reklama

Tomasz Siemoniak: Andrzej Duda boi się Macierewicza i zrezygnował z roli zwierzchnika sił zbrojnych

Dorota KowalskaZaktualizowano 
Tomasz Siemoniak: Antoni Macierewicz nigdy nie powinien sprawować funkcji szefa ministerstwa obrony narodowej
Tomasz Siemoniak: Antoni Macierewicz nigdy nie powinien sprawować funkcji szefa ministerstwa obrony narodowej Adam Guz
O wniosku o wotum nieufności wobec rządu Beaty Szydło i o tym, dlaczego Antoni Macierewicz jest fatalnym szefem MON - mówi Tomasz Siemoniak, poseł Platformy, były minister obrony narodowej.

Panie pośle, uważa Pan, że Grzegorz Schetyna byłby dobrym premierem?
Na pewno tak. Ma ogromne doświadczenie państwowe. Był wicepremierem, ministrem spraw wewnętrznych i administracji, był marszałkiem Sejmu, był ministrem spraw zagranicznych. Więc pełniąc te wszystkie funkcje doskonale zapoznał się ze sprawami państwa i też z własnego doświadczenia, bo przecież z Grzegorzem Schetyną pracowałem, byłem sekretarzem stanu w MSWiA, wiem, że potrafi znakomicie kierować ludźmi. Więc na pewno jest to świetny kandydat na premiera.

Jego przeciwnicy podnoszą, że nie ma charyzmy, czy umiejętności pociągania za sobą tłumów, co widać chociażby podczas przemówień publicznych.
Jest przewodniczącym Platformy, zyskał duże poparcie w wyborach na przewodniczącego, w ciągu roku Platforma zaczęła odbudowywać swoją pozycję, poprawiać notowania, więc Schetyna wie, jak przyciągać wyborców. To jest najważniejsza kwalifikacja dla lidera partyjnego. Poza tym, w działalności państwowej nie są najważniejsze wielkie przemówienia, chociaż sam byłem świadkiem bardzo dobrych przemówień Schetyny, choćby ostatnio w Sejmie, kiedy pojawił się temat wyboru przewodniczącego Rady Europejskiej - Donalda Tuska. Tyle tylko, że w przypadku premiera liczą się inne kwalifikacje. Co z tego, że prezydent Duda ładnie przemawia, jeśli oprócz tego niczym się nie zajmuje. Wolałbym na tym stanowisku kogoś, kto pracuje, a nie przemawia i jeździ na nartach.

Składacie wniosek o wotum nieufności wobec rządu Beaty Szydło - czemu nie uzgodniliście tego wniosku wcześniej z wszystkimi partiami opozycyjnymi?
Rozpoczynamy konsultacje. Uważamy, że uczciwa kolejność jest taka, że skoro my jesteśmy inicjatorami tego kroku, nasz zarząd krajowy podjął taką decyzję, to przygotowujemy wniosek, przedstawiamy kandydata i następnie zaczynamy konsultacje. Nie ma powodu, żeby wcześniej, w sposób gabinetowy prowadzić jakieś rozmowy. Chcemy, żeby wszystko było jasne, przejrzyste dla opinii publicznej. Jesteśmy największym klubem opozycyjnym i kiedy w piątek z przewodniczącym Sławomirem Neumannem składaliśmy wniosek i przedstawialiśmy kandydata poprosiliśmy kolegów z opozycji o konsultacje. Wydaje się, że treść wniosku jest dość oczywistym spojrzeniem opozycji na to, jak działa ten rząd. I liczymy tutaj na wsparcie.

I jak Pan myśli, kto, oprócz polityków Platformy, poprze wasz wniosek? Nowoczesna? PSL?
Liczymy na poparcie całej opozycji. W piątek wniosek wraz z uzasadnieniem trafił do wszystkich klubów opozycyjnych. Nie będę nikogo wskazywał, snuł przypuszczeń - liczę, że konsultacje, spotkania, rozmowy przyniosą dobry rezultat. Wstępne zapowiedzi i Nowoczesnej i PSL-u są zachęcające. Nie mamy wątpliwości, co do ich opozycyjności wobec rządów Prawa i Sprawiedliwości. Co do Ruchu Kukiz’15, bardzo trudno jest mi cokolwiek powiedzieć, bo wypowiedzi przedstawicieli tego ugrupowania nie dają odpowiedzi na pytanie, jak się jego politycy zachowają. Wiadomo tylko tyle, że są przeciwni i rządowi i takiemu wnioskowi.

Tylko, jaki ma sens ma składanie takiego wniosku skoro wiadomo, że w Sejmie przepadnie, bo Prawo i Sprawiedliwość ma w parlamencie większość?
Ten sens jest opisany w konstytucji - to prawo opozycji, prawo grupy posłów do podjęcie takiego tematu. Za nami stoją nasi wyborcy, którzy negatywnie oceniają ten rząd i oczekują debaty publicznej o złych działaniach ekipy Beaty Szydło, błędach obecnego rządu. Z tego wniosku jasno wynika, że nie chodzi nam tylko o kompromitację brukselską, osamotnienie Polski na arenie międzynarodowej, naszą izolację, tę dziwaczną szarżę, ale także o kilkanaście miesięcy rządów uosabianych przez ministra Macierewicza, Błaszczaka, Szyszkę, minister Zalewską. Powodów złożenia tego wniosku w kilkunastostronicowym uzasadnieniu jest wymienionych bardzo wiele.

Rzeczywiście, może dobrze, gdyby taka merytoryczna dyskusja się odbyła. Tyle tylko, że istnieje niebezpieczeństwo, iż przerodzi się ona w zwykłą pyskówkę. Pan się tego nie obawia?
Na to nie mamy wpływu. W naszym imieniu wniosek będzie przedstawiał Grzegorz Schetyna, przewodniczący partii i kandydat na premiera. Czas na przedstawianie tego wniosku jest nieograniczony, więc liczymy, że to będzie bardzo dobitny głos dla innych parlamentarzystów i dla opinii publicznej. Co będzie się działo w późniejszej debacie? Trudno mi powiedzieć. Działalność tego Sejmu nie napawa optymizmem, natomiast to jedyne forum do takiej debaty. Miejmy nadzieje, że obóz Prawa i Sprawiedliwości, obóz rządzący będzie potrafił merytorycznie odnieść się do naszych uwag i zarzutów, że nie będzie politycznych połajanek. Ale, jak mówię, na to nie mamy wpływu.

Skoro taki wniosek idzie do Sejmu, wiadomo, jak oceniacie ten rząd, ale może jest coś, za co Pan by go pochwalił? Może ten rząd podjął także słuszne decyzje?
To taka sytuacja, w której w beczce dziegciu jest odrobina miodu. Przy różnych okazjach podkreślam jednak pewną kulturę takich ministrów, jak Anna Streżyńska czy Jarosław Gowin. To jest zupełnie inna klasa, niż pozostali członkowie rządu. Natomiast biorąc pod uwagę dokonania tego rządu, trudno nie patrzeć na nie całościowo. Na czele rządu stoi pani premier, która nie jest faktycznym przywódcą, która musi słuchać poleceń prezesa partii - i dalej mamy ministrów, którzy rujnują, czasami nawet w sensie dosłownym, wycinając lasy jak pan Szyszko, podległe sobie obszary.
Skoro przy Jarosławie Gowinie jesteśmy - niektórzy uważają, że wasz wniosek o wotum nieufności wobec rządu miałby większe szanse, gdyby kandydatem na premiera był minister Gowin właśnie.
Kandydat na premiera musi się przede wszystkim zgodzić na to, żeby takim kandydatem zostać, ale to tak na marginesie. Nie chcemy żadnych sztuczek, nie wystawiamy żadnych dublerów, jak Jarosław Kaczyński wystawiał Piotra Glińskiego, czy Beatę Szydło - my pokazujemy naszego lidera partyjnego i chcemy, aby było jasne, że jeśli Platforma wygra wybory, w co wierzę i na co pracujemy, to właśnie przewodniczący partii będzie naturalnym kandydatem na premiera. To dziwna sytuacja dla przywódców krajów UE, czy nawet całego świata, że w Polsce prezydent i premier nie są osobami, które faktycznie sprawują władzę. To jednak powrót do praktyk PRL-u, kiedy był przewodniczący rady państwa, był premier, ale tak naprawdę pierwszy sekretarz komitetu centralnego PZPR był faktycznym przywódcą. Uważamy, że to sytuacja niezdrowa i absolutnie jasne było dla nas, że to Grzegorz Schetyna musi być kandydatem na premiera, a nie ktoś z zewnątrz, czy chytrze wskazana osoba z obozu rządzącego. Takie działania mają bardzo krótkie nogi.

Wyobraża Pan sobie sytuację, że w kolejnych wyborach prezydenckich stratuje Donald Tusk, bo o tym się ostatnio dużo mówi?
Oczywiście, że sobie wyobrażam, byłby świetnych kandydatem. Natomiast ta dyskusja jest mocno przedwczesna. Dopiero co Donald Tusk objął na kolejne dwa i pół roku funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej i jest na tym skupiony, a w polskiej polityce dwa i pół roku, to bardzo dużo czasu. Ale wyda mi się, że obecny styl narciarsko-bierny prezydentury Andrzej Dudy daje ogromne prawdopodobieństwo jego porażki w 2020 roku, bo Polacy nie będą chcieli mieć prezydenta aż tak biernego i aż tak niesamodzielnego.

Jak Pan sobie tłumaczy ten wzrost notowań Platformy, bo rzeczywiście w sondażach zyskaliście kilka punktów procentowych?
Od jesieni jeździmy całym klubem parlamentarnym po Polsce, już w ośmiu województwach mieliśmy spotkania we wszystkich powiatach. Więc sądzę, że to jest efekt wzięcia się do roboty, cyklu debat programowych, aktywności, powstania gabinetu cieni - bardzo wielu czynników. Nie sądzę, żeby to był kwestia jednej sprawy, jakiejś czarodziejskiej różdżki, która zmieniła bieg rzeczy. To praca, praca i jeszcze raz praca. Mamy świadomość, że to nie jest moment, aby się cieszyć wzrostem notowań o te kilka procent, tylko dalej ciężko pracować. Tak jak w środę byliśmy w Wielkopolsce, tak planujemy już następne wyjazdy.

Nie mogę Pana o to nie zapytać, jako byłego ministra obrony narodowej - nie przeraza pana ta skala odejść w polskim wojsku? Bo z mundurem pożegnało się już ponad 30 generałów i ponad 250 pułkowników?
Myślę, że większość opinii publicznej jest przerażona demolowaniem armii przez Antoniego Macierewicza. Te bezprecedensowe działanie, bo dotyczy odejść z armii najważniejszych dowódców w trakcie trwania kadencji, ale to tylko jednym z elementów tego demolowania. Mamy jeszcze Bartłomieja Misiewicza, któremu oddawano honory i meldowano, mamy kompromitującą wypowiedź Macierewicza o mistralach, mamy konflikt z powstańcami warszawskimi, mamy apel smoleński - to jest fatalny minister, Macierewicz nigdy nie powinien sprawować takiej funkcji. Co do generałów, oni zorientowali się, że nie da się z Macierewiczem współpracować. To jest sytuacja bardzo niebezpieczna, bo widać, że Jarosław Kaczyński w jakimś zdumiewającym uporze wspiera Macierewicza. Chociaż sam zdawał sobie sprawę przed wyborami, że to zła kandydatura, dlatego do końca ją chował, bo to przecież Jarosław Gowin odgrywał rolę kandydata na ministra obrony.

Pewnie to, co się dzieje w polskiej armii widzą nasi sojusznicy. Co sobie myślą?
Oczywiście, że tak. Kilka tygodni temu, po odejściu generałów Gocuła i Różańskiego, czyli dwóch najważniejszych dowódców w polskiej armii w trakcie kadencji, a nie były to żadne planowane odejścia, ta informacja obiegła cały świat. Podały ją światowe agencje, portal armii amerykańskiej, który czyta każdy żołnierz też o tym napisał. Do tego doszło jeszcze przechwalanie się Macierewicza, że wymienił 90 procent dowódców na różnych szczeblach w sztabie generalnym, że robi czystkę. Nasi sojusznicy chwytają się za głowę, bo to coś bezprecedensowego - to przypomina czystki w Turcji po puczu. Tyle tylko, że sytuacja w Polsce jest zupełnie inna, Polska była ceniona przez sojuszników. Generałowie, którzy odeszli z polskiej armii mieli kontakty, byli po imieniu z amerykańskimi generałami. Więc ci, którzy czytają taki informacje w Pentagonie wiedzą, jacy ludzie odchodzą z polskiej armii. Teraz nadeszła nowa faza, Macierewicz zabrał się za demolowanie jednostek. Ostatnia nominacja w GROM-ie osoby nieakceptowanej przez żołnierzy służb specjalnych, odejście gen. Guta - takie są pierwsze efekty działań. A wojska specjalne, to nasz skarb narodowy, wyjątkowo ceniony przez Amerykanów. Sądzę, że demolowanie GROM-u i odejście gen. Guta to dzwonek alarmowy dla naszych sojuszników. Również takie nieprzemyślane działania jak rozpraszanie 11 lubuskiej dywizji pancernej, bo ona będzie teraz rozpraszana po kraju, co odbiera jej siłę, mówią o tym otwarcie eksperci, tacy jak chociażby gen. Skrzypczak, przerzucanie pieniędzy i etatów do obrony terytorialnej, przedsięwzięcia czysto propagandowego - to są wszystko bardzo niepokojące sygnały, realnie obniżające możliwości obronne Polski i naszą pozycję w NATO.

Ale wydaje się, że prezydent Andrzej Duda, zwierzchnik sił zbrojnych, nie jest tą sytuacją zaniepokojony.
Sądzę, że boi się Macierewicza. Zrezygnował zupełnie ze swoich kompetencji, czy chociażby publicznego wyrażania dystansu wobec tego, co robi Macierewicz. Wojsko jest niesłychanie rozczarowanie. Ważnym powodem odejść tych wszystkich ważnych dowódców, wspominał o tym gen. Różański jest fakt, iż głęboko rozczarowali się Andrzejem Duda, widzą, że wojsko nie ma zwierzchnika sił zbrojnych. Zwierzchnik sił zbrojnych oddaje się narciarskim rozrywkom, a w żaden sposób nie angażuje się w sprawy wojska. Wysyła swoich urzędników do mediów, żeby mówili, iż wszystko jest w porządku w jego kontaktach z Macierewiczem. To rujnuje wizerunek prezydenta w armii, a budził bardzo duże nadzieje. Pamiętam to, bo pierwsze miesiące jego prezydentury, to były także ostatnie miesiące mojego urzędowania i wiem, że wielu żołnierzy wyrażało nadzieję, że prezydent stanie na wysokości zadania, że tak jak to zawsze robili prezydenci - Komorowski, Kaczyński, Kwaśniewski, czy Wałęsa - będzie z wojskiem. Ale Andrzej Duda z wojskiem nie jest, zrezygnował z roli zwierzchnika sił zbrojnych.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Tomasz Siemoniak: Andrzej Duda boi się Macierewicza i zrezygnował z roli zwierzchnika sił zbrojnych - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 24

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

,

,,,

g
gość

Siemoniak nie boi się ani własnej głupoty, ani aneksu do raportu WSI!

A to "bohater"!

p
przysłowie

Dwóch półgłówków to wcale nie jedna głowa.

p
ppzbb

SSiemoniak

m
margaret

Było widać ostatnio w unii, ale nas olali((( Za PO Polska była liderem, szanowano nas, za pisu sie śmieją...

g
gość

Czy znasz powiedzenie: "co dwie głowy, to nie jedna"?

Mądrością narodu są... PRZYSŁOWIA! Nie sądzisz, że COŚ w tym jest? A co? Czy głupiec da radę to odgadnąć?

g
gość

Czym zajmują się ci, którzy nie muszą rządzić? Coś nie widać jakichś głębszych przemyśleń ponad nieustępliwą fobię strachu przed nieprzewidywalną przyszłością.

Tym "liderom" opozycji przydałby się ktoś w rodzaju Kaczyńskiego! Wtedy może nareszcie zajęliby się tym, za co PŁACĄ SOBIE NASZYMI, PODATNIKÓW, PIENIĘDZMI.

Żeby padło choć jedno zdanie uzasadnienia tych nieszczęsnych OBSESJI "bohatera" opozycji, wobec rzeczowości wypowiedzi i działań NAJGROŹNIEJSZYCH "postrachów" dla stanowisk, które Siemoniak nieustępliwie "przydziela" osobowościom, przekraczającym jego... IMAGINACJĘ. Nie mamy zatem co marzyć o ujrzeniu portretów władców... NIEISTNIEJĄCYCH.

k
krzysiek

facet nie ma znaczenia

q
qq

tylko efektów nie będzie, panie Siemoniak.

W
Władysław

Dorota Kowalska boi się Dekana. Ona i inni "dziennikarze" godni pożałowania. Niestety.

g
gość

Dużo lepiej będzie, gdy Schetynie pomoże Siemoniak i wspólnie, zamiast zarzutów, przedstawią REALNY PLAN: co proponują dla Polski i JAK zamierzają ten plan realizować? Kiedy Polacy, według ich zdania, dostrzegą i ODCZUJĄ POZYTYWNE SKUTKI TEGO, na razie, BRAKUJĄCEGO PLANU? Kto odczuje skutki pozytywne, a KOMU BĘDZIE MUSIAŁO się pogorszyć?

Czekamy na ten plan i odpowiedź na powyższe pytania! Sejmowi, dziś, przeciwnicy także czekają na taką... "wizję"!

Oby to nie wyszło tak, jak z tymi PLANAMI POZBYCIA SIĘ wszystkich kłopotów z lasami państwowymi, których nie udało się spieniężyć, dla dobra... czyjego, oprócz "biznesu"? Całe szczęście, że nie zdążyliście! ILE DO DZIŚ pozostałoby jeszcze nieściętych drzew?

G
Gość

Otóż, PO nie wzrośnie do czasu, kiedy Komitetu Centralnego PO nie oddeleguje na swe tyły, np. wprost śladem Tuska na banicję do Brukseli. Nie mam zwyczaju ubliżać i tegoż nie czynię. Ale naprawdę trzeba być nawiedzonym, choćby nonszalancją, aby móc uwierzyć w cud, że PO cokolwiek ugra z swym nonet orchestra: Budka, Grupiński, Halicki, Kopacz, Lewandowski, Pomazka, Pitera, Siemioniak, Schetyna. Najbardziej kulturalny przyzna rację: klęska PO zaistniała wraz z tymi twarzami. Ktoś zapyta, jak na prostą wyjść? Jest prostym, PO przerzedzić z ludzi skompromitowanych, tak, także z mister Schetyna!

Abstrahując, minęło półtora roku jak PO jest w opozycji. Pytanie: Ile PO złożyła pod głosowanie ustaw? Tak, mogę się mylić, ale PO w tym czasie nie złożyła ani jednej ustawy! Pytanie: PO zasiada w Sejmie
w jakim celu? Czy czasami nie w tym celu, ażeby dewastować zasoby podatników i Skarbu Państwa?

l
leon

Siemoniak weż kij i po chu...sie bij,palancie.

p
ppll

A ja się boję ukraińców, panie Sjemonjak.

n
nta

Pan Siemoniak nie powinien zabierać głosu w sprawach wojskowości. Miał swój czas /był ministrem obrony/ i tego czasu nie wykorzystał należycie na dokonanie głębokich reform w siłach zbrojnych. Jego największy wkład to wprowadzenie w życie religijnego rytuału w jednostkach wojskowych.

Nie zrezygnowano z oddawania obowiązkowych honorów osobom cywilnym, stąd meldunki dla Misiewicza. Zwierzchnikiem sił zbrojnych jest tylko prezydent,więc jedynie jemu /jako osobie cywilnej/ powinno się składać meldunki i oddawać wojskowe honory. Innych przedstawicieli rządu /także premiera i ministra obrony/ powinien witać uściskiem dłoni ten wojskowy,który jest wizytowany.

Niechby wreszcie wojsko przestało być zabawką polityków.

Polska nadal nie posiada perspektywicznego planu funkcjonowania systemu obronności państwa. Zaczynamy powielać błędy sprzed 1939 roku. Samoloty z USA,rakiety z Izraela,transportery opancerzone z Korei Południowej,helikoptery /na razie nie wiadomo skąd/,amunicja z Francji i Niemiec. Każda armia,aby być skuteczną,musi mieć główne zaplecze we własnym kraju. Jeśli jest inaczej,po wystrzeleniu ostatniego pocisku /rakiety/ staje się bezbronna.

Chyba,że w ruch pójdą różańce i krzyżyki,których w armii jest najwięcej.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3