Trener sanockich hokeistów po odpadnięciu z walki o medale

Waldemar Mazgaj
fot. MAREK DYBAŚ
Rozmowa z MILANEM JANCUSKĄ, trenerem Ciarko Klubu Hokejowego Sanok

Maksimum siedem razy

Maksimum siedem razy

Po środowej porażce w Jastrzębiu 1-2 hokeiści Ciarko KH przegrali ćwierćfinałową rywalizację play-off 2:4. Teraz zagrają o miejsca 5-8 z Zagłębiem Sosnowiec (do trzech zwycięstw - 27 lutego, 4 i 6 oraz ew. 11 i 13 marca), a później z kimś z pary Stoczniowiec Gdańsk - Podhale Nowy Targ (mecz i rewanż 18 i 20 marca). To minimum pięć, a maksimum siedem ligowych spotkań. Te w Sanoku wszystkie rozegrane zostaną w niedziele.

- Rozmawiamy godzinę po ostatnim meczu ćwierćfinału. Po kolejnej porażce w Jastrzębiu odpadliście już z walki o medale... O czym pan teraz myśli? - Przede wszystkim czuję smutek. Rywalizowały równe drużyny i obie powinny awansować, ale to niemożliwe. Przegraliśmy, bo więcej meczów graliśmy na wyjeździe. U siebie byśmy wygrali. Jestem o tym przekonany.

- Ale z tych trzech przegranych meczów w Jastrzębiu tylko w ostatnim tak naprawdę podjęliście walkę... - My mieliśmy nóż na gardle, gospodarze też czuli presję i nie wszystko im wychodziło. Tym razem walczyliśmy do ostatniej sekundy, jeszcze wtedy mogliśmy doprowadzić do dogrywki. Zabrakło szczęścia...

- Kto pana najbardziej zawiódł? - W tym meczu zawodnicy, którzy mieli prowadzić grę. Vozdecky i Zapała w kluczowych momentach łapali kary. Inna sprawa, to aptekarskie sędziowanie. Za takie same faule my lądowaliśmy na ławce kar, miejscowym się udawało. Arbiter chyba zapomniał, że to zawodnicy mają być bohaterami meczu, nie on.

- Ależ trenerze: w dwóch ostatnich meczach w Jastrzębiu pana zawodnicy strzelili jedną bramkę. To hokej, nie piłka nożna! - To racja. Skuteczność nie byłą naszą mocną stroną.
- Miała być walka o medale. Dla większości kibiców ten sezon już się zakończył. Pocieszają się, ze udało się choć zdobyć Puchar Polski... - Ja medalu nie obiecywałem. Mówiłem, że potrzebujemy dwóch sezonów na budowę drużyny zdolnej do walki o ten cel. Puchar i tak był wielką niespodzianką, sukcesem.

Dla mnie i zawodników te rozgrywki jeszcze trwają. Dla klubu jest ważne, czy zajmie piąte, czy ósme miejsce. Do końca weekendu wszyscy mają wolne. Spotykamy się w poniedziałek, bo już 27 lutego w Sanoku gramy pierwszy mecz z Zagłębiem Sosnowiec.

- Nie boi się pan, że zawodnikom zabraknie motywacji? - To jest ich praca, mają kontrakty, walczą o premie. Jeśli chcieli mieć większą motywację, to mogli wygrać w Jastrzębiu i graliby już w sobotę z Cracovią.

- Nie tylko ja zauważyłem, że sezon przegraliście nie w Jastrzębiu, ale znacznie wcześniej... - Sezon jeszcze trwa, na podsumowanie będzie czas za miesiąc, po jego zakończeniu.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gatros

Jeden z największych budżetów w lidze a tu się podniecają walką o 5 miejsce, śmiech na sali! Stoczniowiec, Zagłębie, MMKS ledwo wystartowali a grają z nami, w tabeli parę punktów mniej - to dla nich szacunek !!! Najemnicy tylko po kasę przyjechali i serca nie zostawili, mówimy nie BALETNICOM!

D
Diana

Dla prawdziwych kibicow druzyny KH SANOK tak jak trener powiedzial sezon jeszcze trwa i teraz zobaczymy kto naprawde jest wierny i na dobre i na zle jest ze swoja druzyna,a nie tylko wtedy jak wygrywa!!!
Walczymy o 5miejsce i DAMY RADE!!!!Pozdrawiam zawodnikow,trenerow , wiernych i prawdziwych kibicow!!!
Do boju STS!!!!!!!!!!!!!

p
prawda

Panie trenerze na 21 meczów wyjazdowych przegrał Pan 15! Czyli prawie wszystko! Miej Pan honor i odejdź razem z manipulatorem Krysiakiem!

Dodaj ogłoszenie