NOWINY
    POLECAMY

    Ciekawostki ze świata sportu!

    Rozwiń
    NOWINY
    Zwiń

    Ciekawostki ze świata sportu!

    • Piękne pływaczki w kalendarzu
    • Kibice z Podkarpacia na skokach w Zakopanem
    • Żużlowcy z Rzeszowa spotkali się z kibicami

    Tematy zastępcze

    Tematy zastępcze

    Andrzej Janas

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Andrzej Janas

    Andrzej Janas ©Archiwum

    Spór Pawła Bały z Marcinem Jurzystą ("Nowiny" z 27 sierpnia i 4 września) w sprawie rzeczywistych bądź pozornych sukcesów Platformy Obywatelskiej jest zawężony i ze swej istoty dotyka rzeczy marginalnych.
    Andrzej Janas

    Andrzej Janas ©Archiwum

    Nie można bowiem zapominać, że w tego typu dyskursach politycznych zasadnicze kwestie powinny odnosić się do państwa, jego stanu oraz jakości organów i instytucji życia publicznego. Jakakolwiek partia polityczna (chodzi mi rzecz jasna o zasadę) nie jest przecież celem samym w sobie, lecz instrumentem do urządzania państwa wedle uznawanego katalogu wartości. W innym przypadku następuje oderwanie rzeczy od właściwego porządku i kontekstu, a powstający obraz sporu budzi zasadnicze wątpliwości co do powagi zawartych w nim wątków i argumentów.

    Nie kłóćmy się, gdy państwo się wali

    Przez kilka tygodni na łamach "Nowin" nasi współpracownicy, Paweł Bała i Marcin Jurzysta, polemizowali na temat Platformy Obywatelskiej i Unii Polityki Realnej oraz ich roli na scenie politycznej Polski. Dyskusja ta poprzedziła akurat moment, w którym Platforma dogoniła w sondażach SLD. Publikujemy też tekst działacza PO, Andrzeja Janasa, odnoszący się do polemiki Bała-Jurzysta. Tekstem tym zamykamy dyskusję na ten temat.



    Byłoby dzisiaj rzeczą co najmniej nieprzyzwoitą głoszenie tezy, że Platforma Obywatelska jest ugrupowaniem sukcesu i ma się całkiem dobrze w obliczu walącego się nam państwa i najpoważniejszego od 1989 r. kryzysu zaufania do jego organów.
    Jeśli granicę ubóstwa przekraczają kolejne rzesze Polaków, autorytety giną na naszych oczach, zjawiska patologiczne obsiadły wszystkie istotne sfery życia publicznego, a przyzwoite wskaźniki gospodarcze nadal pozostają w sferze prognoz, to dla odpowiedzialnej formacji politycznej, myślącej w kategoriach dobra kraju, istota problemu zaczyna się dokładnie w tym miejscu. W takim więc kontekście koncentrowanie uwagi na tym, czy np. poseł B. Komorowski (PO) reprezentuje właściwy poziom kultury wypowiadając się na temat eurosceptyków, albo że nieustannie promowani przez media (czy to źle?) Gilowska, Tusk i Rokita stanowią zbyt wątłe zaplecze (intelektualne?) PO, jest zwykłym zawracaniem głowy i marnotrawieniem czasu. Bo kogóż właściwie mogą interesować partyjne spory o znaczeniu trzeciorzędnym, gdy zagrożone są pryncypia państwowe?

    Wszyscy przegraliśmy

    Dzisiaj, z perspektywy dwóch ostatnich lat, konstatacja jest smutna: wszyscy przegraliśmy, bo nie uczyniliśmy w odpowiednim czasie dostatecznie wiele, by przekonać rodaków do odrzucenia płomiennych teorii z całego cyklu o gruszkach, wierzbie i SLD, a w gruncie rzeczy lewicowej frazeologii bez pokrycia, bez perspektyw i bez nadziei. Frazeologii tym groźniejszej, że tworzącej mit, iż w Polsce może być łatwo i przyjemnie pod warunkiem wyrzucenia rządu Buzka i zastąpienia go rządem Millera.
    Zbyt wielu w to uwierzyło, a część wierzy w to nadal, utrzymując swoje polityczne sympatie w okolicach demagogii i populizmu, z dala od zdrowego rozsądku. I w takim sensie cała prawica jest udziałowcem tamtej porażki, Unii Polityki Realnej nie wyłączając, boć przecież jej kandydaci zabiegali o mandaty do sejmu z list PO i także nie znaleźli skutecznego sposobu na przekonanie wyborców.
    Wszyscy przegraliśmy, bo po wymieszaniu nieudolnego rządzenia z falą afer, coraz większy odsetek Polaków deklaruje wrogi stosunek do państwa i niechęć do uczestnictwa w wyborach - elementarnym mechanizmie demokracji. Gdy z powodu niskiej frekwencji wyborczej (20-30 proc.) pojawi się pytanie o legitymację do rządzenia, to śmiesznie nie będzie. Słabe politycznie rządy nie tylko nie umocnią państwa, ale zepchną je na cywilizacyjne manowce.

    Przeciwnicy są na prawicy?

    Okładanie Platformy piórem Pawła Bały, wiceprezesa Oddziału Galicyjskiego UPR w Rzeszowie, wprawdzie mieści się w tradycji współczesnej polskiej myśli prawicowej i stanowi jej twórczą kontynuację (nie szukaj przeciwników politycznych na lewicy, na prawicy znajdziesz ich aż nadto), ale też rodzi pytanie, po co? W imię małostkowego dezawuowania poglądów adwersarza Marcina Jurzysty, któremu Platforma podoba się z powodów irracjonalnych, bo z racjonalnych, gdyby podzielał zdanie Pawła Bały, zapewne nie podobałaby mu się wcale, czy z potrzeby uczynienia zadość prawicowej tradycji?
    Bo przecież nie był to spór o przyszłość Polski, ani nawet o wizję Podkarpacia.
    .

    Autor jest członkiem podkarpackich władz Platformy Obywatelskiej


    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo