Trzy razy bliźniaki

Jerzy Mielniczuk
Najmłodsze bliźniaki mają już miesiąc i są dumą, nie tylko rodziny. Fot. Jerzy Mielniczuk
Jedne! Drugie!? Trzecie!? Trzecie bliźniaki w jednej rodzinie! - To ewenement na skalę światową - mówią lekarze ze szpitala w Tarnobrzegu.

Pani Elżbieta nie znajduje podobnych przypadków w dalszej i bliższej rodzinie. Ba, wśród kuzynów nie ma żadnych bliźniąt. Tymczasem ona powiła je po raz trzeci. A przecież w domu są jeszcze dwa "pojedyncze" szczęścia. I byłby to dom pełen szczęścia, gdyby nie wiosenne nieszczęście.

Jamnica, położona niedaleko Stalowej Woli, do tej pory była znana najwyżej z mostu nad kapryśnym Łęgiem. Teraz most jest w przebudowie i kierowcy, stojąc w kolejce do przeprawy, ucinają sobie pogawędkę z miejscowymi. Od miesiąca tematem numer jeden jest rodzina Blicharczyków.

Mały domek, 3,5-hektarowe gospodarstwo, z którego próbuje wyżyć 9 -osób. Tym samym próbuje dowieść niemożliwego, bo jamnickie piachy, to nie urodzajne czarnoziemy i cuda na nich nie urosną.

Pierwsze bliźnięta

Elżbieta wyszła za Wiesława ponad 20 lat temu. Młodzi małżonkowie mieli wkrótce okazję radowania się z przyjścia na świat pierworodnej Grażyny. Do izby porodowej tarnobrzeskiego szpitala Elżbieta wróciła rok później. Bała się tego porodu, bo wiedziała, że pod sercem nosi bliźnięta. Skończyło się na strachu, poród przebiegł szczęśliwie, a uśmiechnięte buźki Edyty i Marcina rekompensowały wylane przed porodem łzy.

Trzy maleństwa w domu to szczęście. Rodzice mieli siły do pracy, rodzina wspierała i tak minęły cztery lata. Kolejna ciąża i obawy. Niepotrzebne. Na świat przyszedł Konrad. Sam jeden.

- Dramat przeżyłam w 1995 r., kiedy dowiedziałam się, że znowu będę mieć bliźniaki - wspomina Elżbieta. Cóż robić? Bóg daje, trzeba przyjąć.

Możesz pomóc

Możesz pomóc

Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć rodzinę Blicharczyków, prosimy o kontakt z oddziałem naszej redakcji w Stalowej Woli (0-15 842 43 96) lub w Tarnobrzegu (0-15 822 22 16).

Siedmioro za trumną ojca

Na świat przyszli Piotr i Paweł, dziś dwunastoletni. Rodzice i Bóg czuwali nad szóstką pociech. Na szczęście wszystkie chowały się zdrowo. W drobnych radościach i takich rodzinnych smutkach, Blicharczykom minęło kolejne dwanaście lat. W domu się nie przelewało, ale chleba starczało dla całej ósemki.

Pod koniec ub. roku Elżbieta dowiedziała się, że znów jest w ciąży. Oboje z lekarzem nie mogli uwierzyć wynikom badania, ale aparatura nie kłamała.

- Wykarmiliśmy szóstkę, wykarmimy i ósemkę - odważnie wtedy rzekła Blicharczykowa.

Przyszły święta Wielkiej Nocy. Rodzina szykowała się na przyjście kolejnych dzieci, bo mama Grażyny, Edyty, Marcina, Konrada, Piotra i Pawła miała już "brzuch pod nosem".

Wtedy przyszła tragedia. W drugi dzień radosnego święta, Wiesław odszedł. Nagle, ale tak po cichu, zwyczajnie. Dostał kolejnego zawału serca i trzy dni później siedmioro Blicharczyków szło za trumną, odprowadzając na cmentarz głowę rodziny.

- Kto mnie teraz ze szpitala z dziećmi odbierze - szlochała żona.

[obrazek3] Pomocną w wychowaniu Kingi i Wiktorii, jest 20-letnia Grażyna (z lewej).
(fot. Fot. Jerzy Mielniczuk)Kinga i Wiktoria

Została sama z sześciorgiem potomstwa. W zasadzie z ośmiorgiem, bo w przeddzień imienin Piotra i Pawła, poprzednich bliźniaków, przyszły na świat Kinga i Wiktoria.

- Bóg zabrał mi Wieśka, a dał za to dwie kolejne istoty - znów wytłumaczyła sobie Blicharczykowa.

Dziewczynki są zdrowe, a to najważniejsze. Stały się pupilkami nie tylko rodziny. W szczęściu-nieszczęściu bliscy nie opuścili Elżbiety. Nie tylko rodzina sięgnęła do portfeli. Mieszkańcy Jamnicy zrobili zbiórkę i za to, co zebrali, zrobili dwa pokoiki z łazienką, przy budynku gospodarczym. Właściciel piekarni nie bierze od Blicharczyków za chleb, ktoś inny poprawi stary piec, jeszcze ktoś dach. O rodzinie pamięta gmina, bo wójt też kobieta i wie, co matkę może najbardziej boleć. Jednym słowem, kto może, to daje i daje ile może.

Potrzeby i marzenia

Pierwsze wyprawki maluchy już mają. Ale nie tylko pieluchy i śpioszki są ważne. Zostają jeszcze opłaty za prąd, trzeba znaleźć pieniądze na węgiel, na buty, mundurki, podręczniki do szkoły... A gospodarka?

- Marcin uczył się wszystkiego przy ojcu i nieźle sobie z gospodarstwem radzi. Ale przecież i jemu coś od życia się należy. Samego go nie zostawimy - zapewnia sąsiad z Jamnicy.

Rodzeństwu Blicharczyków roboty nie brakuje, więc mają mniej czasu na marzenia. Mają też marzenia inne od rówieśników.

- Chcielibyśmy tacie jakiś pomnik na grobie postawić - zdradza jedno z nich.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie