po ambitnym pościgu Blagojević i bloku Wenerskiej był remis po 22.

W końcówce sprawy w swoje długie ręce wzięła Stencel – najpierw zaatakowała z obejścia, potem zablokowała Aleksandrę Grykę i było 24:23. Seta zakończyła Blagojević atakiem z lewego skrzydła, mimo podwójnego bloku.

Wyglądało, jakby na czwartą odsłonę wyszedł tylko jeden zespół. Ten z Legionowa, który szybko objął prowadzenie 5:0 i Antiga zaczął się ratować zmianami oraz czasem. Dopiero przy stanie 0:6 Izabela Rapacz zdobyła pierwszy punkt dla rzeszowianek, ale przewaga Legionovii rosła (1:8).

Nikt na Podpromiu nie wierzył, że "Rysice" mogą dostać aż takie lanie, a zespół Antigi zaczął mozolnie odrabiać straty (6:10). Duże straty, bo naprawdę dobrze grająca ekipa z Mazowsza potrafiła grać powtarzalnie i skutecznie. Przy stanie 7:14 trener Antiga wykorzystał drugi czas i po przerwie jego zespół zaczął mozolnie odrabiać straty (11:15), głównie dzięki dobrej grze blokiem.

Legionowianki miały jednak sporo argumentów w ofensywie i trzymały 5-6-punktową przewagę. Po ataku Darii Szczyrby było już 20:13 dla Legionovii i teoretycznie można było się szykować na tie-break. Ale kobieca siatkówka widziała nie takie cuda. dobry czelendź, blok, obicie rąk rywalek i przy wyniku 17:21 znów przemawiał Chiappini.

Różnica zmalała do trzech punktów (19:22), ale jednak była za duża. Cud się nie zdarzył, była za to pewna niespodzianka, bo za taką należało uznać nawet punkt zdobyty przez 5. dotąd ekipę w ligowej tabeli.

Żarty się skończyły - pomyślał zapewne trener Antiga i w V secie posłał na boisko najmocniejszy skład. Zaczęło sie od prowadzenie 2:0, ale potem ścianę bloków postawiły przyjezdne, na dodatek nie myliła się Różański. W takich chwilach zawsze sprawdza się gra środkiem, a Stencel lubi taką grę (5:3). Erkek i Różański punktowały praktycznie we dwie, a i tak na tablicy świecił się remis 7:7.

Strony zmieniano, po ataku Dominiki Witowskiej, przy prowadzeniu Developresu, ale wciąż trwała twarda licytacja punkt za punkt. Ze stanu 9:7, po pechowym ataku Honoroio (aut po taśmie) znów był remis (9:9), a za chwilę Różański "przebiła" Aleksandrę Szczygłowską i przy wyniku 9:10 Antiga wziął czas. Różański była jednak nie do zatrzymania, na dodatek miejscowe popełniły błąd przełożenia, Honorio dała się zablokować Różański i było już 9:13. Dopiero wtedy Antiga wziął czas i wymienił Honorio na Rapacz.

Po potężnym ataku Różański przyjezdne miały aż 5 piłek meczowych (9:14). Dobrze zagrywała Bajema, cztery udało się obronić i po kontrach Blagojević było już 13:14. Chiappini wziął czas, kazał grać do Różański i ta w ostatniej akcji obiła blok. Co najmniej niespodzianka!

Developres Bella Dolina Rzeszów – IŁ Capital Legionovia Legionowo 2:3

Sety: 25:23, 25:27, 25:23, 19:25, 13:15.

Developres: Bińczycka, Honorio 9, Stencel 12, Jurczyk 6, Blagojević 25, Kalandadze 12 oraz Szczygłowska (libero), Rapacz 6, Wenerska 1, Bajema 7, Witowska 5. Trener Stephane Antiga.

Legionovia: Grabka 3, Silva 10, Tokarska 11, Gryka 9, Różański 31, Erkek 18 oraz Lemańczyk (libero), Damaske, Dąbrowska, Szczyrba 3, Szymańska, Stefanik, Kulig (libero). Trener Alessandro Chiappini.

Sędziowali: Wojtunik (Łódź) i Rek (Kielce).
MVP: Olivia Różański.
Widzów: 1547.


Rafał Jackiewicz: Teraz został mi już tylko cyrk...

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
prawie w ogole brak rozegrania na druga linie.
G
Gość
19 listopada, 22:54, Scania:

Żal było patrzeć na niemoc naszych pań. To był mecz do jednej bramki

ZGADZA SIE. OD DŁUZSZEGO CZASU WENERSKA ROZGRYWA BARDZO CZYTELNIE

S
Scania
Żal było patrzeć na niemoc naszych pań. To był mecz do jednej bramki
Dodaj ogłoszenie