NOWINY24
    POPULARNE

    To czytają inni

    Rozwiń
    NOWINY24
    Zwiń

    To czytają inni

    • 11 listopada handel bazarowy w Rzeszowie kwitł
    • Na obwodnicy Radymna zderzyły się 3 osobówki i TIR
    • Podkarpackie odzywki czyli przezwiska w gwarze

    Trzy dziewczyny Ich Troje

    Trzy dziewczyny Ich Troje

    gkrol

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Ich Troje to najpopularniejsza obecnie grupa. Każda z sześciu wydanych przez nich płyt wielokrotnie pokryła się platyną. Mają na swoim koncie kilkadziesiąt przebojów. Lubi ich niemal cała Polska. Co takiego dzieje się za kulisami grupy, że ze współpracy zrezygnowały już dwie wokalistki? Dlaczego Magda Femme i Justyna Majkowska odeszły?
    Trzy dziewczyny Ich Troje

    ©Universal Music Polska

    W połowie lat 90. powołali zespół dwaj kumple: Jacek Łągwa i Michał Wiśniewski. W jednym z łódzkich klubów karaoke wypatrzyli Magdę Pokorę, zaproponowali współpracę. Zaczynali od poezji Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Tak powstał pierwszy przebój "Prawo". Były kolejne: "Ci wielcy", "Jenny" i wreszcie nagrany na trzecią płytę "A wszystko to, bo Ciebie kocham", który nuciła niemal cała Polska. Zespół zaczął zdobywać pierwsze miejsca list przebojów.
    Po trzecim albumie przyszła kolej na solowe projekty. Michał nagrał "To tylko płyta". Swój solowy krążek "Empiryzm" wydała także Magda, ale już pod pseudonimem Femme. - Po mojej płycie od razu widać, że różni się ona od twórczości Ich Troje, która, szczerze mówiąc, nie jest mi bliska - mówiła.
    Zespół zaczął pracę nad czwartym albumem.
    Przygotowywał się do festiwalu w Opolu. I wtedy gruchnęła wieść, że Magda odchodzi. - Otrzymała bardzo interesującą propozycję od kanadyjskiego producenta i postawiła na karierę solową - tłumaczył wtedy Michał. Ale czy naprawdę chodziło tylko o kontrakt? Dopiero po jej odejściu, Femme i Wiśniewski przestali kryć, że przez 6 lat łączyła ich nie tylko praca, ale i życie osobiste. Byli małżeństwem. Przestali być.

    Godna następczyni

    W niedalekiej Zduńskiej Woli znaleźli następczynię - Justynę Majkowską, studentkę pedagogiki. Michał długo musiał namawiać ją do współpracy. - Kiedy usłyszeliśmy kilka piosenek w jej wykonaniu, szczeny nam opadły - zachwycał się Wiśniewski. Publiczność szybko zaakceptowała zmianę. Już po trzech miesiącach, na festiwalu w Opolu, wyśpiewali "Prawo". Otworzyło im ono drzwi do prawdziwej kariery. - To bardzo sympatyczna, szczera i niezwykle skromna dziewczyna - mówili wówczas o Justynie jej koledzy z zespołu.
    Płyta "Ad. 4" sprzedała się w rekordowym, ponad milionowym nakładzie, a takie utwory jak: "Razem a jednak osobno", "Pierwsza ostatnia miłość", "Zawsze z Tobą chciałbym być" stały się hitami. Muzycy wykorzystali passę i już po roku zaserwowali piosenki na krążku "Po piąte... a niech gadają". Niemal cała Polska szybko podchwyciła: "Mam już dość", "Spóźnieni kochankowie" czy "Tango straconych". Kilka miesięcy później fani wybrali zespół jako polskiego reprezentanta w konkursie Eurowizji.

    Miała prawo

    Między eliminacjami konkursowymi a koncertem finałowym, fanów obiegła wiadomość: Justyna odchodzi. Jej majowy występ w Rydze był ostatnim. Zaczęto spekulować, co mogło się stać. My zapytaliśmy wprost u źródeł. - Właściwie wszystko na ten temat jest zawarte w piosence "Babski świat" - mówi Michał. - Justyna spędziła z nami 2 cudowne lata, tworzyliśmy fajną, zgraną rodzinę. To bardzo cudowna kobitka, ale... zakochała się. Nie mogliśmy przecież zatrzymać jej na siłę. Justyna gdzieś po drodze zatraciła siebie i szukała wytłumaczenia na swoje frustracje, wynikające z zapatrzenia się w ładnego, fajnie tańczącego chłopca. Nic w tym złego, że chce być kochana. Życzę jej szczęścia.

    Pokazali nową twarz

    Grupa znowu stanęła przed problemem znalezienia nowej twarzy. I znalazła. Tyle, że nie całkiem nową. To Ania Świątczak. Pierwszy raz zobaczyliśmy ją 8 lat temu dzięki "Szansie na sukces". Brawurowo wykonała wtedy piosenkę z repertuaru Sławy Przybylskiej "Pamiętasz, była jesień". Później występowała w chórkach Natalii Kukulskiej. Ostatnio była częstym gościem w naszych domach za sprawą teleturnieju "Jaka to melodia". - Nasz menadżer wypatrzył ją na festiwalu w Opolu. I cudownie się stało - mówi Michał. - Kiedy do nas trafiła, była trochę wystraszona, ale wystarczy tylko na nią spojrzeć i od razu widać, że ona nie traktuje śpiewania jak pracy, tylko żyje nim. Tak jak my. Nie ukrywam, że jestem zadowolony.
    Fani zapewne również. Daje się to zauważyć na koncertach.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo