Trudna sytuacja bezdomnych zimą. Znaleźć pomoc mogą w schronisku w Rzeszowie

Kinga Dereniowska
Kinga Dereniowska
Gorący posiłek dla potrzebujących na rzeszowskim Rynku.
Gorący posiłek dla potrzebujących na rzeszowskim Rynku. Archiwum/Krzysztof Kapica
Zima to trudny czas dla bezdomnych. Teraz sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana przez pandemię koronawirusa. Mimo to Schronisko św. Brata Alberta w Rzeszowie bezdomnym stara się pomagać jak może. Są jeszcze wolne miejsca, działa też schroniskowa jadłodajnia. Wszystko z zachowaniem reżimu sanitarnego.

W schronisku dla bezdomnych przy ul. Styki w Rzeszowie jest 80 miejsc.

- Oprócz tego mamy przygotowany specjalny kontener z 3 łóżkami. Tam przebywają te osoby, które np. przywiezie wieczorem policja i nie ma pewności co do ich stanu zdrowia. Umieszczamy tam nowoprzybyłych, żeby ewentualnie nie zainfekowały innych podopiecznych

- opowiada Marek Twaróg, dyrektor Rzeszowskiego Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. 

Kontener jest ogrzewany, ma łazienkę. Bo zgodnie z wytycznymi wojewody w schroniskach musiały zostać utworzone specjalne izolatoria, gdzie przebywają osoby zakażone koronawirusem lub z jego podejrzeniem.

W schronisku Brata Alberta nie brakuje maseczek, rękawiczek, płynów dezynfekcyjnych i ozonatorów tak potrzebnych w czasie pandemii, które zapewnił samorząd województwa. Dyrektor wyjaśnia też, że bezdomni, aby dostać się do schroniska, nie muszą ze sobą przynosić ze negatywnych badań na COVID-19. 

- Obejmujemy naszych podopiecznych z Rzeszowa kompleksową opieką. Mają lekarza rodzinnego, są zarejestrowani w urzędzie pracy oraz przebywają pod opieką MOPS-u. Nawet jeśli wychodzą z naszego ośrodka, to opieka lekarza nadal im przysługuje. Dlatego prosiliśmy, aby w okresie pandemii ludzie przynosili takie zaświadczenie, że są zdrowi - dodaje dyrektor ośrodka. 

Są jeszcze wolne miejsca

Przepełnienia w schronisku na razie nie ma. To zasługa ustawy o pomocy społecznej. Wymusiła ona na gminach zaopiekowanie się osobami bezdomnymi pochodzącymi z ich terenu.

-  Ustawa obliguje gminy do utworzenia schroniska lub noclegowni. Jeśli takich miejsc nie mają, muszą podpisać porozumienia z innymi gminami, w których takie miejsca są

- tłumaczy Marek Twaróg. 

Schronisko Brata Alberta to jednak nie tylko łóżko i ciepła zupa. W Rzeszowie jest stolarnia, gdzie bezdomni mogą majsterkować. Prowadzony jest też kurs cukierniczy i kucharski. 

Jadłodajnia działa, ale bez stołówki

Mimo pandemii Towarzystwo Brata Alberta wydaje też codziennie ciepły posiłek dla potrzebujących z zachowaniem reżimu sanitarnego. Przed pobraniem posiłku, wyznaczony podopieczny schroniska, dezynfekuje wszystkim ręce. Nie działa jednak  stołówka. Dlatego też powstało specjalne zadaszenie, które ma chronić czekających w kolejce przed deszczem, czy śniegiem. 

PRZECZYTAJ TEŻ: Akcja Zupa na Placu w Rzeszowie. Gotujemy, częstujemy, rozmawiamy, pomagamy

- Na okres zimowy, do 15 marca w Rzeszowie działają dodatkowe dwa punkty wydawania posiłków. Jeden przy ul. Okrzei, a drugi przy ul. Broniewskiego na Baranówce - wymienia dyr. Rzeszowskiego Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. 

W Święta Bożego Narodzenia pandemia nie pozwoli na tradycyjne spotkanie wigilijne. 24 grudnia w jadłodajni przygotowany zostanie barszcz wigilijny oraz pierogi, które potrzebujący otrzymają dodatkowo oprócz posiłku. 

- Chcemy, aby mieli taką namiastkę świąt - tłumaczy Marek Twaróg. 

Schronisko prowadzone przez Rzeszowskie Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta działa już 32 lata. 


FLESZ: Szlachetna Paczka na ostatniej prostej

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

wcale mi ich nie szkoda. skoro się wolą napić to ich sprawa. niech tylko nie terroryzują ludzi swym odorem. powinno się wprowadzić zakaz mieszkania w sferze publicznej jak na Węgrzech - to byłaby dobra zmiana. większość nirobów przynajmniej zmusiło to do podjęcia jakiegokolwiek zajęcia

Dodaj ogłoszenie