Testy na Covid wśród nauczycieli od 11 stycznia. Pedagodzy jednak apelują o szczepienia! Według nich ich brak spowoduje dłuższą naukę zdalną

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
123rf
Związek Nauczycielstwa Polskiego apeluje do rządu o przyspieszenie szczepień wśród nauczycieli. Według związkowców, pedagodzy powinni zostać zaszczepieni jeszcze przed powrotem dzieci do szkół. W przeciwnym razie, jak mówią, przedłuży się nauka zdalna i możliwe będą problemy z maturami.

Obecnie, w ramach etapu zero, szczepienia otrzymują m.in. pracownicy sektora ochrony zdrowia, domów pomocy społecznej i miejskich ośrodków pomocy społecznej. Natomiast 25 stycznia rozpoczną się szczepienia m.in. podopiecznych DPS-ów i zakładów opiekuńczo-leczniczych, osób powyżej 60 lat, służb mundurowych oraz nauczycieli i pracowników żłobków. Ta grupa będzie liczyć 10 mln osób. Zapisy na szczepienia nauczycieli mają ruszyć 15 stycznia. Na razie nie wiadomo, kiedy dokładnie rozpocznie się akcja podawania preparatów pedagogom. Wiadomo, że w pierwszej kolejności zaszczepieni zostaną seniorzy.

- O terminach szczepień nauczycieli będziemy informować w późniejszym czasie. Wszystko zależy od dostaw szczepionek - mówi rzeczniczka prasowa MEiN Anna Ostrowska.

Minister w kancelarii premiera Michał Dworczyk powiedział wprost: oświata na szczepionki musi poczekać.

- W pierwszym kwartale nie zaszczepimy nauczycieli, ponieważ mamy do czynienia z problemem obiektywnym, jakim jest brak szczepionek – powiedział Dworczyk podczas wtorkowego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia.

Nauczyciele chcą szczepień przed powrotem do szkół

Tymczasem po feriach, które potrwają do 17 stycznia, do szkół mieliby wrócić uczniowie klas I-III. Mieliby, bo ich powrót w tym terminie nie jest przesądzony. Rząd zdecyduje o tym w oparciu o dzienną liczbę zakażeń. Choć rychły koniec nauczania zdalnego trzeba dziś rozpatrywać w sferze przypuszczeń, w środowisku nauczycielskim rozgorzała dyskusja na temat szczepień. Część nauczycieli uważa, że powinni oni otrzymać szczepionki przed powrotem dzieci do szkół. To, jak mówią, może to ochronić sporą część społeczeństwa.

- Nauczyciele powinni być zaszczepieni przed większością pozostałych osób z grupy 1. Nauczycieli w Polsce jest prawie 600 tysięcy, do tego 90 tys. nauczycieli akademickich. Jest to grupa, od której bardzo zależna jest populacja ponad 6 milionów osób uczących się. Mamy w tym 3 miliony uczniów szkół podstawowych, z których znacząca część nie może przecież zostawać sama w domu, zatem szczepienie kilkusettysięcznej zbiorowości nauczycieli wywiera wpływ na codzienne życie nawet jednej czwartej ludzi mieszkających w Polsce - uważa prof. Dariusz Jemielniak, badacz społeczny z Akademii Leona Koźmińskiego.

Czytaj także

O jak najszybsze zaszczepienie nauczycieli apeluje ZNP.
„Powrót do szkół bez szczepień nauczycieli i pracowników oświaty to realna groźba trzeciej fali zachorowań. Kolejny raz rządzącym zabrakło wyobraźni. Oznaczać to może dalszy ciąg nauki zdalnej i duże problemy z egzaminami: maturą i po ósmej klasie” – napisał na Twitterze Sławomir Broniarz, szef ZNP.

Wtóruje mu opozycja. Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej pytała podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia, czy rząd planuje wydzielić specjalną pulę szczepionek dla nauczycieli. Inna reprezentantka KO i była minister edukacji, Krystyna Szumilas, uważa, że nauczyciele do czerwca nie mają szans na zaszczepienie się.

– Rodzice nie mają pewności, że dzieci pójdą do szkół, w których będą uczyć zdrowi nauczyciele – mówiła Szumilas.

Nauczyciele chcą szczepień zamiast testów

Minister edukacji Przemysław Czarnek poinformował, że od zaszczepienia nauczycieli nie będzie uzależniony powrót dzieci do szkół. W przyszłym tygodniu, jak zapowiedział, wszyscy nauczyciele klas I-III będą jednak mieli możliwość wykonania testów na koronawirusa. Będą one wykonywane metodą RT-PCR w sanepidach i w mobilnych punktach drive-thru. Testowanie zostało zaplanowane na czas między 11 a 15 stycznia, jego organizatorem będzie sanepid. W grudniu Ministerstwo Zdrowia zebrało informacje o zapotrzebowaniu na testy m.in. w kuratoriach. Wynika z nich, że chętnych na badanie jest ok. 190 tys. osób.

- Chcemy przeprowadzić testy na koronawirusa wśród nauczycieli po to, żeby osoby, które są zakażone, nadal przebywały w domach – tłumaczył Czarnek.

Czytaj także

Testy wśród nauczycieli będą odbywały się na zasadzie dobrowolności. Obecnie - jak można przeczytać na stronie rządowej - powiatowe stacje sanepidu przygotowują imienne listy pedagogów, którzy chcą się przetestować. Ministerstwo podkreśla, że jeśli nauczyciel się nie przetestuje i nie będzie miał niepokojących objawów choroby, będzie mógł wrócić do nauczania w szkole, jeśli ono ruszy 17 stycznia. Nie wszystkim podoba się testowanie zamiast szczepień w pierwszej kolejności.

- Po co organizować dla nas najpierw testy, lepiej było od razu skierować na szczepienia. To podwójna robota, chociaż rozumiem, że jest ograniczona liczba szczepionek i reglamentacja jest potrzebna. Tyle tylko, że gdy dzieciaki wrócą do szkół, to błyskawicznie podskoczą statystyki zakażeń, a wirus będzie rozsiewany wśród nauczycieli i dzieci, a następnie przenoszony do ich rodzin – mówi Anna Jaraczewska, uczy w jednej z podstawówek na Kociewiu.

Szczepienia nauczycieli. Czy wszyscy chcą się zaszczepić

Nauczyciele są jednak podzieleni. Wielu z nich nie chce się szczepić, a nawet poddawać testom. Można o tym przeczytać na nauczycielskich forach internetowych.

- Kiedy poinformowano, że pierwsze dawki zakupionych szczepionek trafią do pracowników służby zdrowia, pacjentów DPS, służb mundurowych oraz seniorów, środowisko nauczycieli podzieliło się na tych, którzy byli oburzeni faktem, że znów nas pominięto, oraz tych, którzy od razu stwierdzili, że nie pozwolą na sobie eksperymentować! Te osoby nie zgadzają się na szczepionki. Ba, nawet na testy przesiewowe – twierdzi Beata Wermińska z organizacji „Ja, nauczyciel”.

Czytaj także

Powrót do szkół w reżimie sanitarnym

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

To niech zwrócą się do "aktorów" żeby nie wpychali się na chama !

G
Gość

Szanuję nauczycieli ich ciężką pracę, ale... ile jest jeszcze innych zawodów, które też wymagają kontaktów z ludźmi? Sprzedawczynie, które nie mają możliwości pracy zdalnej, kierowcy autobusów, fryzjerzy, którzy przecież mają bliskie kontakty z klientami. Przedszkolanki, które pracowały nawet, jak byłą największa fala. Czy naprawdę inteligentny nauczyciel z wyższym wykształceniem nie potrafi się zabezpieczyć tak, żeby się w klasie nie zarazić od ucznia? Nie może zachować dystansu? Wątpię, żeby poza klasą przez ten cały czas epidemii nauczyciele jak jeden mąż unikali kontaktów społecznych - chociażby w pokoju nauczycielskim czy w palarni - czy z ręką na sercu we wrześniu i październiku wszyscy nosili maseczki i uważali maksymalnie na siebie? Czy wszyscy nauczyciele zrezygnowali ze spotkań rodzinnych w święta i przyjacielskich w sylwestra? Czy naprawdę nie mogą pójść normalnie do pracy, jak duża reszta społeczeństwa, zamiast krzyczeć, że znowu są poszkodowani i przepraszam, szantażować dziećmi? Czy są jakieś badania naukowe, które wskazują, że ta grupa zawodowa jest narażona na cięższy przebieg wirusa, naprawdę?

Dodaj ogłoszenie