Teraz się zamknę

    Teraz się zamknę

    PAWEŁ KUCA

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    KRZYSZTOF MARTENS

    KRZYSZTOF MARTENS ©KRZYSZTOF ŁOKAJ

    Rozmowa z KRZYSZTOFEM MARTENSEM, przewodniczącym podkarpackiego SLD: - Od kilku tygodni działacze SLD szumnie zapowiadali rekonstrukcje rządu Leszka Millera i klubu SLD. Cała rekonstrukcja to zmiana na stanowisku szefa klubu. Z dużej chmury mały deszcz.
    KRZYSZTOF MARTENS

    KRZYSZTOF MARTENS ©KRZYSZTOF ŁOKAJ

    - Mija czas, kiedy mówienie o zmianie premiera było konstruktywne. W tej chwili zadeklarowałem, że się zamknę i przestanę o tym mówić. Zresztą nie widać następcy premiera.

    - Może dlatego, że Leszek Miller się uparł, że będzie rządził do końca kadencji, bez względu na okoliczności.

    - Gdyby pojawił się kandydat, który powiedziałby odważnie, że ma ochotę na to stanowisko, zaczęłaby się poważna dyskusja. Ponieważ takiego odważnego nie widać, trzeba tej dyskusji zaprzestać i zająć się poprawianiem wizerunku SLD w takich realiach, jakie mamy.

    - Jest pan rozczarowany tymi drobnymi zmianami?

    - Premier zapowiedział wcześniej, że nie widzi potrzeby rekonstrukcji całego rządu i to jest decyzja premiera, a nie partii. Chociaż zmianę przewodniczącego klubu oceniam pozytywnie, bo Krzysztof Janik będzie lepszym szefem niż Jerzy Jaskiernia.

    - Jedna czwarta klubu SLD głosowała przeciw nominacji dla pana Janika. To było głosowanie przeciw Leszkowi Millerowi?

    - Nie przypuszczam. To pokazuje, że ta jedna czwarta jest na tyle sfrustrowana, iż kontestowałaby każdą zmianę.

    - Chaos w szeregach SLD i tak się nasila. Część działaczy Sojuszu z Łodzi chce postawić premiera przed sądem partyjnym za brak realizacji programu wyborczego.

    - To jedno wielkie głupstwo.

    - Kiedyś to głupstwo było nie do pomyślenia. Dziś pokazuje sytuację w partii.

    - Wskazuje to na pewne zatomizowanie SLD. To, jak wypowiadają się wiceprzewodniczący SLD, pokazuje raczej na proces konsolidacji Sojuszu. Wszyscy zrozumieli, że jeśli sami nie zaczniemy się szanować i mówić jednym głosem, może dojść do katastrofy.

    - SLD ciągle traci w sondażach, w niektórych badaniach jest już za Samoobroną. To równia pochyła, którą kiedyś przeżyła AWS?

    - Mówiłem o tej równi jeszcze w październiku, kiedy poparcie dla nas wynosiło 26 proc. W sytuacji, kiedy zmiany są minimalne, szukanie źródeł nadziei jest sztuką nie lada. Ja mówiłem o poparciu dla Jolanty Kwaśniewskiej w wyborach prezydenckich, o generalnej rekonstrukcji rządu. Do takiej rekonstrukcji nie dojdzie i nadzieja na odbicie troszkę gaśnie.

    - Co SLD musi zrobić, żeby przestać tracić w sondażach?

    - Jeżeli jako realia przyjmujemy dalsze rządy pod wodzą Leszka Millera, trzeba skupić się wokół rządu i konsekwentnie przeprowadzać kolejne pomysły polityczne i gospodarcze.

    - Był plan Hausnera. Nie wiadomo, co z niego zostanie, bo już trwają targi polityczne, także w kręgach lewicy.

    - Następują tam pewne korekty, zupełnie naturalne; po to była kilkutygodniowa konsultacja społeczna. Kwota oszczędności, którą podawał pan Hausner, nie zmniejszy się znacznie.

    - Nie obawia się pan, że w obliczu spadku notowań SLD przed wyborami wasi działacze zrobią skok na kasę?

    - Jest to zjawisko, które miało miejsce w AWS. Ostatni rok ich rządów to było zaniepokojenie, że kadencja się kończy i jest mała szansa na reelekcję. To prowadziło do wielu nieprawidłowości i interesów na bakier z prawem. To zjawisko może wystąpić w SLD. Trzeba zrobić wszystko, żeby nie wystąpiło.

    - Jak? "Gazeta Wyborcza" ujawniła aferę z udziałem SLD w Bydgoszczy. Partia stanęła tam murem za swoimi oskarżonymi w mediach kolegami.

    - To naturalny odruch w sytuacji, kiedy kolejni działacze SLD są ostro atakowani przez media.

    - Są atakowani, bo są ku temu powody.

    - Rozumiem, ale następuje odruch obronny. Po jakimś czasie, kiedy wszystkie zarzuty się wyjaśnią, SLD będzie podejmować działania. Zresztą rzecznik dyscypliny już zajął się sprawą.

    - Może PO ma rację żądając wcześniejszych wyborów do parlamentu?

    - Na pewno byłoby one w interesie Platformy i przeciwko interesowi SLD.

    - Czy byłyby w interesie państwa?

    - Trudno powiedzieć. Rozwój gospodarczy w 2004 r. zapowiada się zupełnie nieźle. Jeżeli pan mówi o pojawiających się aferach, musimy zdać sobie sprawę, że PO nie będzie rządziła samodzielnie i sama nie jest wolna od różnego rodzaju zarzutów.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo