"To nie my wybiliśmy oko"

Ewa Gorczyca, Tomasz Jefimow
Starszemu z braci grozi do 10 lat więzienia, młodszemu - do ośmiu.
Starszemu z braci grozi do 10 lat więzienia, młodszemu - do ośmiu. Fot. Tomasz Jefimow
Udostępnij:
Dwaj bracia, oskarżeni przez prokuraturę o pobicie Roberta Szczepanika, nie przyznają się, że to jeden z nich wybił mężczyźnie oko sztachetą.

We wtorek, na pierwszej rozprawie, obciążyli swojego młodszego, nieletniego kolegę.

32-letni duklanin próbował uspokoić trzech chłopaków awanturujących się w nocy na ulicy. Wezwał policję, bo wydawało mu się, ze młodzieńcy zamierzali włamać się do sklepu komputerowego, widział, jak walili w futrynę sklepu. Wtedy agresja chuliganów skierowała się przeciwko interweniującemu. Zaczęła się szamotanina. Młodzieńcy wyciągnęli sztachety ogradzające drzewo, połamali je i zaczęli okładać duklanina.

Sztachetą w oko

Zdaniem prokuratury, bili dwaj bracia: 20-letni Dariusz S. (to on miał zadać uderzenie w głowę, w wyniku, którego Robert stracił oko) i o rok młodszy Konrad. Ich kolega, 16-letni Paweł P. stał z boku, a nawet próbował załagodzić sytuację.

Dariusz na początku przyznawał się, że uderzył w Szczepanika głowę, ale potem zmienił wersję.

- Siedząc a areszcie przypomniałem sobie, że to Paweł wybił oko - powiedział wczoraj w sądzie. - Wcześniej myślałem, że to zrobił to mój brat, a nie chciałem, żeby poszedł do więzienia, dlatego wolałem sam się przyznać.

To nie oni, to ja

16-letni Paweł, uczeń II klasy gimnazjum, zeznawał jako świadek. Przyznał bez oporów, że nie raz już wszedł w konflikt z prawem.

- To ja uderzyłem pana Roberta, bo się zdenerwowałem, że nam ubliżał - stwierdził.

Prokurator zapytał go, czy ma świadomość konsekwencji przyznania się do popełnienia przestępstwa.

- Sąd dla nieletnich zamyka do poprawczaka, a nie do więzienia - stwierdził chłopak.

19-letni Konrad przyznał, że też miał w ręce sztachetę.

- Ale ja biłem tylko po nogach - zastrzegał. Starszy z braci twierdzi, że wcale nie brał udziału w bójce.

Będzie eksperyment

Obrończyni oskarżonych złożyła wniosek o przeprowadzenie eksperymentu sądowego, odtwarzającego zdarzenia z nocy z 24 na 25 lutego br. Sąd zamierza także osobiście przesłuchać biegłych lekarzy w kwestii obrażeń, które odniósł pokrzywdzony. Robert Szczepanik domaga się przed sądem 100 tysięcy złotych odszkodowania od sprawców.

- Moje życie już nie jest takie jak przedtem - mówi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie