To miał być ostatni sezon Michala

Ewa Gorczyca Tomasz Jefimow
Tomasz Michal chciał zakończyć karierę, która nie przynosiła mu większych sukcesów. Do ekipy, na niedzielny mecz z KSM Krosno dołączył w ostatniej chwili.
Tomasz Michal chciał zakończyć karierę, która nie przynosiła mu większych sukcesów. Do ekipy, na niedzielny mecz z KSM Krosno dołączył w ostatniej chwili. Fot. Tomasz Jefimow
Udostępnij:
Dmuchana banda mogła uratować życie 20-letniego Michala Matuli. Od wczoraj sympatycy żużla zapalają znicze na stadionie przy ul. Legionów, gdzie zginął.

Michal Matula, zawodnik PSK Olymp Praga zginął w niedzielę wieczorem na krośnieńskim torze. Podczas siódmego biegu, jego motocykl zaczepił się o maszynę klubowego kolegi. 20-latek klatką piersiową przebił drewnianą bandę i wylądował w pasie bezpieczeństwa. Tragedia rozegrała się na oczach ojca Michala, który siedział na trybunach.

Nie ma winnych śmierci

W poniedziałek odbyła się sekcja zwłok zawodnika.

- Potwierdziła, że powodem śmierci były wielonarządowe obrażenia i krwotok wewnętrzny - mówi prokurator Cezary Pelczarski. - Prowadzimy postępowanie wyjaśniające. Nie stwierdziliśmy niczego, co by rodziło czyjąś odpowiedzialność za to zdarzenie.

Msza w intencji Michala Matuli i wszystkich, którzy zginęli na torach żużlowych zostanie odprawiona w środę (30 maja) o godz. 18.30 w kościele oo. Kapucynów w Krośnie.

Potrzeba 160 tysięcy złotych

Na internetowych forach i wśród kibiców KSM Krosno rozgorzała dyskusja na temat bezpieczeństwa na torach żużlowych.

- W tym wypadku dmuchana banda mogła uratować zawodnikowi życie - mówi Kamil Wojtowicz. - Ale w II lidze nadal dopuszczone są bandy drewniane.

- Tor, po modernizacji, został odebrany w marcu. Klub dostał licencję do końca 2008 roku - broni się wiceprezes Stanisław Gazda.

Dmuchana banda kosztuje 160 tysięcy złotych.

- Nie stać nas na taki wydatek. Będziemy rozmawiać z władzami Krosna. Może po tej tragedii uda się wywalczyć chociaż część pieniędzy - dodaje Janusz Steliga.

Mój syn też jeździ

Krośnieńskich żużlowców za kilka dni czeka następny mecz, wyjazdowy, aż na Łotwie, w Daugavpils.

- Zawodnicy są już po odprawie. Wiadomo, jaka ciężka jest atmosfera, chłopcy muszą się otrząsnąć - mówi trener Jąder. Jego syn też jeździ w drużynie. - Kiedy zakładasz kask i wypychają cię z parku na tor, zapominasz o wszystkim.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie