Telefon od żony: umieram... Przyjdź się pożegnać

Andrzej PlęsZaktualizowano 
"Z tęsknoty za Kruszynką&#8221; to ostatni tomik pana Waldemara<br>
"Z tęsknoty za Kruszynką” to ostatni tomik pana Waldemara Andrzej Plęs
Mówi, że grzech zaniechania lekarzy zabił mu żonę. I poszedł na wojnę przeciwko lekarzom. I przeciwko prokuraturze.

Osiemnaście lat była w tym szpitalu pielęgniarką, ale nie chciała niczego "po znajomości". Chciała tylko..., błagała wręcz znajomych przecież lekarzy z chirurgii o pomoc.

- Kiedy była na progu śmierci, zapytała mnie: dlaczego nikt mi nie pomógł? - Waldemar Pańczak opowiada cicho o swojej żonie. - Nie żyje. Teraz ja chcę uzyskać odpowiedź. I dla niej, i dla siebie.

Początek końca

Był koniec maja 2008 roku. Teresa była kilkanaście miesięcy po operacji onkologicznej narządów wewnętrznych, wciąż w trakcie terapii. Po niedzielnym obiedzie poczuła się fatalnie.

- Wieczorem znalazłem ją skuloną, z nudnościami, bólem brzucha - mówi pan Waldemar. - Domowe sposoby terapii nie pomogły. Nie chciała, ale wezwałem pogotowie, pojechaliśmy do szpitala.

USG jamy brzusznej wykryło niedrożność jelit, ale nie to akurat było dla medyków najbardziej alarmujące. W badaniu wykryto też dwa guzki na jednej z nerek. Nowotwór wrócił, żeby zabić? Ordynator chirurgii Specjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie zdecydował, że operacja na nerkach zostanie przeprowadzona sześć dni później, ale pana Waldemara coraz bardziej przerażał pogarszający się stan zdrowia żony. I nie guzki na nerkach, ale potęgujący się ból brzucha.

- Codziennie rozmawiałem z ordynatorem S., prosiłem o interwencję, zwracałem uwagę na jej brzuch, który był już większy niż wtedy, kiedy była w ciąży - opowiada. - Z bólu traciła przytomność, zaczęły się trudności z oddychaniem, już nie poruszała się sama. Ordynator powtarzał, że wie, co robi. Próbowałem interweniować w dyrekcji szpitala, ale szpital obchodził stulecie. Nie było z kim rozmawiać. Uzyskałem tylko wsparcie dyrektora administracyjnego, który nie jest lekarzem. Prosił ordynatora o interwencję, ale ten odpowiedział, że to on jest lekarzem, że lepiej wie, co robić, że żona niegotowa i zapewniał, że nic się nie stanie.

Jeszcze pięć dni po przyjęciu żony do szpitala Pańczak był u ordynatora i prosił: "róbcie coś, bo mi żona umiera". Usłyszał, że panikuje i nic się nie dzieje.

- A dzień później żona do mnie zadzwoniła: umieram, przyjedź się pożegnać...

O włos od śmierci

Pojechał, na miejscu natknął się na doktora R., który był w pracy pierwszego dnia po urlopie. Ten natychmiast posłał Teresę na stół operacyjny, otwarto jamę brzuszną.

Rozpoznanie: "Rozlane ropne zapalenie otrzewnej, ropień zatoki Douglassa, niedrożność jelita cienkiego z perforacją, lewostronne zapalenie płuc, płyn lewej jamy opłucnej, hipokalemia. Stan ciężki". I sepsa.

Błyskawicznie przeprowadzona operacja uratowała Teresie życie. Nie na długo. Niewiele ponad rok później zabił ją nowotwór płuc. Pańczak ma świadomość, że bez tej operacji los nie podarowałby jej tych kilkunastu miesięcy życia, ale jest też przekonany, że sepsa i zapalenie otrzewnej pomogły rakowi.

Teresa zmarła, Pańczakowi powrócił żal do lekarzy. Zawiadomił prokuraturę, iż podejrzewa, że ordynator chirurgii szpitala przy ul. Szopena popełnił przestępstwo. Bo nie rozpoznał niedrożności jelit, zignorował zapalenie otrzewnej, nie zauważył perforacji jelit, zwlekał z operacją. Skąd te pretensje do lekarzy dopiero po roku od tamtej operacji?

- O to samo pytał mnie prokurator - mówi twardo. - Nie chciałem w to angażować chorej i słabej żony. Próbowałem interweniować jeszcze kiedy leżała w szpitalu, ale prosiła mnie: nie rób mi problemów, przecież ja tu pracowałam... A dziś żałuję, że nie byłem bardziej stanowczy.

Po jej śmierci tamta determinacja wróciła ze zdwojoną siłą. Skontaktował się z koleżankami żony - pielęgniarkami, one skontaktowały go z dr. Wiesławem Gawrzewskim, biegłym sądowym (zm. w sierpniu 2010 r.) i to od niego usłyszał, że odwlekanie operacji ostrej niedrożności jelit było grzechem ciężkim.

Sam też obłożył się podręcznikami medycznymi, żeby zrozumieć, co się wówczas stało. I żeby medykom i organom ścigania nie dać się zbyć.

Lekcja dla prokuratury

Chciał pomóc organom ścigania, więc za radą dr. Gawrzewskiego sporządził zestawienie stanów zdrowia żony, wypisał konieczne dla tej sprawy pojęcia medyczne, spisał listę świadków. Wszystko to złożył w prokuraturze. Półtora roku minęło, a prokuratura nie przesłuchała ordynatora chirurgii, ani jego zastępcy. Choć przesłuchała kilkadziesiąt osób, w tym 37 lekarzy.

- Tłumaczą się tym, że ordynatora wskazałem jako sprawcę, więc ma status podejrzanego, tymczasem prokuratura przesłuchuje świadków - wyjaśnia Pańczak.

Sam zgromadził szpitalną dokumentację żony i liczył na to, że prokuratorskie dochodzenie uczyni to samo.
- W tym najważniejszego, na co zwrócił mi uwagę doktor Gawrzewski: karty operacyjnej - podkreśla Pańczak. - Pocieszał mnie jednak, że dokumentacja jest i tak na tyle mocna, że jak będą pisać opinię medyczną, to niczego nie zakombinują. Mylił się.

W przesłanej prokuraturze przez szpital dokumentacji znalazła się za to karta zleceń dla pacjenta Alfreda Sz. Pańczak kpi, że to wszystko dzieje się w szpitalu, który szczyci się europejskim certyfikatem zarządzania. Nie było za to tzw. dekursusów (dokumentacja pobytu na oddziale).

Nie wiadomo więc, co z Teresą działo się przez te pięć dni od chwili jej przyjęcia do szpitala, do czasu tej nagłej operacji. Czy obserwowano jej stan zdrowia, coś stwierdzono, przeprowadzano jakieś badanie, zlecano jakąś terapię? Może, ale nie wiadomo, bo nie ma dekursusów. Jakby pacjentki w ogóle w tym czasie nie było w szpitalu.

Rzeszowska prokuratura zleciła ekspertyzę katowickiej firmie "Med-Lex", ta zwlekała kilka miesięcy, po czym przesłała prokuraturze swoją opinię, że brak jest podstaw by stwierdzić, że postępowanie lekarzy i pielęgniarek było nieprawidłowe.

Po czym w opinii czytamy, że wcześniejsze leczenie operacyjne dałoby szansę na uniknięcie niedrożności jelit, perforację, a w konsekwencji - zapalenie otrzewnej i sepsę. Opinia niejednoznaczna, ale skoro "brak podstaw", to prokuratura śledztwo umorzyła.

Nic się nie stało?

Pańczak uznał, że prokuratura tak samo zlekceważyła śmierć jego żony, jak wcześniej lekarze jej stan zdrowia. Od decyzji rzeszowskiej prokuratury odwołał się do sądu.

I do dr. Ryszarda Frankowicza z tarnowskiej "Medicum - Opinia", któremu przesłał własny komplet szpitalnych dokumentów żony. Jak katowicka "Med-Lex" nie potrafi zająć jednoznacznego stanowiska, to może tarnowska przychodnia potrafi.

Potrafiła. I była to opinia miażdżąca dla szpitalnej chirurgii przy ul. Szopena w Rzeszowie. Owszem - przyznaje Frankowicz - rzeszowscy lekarze wykonali właściwą diagnostykę jamy brzusznej pacjentki, ale... niepełną. Dlatego nie zauważono i niedrożności jelit, i perforacji, i zapalenia otrzewnej. W opinii nazywa to wprost - niedbalstwem diagnostycznym.

- Kierownik zespołu diagnostycznego, jako specjalista chirurgii ogólnej, ponosi odpowiedzialność za powstanie wtórnych powikłań niedrożności jelitowej - oskarża dr Frankowski.

Pańczak przy całej goryczy sytuacji triumfował, bo ktoś wreszcie, i to lekarz, przyznał mu rację. Gorzej, że opinia dr. Frankowicza była pozaprocesowa, więc prokuratura nie wzięła jej pod uwagę.

Za to sąd zgodził się z zażaleniem Pańczaka, skoro stwierdził, że prokuratura nie uwzględniła całości materiału dowodowego, a opinia biegłych była niejednoznaczna. I kazał prokuraturze wrócić do śledztwa.

Prokuratura śledztwo wznowiła, ponowną ekspertyzę zleciła medykom z krakowskiego Zakładu Medycyny Sądowej. Ci odpisali, że możliwe to będzie za 8-12 miesięcy, więc prokuratura znów zawiesiła śledztwo do czasu otrzymania ekspertyzy. Pańczak nie wytrzymał.

- W Polsce nie brakuje ośrodków medycznych, które taką opinię mogą wydać szybciej, dlaczego prokuratura upiera się przy biegłych krakowskich?

I poskarżył się na śledczych sądowi rzeszowskiemu. Kancelarię Prezesa Rady Ministrów zapytał na piśmie, do kogo może poskarżyć się na działanie rzeszowskiej prokuratury. Tę bombardował wnioskami: o przesłuchanie kolejnych świadków, których wymieniał z nazwiska, o uzupełnienie akt sprawy o kolejne dokumenty, które szczegółowo wymieniał.

Wiersze dla "Kruszynki"

Przekonany o swoich racjach, w prokuraturę powoli przestaje wierzyć. Lada dzień złoży w sądzie pozew cywilny przeciwko ordynatorowi S. Jak to nie pomoże, zapowiada prywatny akt oskarżenia przeciwko niemu. I w głębi ducha ma nadzieję, że wszystkie te sprawy... przegra. Szaleństwo?

- Wtedy będę miał możliwość oddania sprawiedliwości w ręce Trybunału w Strasburgu. Niech tam stwierdzą, jak moją żonę potraktowali lekarze za życia, a prawnicy po śmierci.

Wciąż pisze dla Teresy wiersze. Pisał dla żyjącej, dla zmarłej "Kruszynki" też pisze. W tych ostatnich - coraz więcej żalu.

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 42

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
sceptyk

Ja bym znowelizował kodeks karny:

 

łapówka brana przez lekarza - kwalifikacja czynu usiłowanie morderstwa, a jeżeli pacjent nie dający łapówek umiera to kwalifikacja morderstwo. Jeśli lekarz bierze w łapę od Kowalskiego i jego operuje jak umie najlepiej a póżniej operuje NOwaka, któ©ego na łapókę nie było stać to jak mamy wierzyć że tym razem też się starał?

 

Pielęgniarki w tym procederze są nie lepsze. Szpital Banacha w Warszawie, piętro 4 odcinek C - 300 zł za dobe opieki pielęgniarskiej (!!!) innaczej morzesz umrzeć i nikt sie zauważy. Są tam młode pracowite pielęgniarki ale stare wyjadaczki je po prostu deprawują. Takim płacił bym złotóweczkę miesięcznie - z łapówek dobrze sobie będą zyły.

U
Ula

Lekarz do lekarza:
" Bierz od CHAMA dopóki boli, bo jak przestanie boleć to nic nie da "

a
anastzja
Trzeba było iść po pożyczkę do banku dać ordynatorowi to by się czepili a tak to mają w duupie wszystkich hołota lekarska chorobliwie pazerna !!!!!!!!!

I pożyczka nie pomogła!!!jeszcze raz powtarzam jedna wielka mafia!!!
g
gośc
Dokładnie rok temu do szpitala wojewódzkigo nr2 w rzeszowie trawił mój szwagier po wypadku w pracy.Przez około 3 tygodnie leżał na oiom-ie,warunki panujące na oddziale obiektywnie rzecz biorąc tragedia.Do chorych wchodzono bez jakich kolwiek ubrań ochronnych(pragne przypomnieć w czasie kiedy leżał w szpitalu tj.13.01.2011-02.02.2011 panowała epidemia grypy oraz pogoda za oknem nie była najlepsza,bo mróz i śnieg)jednak nitk tego nie pilnował.Pielegniarki(co nie które ,bo nie można włożyć wszystkich do jednego wora)całkowita olewka,trzeba było się dopraszać np.zmiany wenflonu itp.Lekarze jak się już do nich "dobito" to tylko zdawkowe odpowiedzi o stanie chorego.Po 3 tygodniach szwagier niestety zmarł.W powód zgonu w szpitalu wpisano niewydolność krążenia,jak się okazało w sekcji-został zakażony SEPSĄ! Mamy duży żal do personelu i szpitala ,że nikt nie zwracał uwagi na nasze prośby.W moim mniemaniu to jest jedna wielka mafia! Wiem także, że w tym czasie na oddziale panowała sepsa jak się potem dowiedzieliśmy(prywatnie) oraz zmarło malutkie dziecko.Nawet o zgonie dowiedzieliśmy się niemal dobe póżniej.Mam prośbe jeżeli ktoś lub jego bliski wiedzą co się wyprawiało w tych dniach w szpitalu błagam o odpowiedz.pozdrawiam.

Trzeba było iść po pożyczkę do banku dać ordynatorowi to by się czepili a tak to mają w duupie wszystkich hołota lekarska chorobliwie pazerna !!!!!!!!!
G
Gość
z "niedrożnoscią jelita cienkiego z perforacją i zapaleniem otrzewnej" umarła by w ciagu 2 dni... a lezała 5 do czasu operacji... myślę że jest Pan rozżalony i szuka Pan zemsty

Kilkanaście lat temu, mój wujek /po kilku zawałach/, dostał zapalenia wyrostka robaczkowego..CIERPIAŁ PONAD TYDZIEŃ WYJĄC Z BÓLU BO NIKT GO NIE CHCIAŁ OPEROWAĆ...dostawał tylko kroplówki z morfiną..lekarze nie chcieli rozmawiać z rodziną, uciekali na ich widok..zmarł w strasznych męczarniach na zapalenie otrzewnej. Mnie się udało, bo chirurg zdecydował się operować woreczek żółciowy,w którym było ok 39 kamieni mniejszych i większych /też mam chore serce/ i nawet stomatolodzy nie chcieli usunąć ułamanego zęba bojąc się powikłań z sercem. Lekarze najchętniej leczą ludzi zdrowych, młodych i bogatych.
r
roman z kielc

składki na fundusz to porazka i tak każdy chodzi prywatnie na fundusz to po aspiryne albo zwolnienie nie zapomnę nigdy jak nasza pani profesor mówiła na wykładadch z polityki społecznej że zus i nfz to najwieksze porażki które wkrótce upadną żygać się chce

G
Gość

Trzymam kciuki i życze powodzenia w Strasburgu . Naszej służbie zdrowi należy się porządne kopniecie w " dupsko" .P. ARŁUKOWICZ!!!!!!!!!Nie bój się pan wyciągać konsekwenkcji ! Jest pan nadzieją dla chorych ! Konowały do roboty albo won z zawodu

I
Iwona

I taka jest biurokracja w polsce,kazdy sobie roczki myje,ide sie wyrzygac
Panie Waldemarze prosze przyja moje kondolecje i powodzenia

G
Gość
a gdzie napisałem że jstem lekarzem? Pracuje jako pomoc na chirurgii i wiem że niedrozność operuje się tego samego dnia. autor napisał rozpoznanie przecież i "błagał lekarzy żeby operowali niedrożność a oni nie chcieli bo mieli jakieś uroczystości".
swoją drogą pracuje na oddziale od kilku miesięcy i wiem jakie rodziny najczęsciej się procesują.
Dla waszej wiadomości są to ludzie którzy w ogóle się bliskimi nie zajmują, nie zawiozą na czas do szpitala, tylko kiszą w domu a potem w ostatniej chwili obwiniają wszystkich tylko nie siebie. 3 miesiace temu przywióz mąż żonę z rozpadajacym się nowotworem na klatce piersiowej i na pytanie lekarzy dlaczego żona nie była leczona odpowiedział "że zona nie chciała", a zona twierdziła ze mąż jej nie chciał zawieść a mieszkają we wsi i sama do lekarza nie mogła się zgłosić bo nie miał kto z dziećmi zoztać... oczywiście kobieta zmarła i teraz pół oddziału lata do prokuretury bo mąż twierdził ze na pewno konowały specjalnie nie uratowali życia chorej bo mysleli że pieniądze im da... tyle

Nie wiele się pomyliłem. Piszesz:"Pracuje jako pomoc na chirurgii i wiem że niedrozność operuje się tego samego dnia."
Bo tak powinno się postępować ale, w przypadku żony Pana Waldemara tego nie zrobiono. Jak długo pacjent z niedrożnością jelita może przeżyć? Organizm organizmowi nierówny i nie ma tu sztywnej reguły. A co do twojej wypowiedzi:"swoją drogą pracuje na oddziale od kilku miesięcy i wiem jakie rodziny najczęsciej się procesują." to tylko "pogratulować" takiego oddziału. Żeby w ciągu kilku miesięcy zdarzyło się ileś tam przypadków procesów o zaniedbania Lekarskie? to co najmniej zastanawiające, i o czymś to świadczy.
Pracuję w szpitalu ponad 32 lata, na różnych oddziałach,(wewnętrzny,chirurgia,położnictwo,ginekologia,)i wierz mi nie jedno widziałem, i jak tu ktoś napisał większość Lekarzy traktuje pacjenta jak kawał mięcha a jego rodzinę jak dojną krowę. Ci co im zależy na pacjentach to Lekarze z powołania, co rzadko się zdarza i młodzi którzy w piórka nie obrośli i kieszenie mało rozciągnięte mają. A tak na marginesie na Twoim miejscu to ja bym tak lekarzy nie bronił, bo jak Ci się kiedyś noga powinie, to on ci nie pomoże, najwyżej Ci jeszcze dokopie, żeby ratować swoje cztery litery.
m
michał

polska - kraj znajomości < oczywiście nieoficjalnie ale zobaczcie o ile szybciej idzie się do znajomego lekarza niż do zwykłego >

G
Grzegorz

CHYLĘ CZOŁA PANA ODWADZE I DETERMINACJI A PRZEDE WSZYSTKIM MIŁOŚCI - TRZYMAMY ZA PANA KCIUKI !!!

l
leszek
Kolejny studenciak, który jedyne co potrafi to szukać w książce objawów i opierać się na statystykach. Przydałoby się trochę empatii koleżko i indywidualnego podejścia do człowieka, bo nawet nie wiesz jak długo wola człowieka jest w stanie utrzymać go przy życiu... wola, o której mówię to wola życia właśnie!!! A dla pseudolekarzy, bo niestety w naszym kraju niewielu jest prawdziwych specjalistów, człowiek to tylko kupa mięsa, z którą, jak już się dostanie pod skalpel, można zrobić wszystko.. chamstwo i ignoranctwo. Większość lekarzy nie jest nimi z powołania, ani dlatego, że chcieli pomagać ludziom.. Duża większość jest narzędziem niespełnionych ambicji mamusi czy tatusia albo leci na łatwą kasę albo najzwyczajniej w świecie zsunął się po plecach, któregoś z rodziców lekarzy.. niestety taka jest nasza polska rzeczywistość. To jest szczelnie zamknięta grupa zawodowa, tak samo jak np. prawnicy czy inne służby. Ciężko jest się przebić przez to szambo prawdziwym specjalistom, dlatego Ci najlepsi wyjeżdżają z naszego kraju.

Dzięki jhonny za uznanie, ale studia już chwilę temu skończyłem, i niestety nie wystarczy popluć na innych by moc powiedzieć o sobie że jestem kimś. Moim koleżką nigdy nie będziesz bo jak piszesz powyżej to zamknięta grupa. A jeśli chcesz więcej argumentów nt pana F zadzwoń i zapytaj jak wysoko ceni sobie swoje "fachowe" opinie. Jak już się z tym zapoznasz to pomyśl chwilę, a dopiero potem coś napisz.
k
kopiko
Uderz w stół a nożyce się odezwą. Konował broni Konowała. Gdybyś był prawdziwym Lekarzem, to byś głupot nie pisał.
Przeczytaj jeszcze raz to może zrozumiesz. Nie ma dokumentacji z całych pięciu dni pobytu pacjentki na oddziale, więc na jakiej podstawie wiesz w którym momencie, nastąpiła perforacja, zapalenie otrzewnej,itd. Po prostu Pan ordynator stwierdził że skoro choruje na raka to ma raka i po co się trudzić i szukać innych chorób.
Panie Waldemarze jestem z Panem. Niech Pan zrobi wszystko aby śmierć Pańskiej żony nie była "niepotrzebna".

a gdzie napisałem że jstem lekarzem? Pracuje jako pomoc na chirurgii i wiem że niedrozność operuje się tego samego dnia. autor napisał rozpoznanie przecież i "błagał lekarzy żeby operowali niedrożność a oni nie chcieli bo mieli jakieś uroczystości".
swoją drogą pracuje na oddziale od kilku miesięcy i wiem jakie rodziny najczęsciej się procesują.
Dla waszej wiadomości są to ludzie którzy w ogóle się bliskimi nie zajmują, nie zawiozą na czas do szpitala, tylko kiszą w domu a potem w ostatniej chwili obwiniają wszystkich tylko nie siebie. 3 miesiace temu przywióz mąż żonę z rozpadajacym się nowotworem na klatce piersiowej i na pytanie lekarzy dlaczego żona nie była leczona odpowiedział "że zona nie chciała", a zona twierdziła ze mąż jej nie chciał zawieść a mieszkają we wsi i sama do lekarza nie mogła się zgłosić bo nie miał kto z dziećmi zoztać... oczywiście kobieta zmarła i teraz pół oddziału lata do prokuretury bo mąż twierdził ze na pewno konowały specjalnie nie uratowali życia chorej bo mysleli że pieniądze im da... tyle
W
WHITE

lekarze sobie ,prokuratura sobie,jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze.przeklete pieniadze,bez nich swiat bylby lepszy.!

+
Kolejny studenciak, który jedyne co potrafi to szukać w książce objawów i opierać się na statystykach. Przydałoby się trochę empatii koleżko i indywidualnego podejścia do człowieka, bo nawet nie wiesz jak długo wola człowieka jest w stanie utrzymać go przy życiu... wola, o której mówię to wola życia właśnie!!! A dla pseudolekarzy, bo niestety w naszym kraju niewielu jest prawdziwych specjalistów, człowiek to tylko kupa mięsa, z którą, jak już się dostanie pod skalpel, można zrobić wszystko.. chamstwo i ignoranctwo. Większość lekarzy nie jest nimi z powołania, ani dlatego, że chcieli pomagać ludziom.. Duża większość jest narzędziem niespełnionych ambicji mamusi czy tatusia albo leci na łatwą kasę albo najzwyczajniej w świecie zsunął się po plecach, któregoś z rodziców lekarzy.. niestety taka jest nasza polska rzeczywistość. To jest szczelnie zamknięta grupa zawodowa, tak samo jak np. prawnicy czy inne służby. Ciężko jest się przebić przez to szambo prawdziwym specjalistom, dlatego Ci najlepsi wyjeżdżają z naszego kraju.

Niestety w naszym kraju niewielu jest prawdziwych specjalistów, przekonałam się o tym na własnej skórze. Prywatne lecenie u ordynatora skończyło się kiedy zaczęłam pytać co się stało na oddziale, dlaczego straciłam świadomość? Dowiedziałam się,że...żaden lekarz mi nie pomoże..więc unikam lekarzy z mojego miasta, bo wiem,że wystarczy podanie lub przedawkowanie jakiegoś leku bym na zawsze zamilkła..i nikt się o mnie nie upomni.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3