Trzeci turniej NLP w rzeszowskiej Ósemce. Niespodziewanie najlepszy okazał się Arkadiusz Nawojski. Kolejny turniej dopiero 26 lutego

Tomasz Ryzner
Arek Nawojski po raz trzeci wygrał poniedziałkowy turniej w Ósemce.
Arek Nawojski po raz trzeci wygrał poniedziałkowy turniej w Ósemce. Archiwum Ósemki
Udostępnij:
Arkadiusz Nawojski zgarnął główną pulę w trzecim turnieju „Nie lubię poniedziałków – 3x9”. W finale zawodów pokonał Sebastiana Hołówkę. To jego trzeci triumf w historii występów w NLP.

Miejsce Arka w finale to mała niespodzianka, ponieważ kilka poprzednich edycji NLP traktował po macoszemu i pojawiał się w Ósemce od przypadku do przypadku.

– Grać w bilard nie przestałem, ale w poniedziałkowym turniejach brałem udział mniej więcej raz na pół roku. Teraz jestem w Ósemce co tydzień – zaznacza bohater wieczoru, który w turnieju n1 i 2 zajmował odpowiednio 5. i 7. miejsce.

Wydawało się, że Arek nie poszaleje i tym razem. Wskazywał na to jego występ w pierwszym meczu, w którym dostał szkołę od Janusza Stawarza (2:8).

– Każdy błąd, jakie zrobiłem, drogo mnie kosztował, bo Janusz trafiał. Nie miałem wiele do powiedzenia – przyznaje Arek, który na lewej stronie drabinki turniejowej szybko nabrał pewności siebie, pokonując nie byle kogo, bo Roberta Peckę (8:4), a następnie Łukasza Pasternaka (8:6).

– Spiąłem się, starałem nie robić głupot. Z Łukaszem jednak było ciężko. Decydowała ostatnia partia. Było trochę odstawnych, ale w końcu udało mi się skończyć mecz – mówi Arek. Po powrocie na prawą stronę ograł 8:3 Grzegorza Marca, a następnie 8:4 Bartłomieja Szkołuta.

Droga Sebastiana do finału była prostsza i efektowniejsza. „Seba” od razu wszedł na wysokie obroty i kolejnych przeciwników szybko odprawiał z kwitkiem. Dominikowi Krzyśko oddał trzy punkty, wysoko notowanemu Witoldowi Hajdukowi tyle samo, Grzegorzowi Gwizdakowi dwa, a w półfinale pokonał do czterech Jerzego Goneta.

Po takim pokazie siły „Seba” wyglądał na mocnego faworyta finału. W bilardzie nic jednak nie jest pewne, przedmeczowe typowania nierzadko biorą w łeb. I tak było tym razem. Arek wygrał, co może nie jest sensacją, ale już rozmiary zwycięstwa ocierają się o takie miano. Otóż Sebastian ugrał tylko punkt.

– Mecz wyglądał trochę jak ten, który zagrałem z Januszem – podkreśla Arek. – Różnica była taka, że teraz to mnie udawało się punktować po błędach Sebastiana. Nie zrobił ich wiele, ale starałem się je maksymalnie wykorzystywać i wyszło w sumie całkiem nieźle – podsumował Arek.

Jeśli chodzi o Jackpota, to tym razem nie podziało się nic ciekawego (tydzień temu Arka dzieliły trzy bile od rozbicia banku). Wylosowany został Piotr Nowak, ale w tym czasie nie był już obecny w naszym klubie. Zgodnie z regulaminem kolejnego zawodnika nie losowano. Następny turniej i Jackpot dopiero 26 lutego.

ZOBACZ TAKŻE - Andrzej Kowal (trener Asseco Resovii) po Vojvodinie Nowy Sad przed PGE Skrą Bełchatów:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie