Tomasz Kamuda: Chciałem kontynuować pracę z Developresem Rzeszów

Łukasz Pado
Tomasz Kamuda to były siatkarz m.in. Resovii.
Tomasz Kamuda to były siatkarz m.in. Resovii. archiwum
Rozmowa z TOMASZEM KAMUDĄ, byłym trenerem Developresu Rzeszów, świeżo upieczonego beniaminka I ligi siatkarek. Klub mimo awansu drużyny nie przedłużył z nim umowy na kolejny sezon.

TOMASZ KAMUDA

TOMASZ KAMUDA

Ur. 5 lutego 1976 r. Jako siatkarz zaczął karierę w Stali Mielec. Jego najlepsze lata to jednak gra w Resovii. W której barwach zadebiutował w Polskiej Lidze Siatkówki. Potem trafił do KS Poznań, Energetyka Jaworzno, a na koniec kariery do Błękitnych Ropczyce. Grę w tej ostatniej drużynie łączył z funkcją drugiego trenera żeńskiej drużyny Stali Mielec, która występowała w ekstraklasie. W sezonie 2011/12 jako pierwszy trener prowadził Spartę Warszawa w I lidze. Latem 2012 roku trafił do Developresu Rzeszów. W jego inauguracyjnym sezonie awansował do I ligi kobiet w całym sezonie przegrywając zaledwie cztery mecze. Klub mimo to nie przedłużył z nim umowy.

- Zarząd KS Developres nie zdecydował się jednak przedłużyć z panem umowy. Czuje się pan rozżalony?
- Nawet bardzo. Nie spodziewałem się takiej decyzji, tym bardziej że awansowaliśmy, jestem z Rzeszowa. Liczyłem, że dane mi będzie kontynuować tą pracę, którą tu zacząłem.

Dziewczyny były bardzo dobrze przygotowane fizycznie. Był to najlepiej przygotowany zespół jaki miałem możliwość prowadzić do tej pory.

- Wracając jednak do turnieju. Po pierwszym meczu turnieju finałowego, przegranym z Zawiszą Sulechów, powiedział pan, że dziewczyny przegrały ten mecz w głowach. Co się stało, że te głowy zaczęły funkcjonować w kolejnych dniach?
- Dziewczyny wytrzymały tą presję. Z Karpatami poszły "va bank" i zagrały świetnie. W ostatnim meczu jednak wkradły się myśli, że jest on najważniejszy dla nich i zaczęły grać bardzo nerwowo. Nawet najprostsze piłki wydawały się dla nich bardzo trudne, ale najważniejsze jest to że dziewczyny pokazały charakter.

Jednak jak im w grze coś nie wychodziło potrafiły się zmobilizować. Gdy w drugim secie przegrywały pięcioma punktami potrafiły to odrobić. Te założenia sprzed meczu po prostu dały efekty.

- W pewnym momencie zamiast coś doradzić, kazał pan pobiegać dziewczynom. O co w tym chodziło?
- Powiedziałem im wprost mają sobie pobiegać. Zdziwiły się, ale ja wiedziałem, że każda informacja przekazana ode mnie w danym momencie nie byłaby istotna. One i tak nie słyszałyby tego. To miała być taka forma relaksu, ważne było to żeby się nieco rozluźniły.
- Po raz pierwszy w sezonie miał pan wsparcie. Na ławce podpowiadał panu okazjonalnie Jan Such…
- Awans to przede wszystkim zasługa dziewczyn, chciałem im tego pogratulować i podziękować. Podziękowania należą się też pani Jadzi Daszykowskiej, naszej psycholog, która jest nieco w cieniu tego całego finału.

Jeśli chodzi o trenera Sucha, to bez wątpienia wielki autorytet i bardzo doświadczony trener. Cieszę się, że mogliśmy skorzystać z jego pomocy.

- Czy zna pan przyczyny takiej decyzji zarządu?
- Nie uzasadniono mi tej decyzji. I to jest kolejny dowód na to jak się traktuje ludzi. Jaką mają mieć motywację do pracy inni młodzi trenerzy, tacy jak ja. Stawianie na ludzi z zewnątrz? Co to ma być?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie