Tyle kandydaci na prezydenta Rzeszowa zapłacą za autopromocję w mieście. Skąd mają pieniądze na kampanię?

Bartosz Gubernat
Bartosz Gubernat
Zapytaliśmy kandydatów na prezydenta Rzeszowa, skąd biorą fundusze na kampanię wyborczą.
Zapytaliśmy kandydatów na prezydenta Rzeszowa, skąd biorą fundusze na kampanię wyborczą. Archiwum
W Rzeszowie większość bilbordów w dobrych lokalizacjach na kwiecień i maj jest już zajęta lub zarezerwowana. Sprawdziliśmy, ile muszą przygotować na ich opłacenie kandydaci na prezydenta miasta. Wiemy też, jaki jest koszt druku banerów i ulotek.

Na ten moment oficjalnym terminem wyborów na prezydenta Rzeszowa jest niedziela, 9 maja (może się zmienić tylko, jeśli na ich przeprowadzenie nie pozwoli sytuacja związana z epidemią). I w oparciu o tę datę kandydaci na ten urząd prowadzą swoją kampanię i walczą o głosy mieszkańców. Sztaby organizują już miejsca na plakaty reklamowe, dogadują się z agencjami produkującymi materiały promocyjne i negocjują ceny wynajęcia powierzchni, na których mają one zawisnąć. W ruch idą duże pieniądze, które trzeba wydać, aby być widocznym i dotrzeć do jak największej liczby wyborców.

Konkretne wytyczne

Maksymalne kwoty wydatków na kampanie określone są w kodeksie wyborczym. A ten stanowi, że limit wydatków związanych z prowadzeniem kampanii wyborczej kandydata na prezydenta miasta Rzeszowa ustala się, mnożąc liczbę mieszkańców miasta (wg. stanu na koniec roku poprzedzającego rok, w którym wybory są przeprowadzone) przez kwotę 60 groszy. Daje to zatem około 114 tysięcy złotych przy założeniu, że liczba mieszkańców to w przybliżeniu 190 tysięcy.

- Wydatki ponoszone przez komitety wyborcze w związku z zarządzonymi wyborami są pokrywane z ich źródeł własnych. Finansowanie kampanii wyborczej jest jawne –

wyjaśnia Paulina Ślemp-Hejnowicz, dyrektor rzeszowskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego.

Skąd kandydaci mogą czerpać pieniądze? To także określa kodeks wyborczy.

- Środki finansowe komitetu wyborczego partii politycznej mogą pochodzić wyłącznie z funduszu wyborczego tej partii, zaś środki finansowe komitetu wyborczego organizacji, stowarzyszenia i komitetu wyborczego wyborców mogą pochodzić wyłącznie z wpłat obywateli polskich mających miejsce stałego zamieszkania na terenie Rzeczypospolitej Polskiej. Wyłącznie przelewem, czekiem lub kartą płatniczą, zabronione są wpłaty gotówkowe. Źródłem mogą być także kredyty bankowe zaciągane wyłącznie na cele związane z wyborami

– wyjaśnia Paulina Ślemp-Hejnowicz.

Suma wpłat od obywatela Polski na rzecz danego komitetu wyborczego nie może przekraczać 15-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę, ustalonego na podstawie ustawy o minimalnym wynagrodzeniu. Komitet wyborczy może pozyskiwać i wydatkować takie pieniądze jedynie na cele związane z wyborami.

Kandydaci na prezydenta Rzeszowa niechętnie mówią o konkretnych kwotach, jakie mają zamiar wydać na kampanię. W biurze wojewody Ewy Leniart poinformowano nas, że kampania jest finansowana z dobrowolnych wpłat obywateli na rachunek jej komitetu wyborczego.

- Staramy się wykorzystać te środki w najbardziej efektywny sposób. Zakładamy, że największe koszty prowadzonej kampanii będą związane z promocją wizerunku kandydatki na zewnętrznych nośnikach reklamowych oraz w internecie

– mówi Michał Tabisz z biura prasowego komitetu „Wspólny Dom Rzeszów" Ewy Leniart.

Waldemar Kotula, kandydat Porozumienia Jarosława Gowina, także nie podaje kwot.

– Ciężko je szacować, a jeżeli termin wyborów zostanie przesunięty, to będą jeszcze wyższe. Ja kampanię finansuję wyłącznie z własnych oszczędności, a z doświadczenia wiem, że najwięcej trzeba wydać na bilbordy i banery

– mówi Waldemar Kotula.

Maciej Masłowski, były poseł Kukiz’15, o finansach rozmawia bardziej otwarcie.

- Trudno jest oszacować koszty kampanii wyborczej precyzyjnie, jednak nie mam wątpliwości, że gdybym chciał trafić ze swoim przekazem i programem do każdego mieszkańca naszego miasta, to byłaby to kwota prawdopodobnie kilkuset tysięcy złotych. Jednak przepisy nakładają na komitety limity i trzeba się wykazać umiejętnością takiego gospodarowania budżetem, aby w określonej odgórnie kwocie dotrzeć do jak największej liczby odbiorców

– mówi Maciej Masłowski.

Masłowski dodaje, że nigdy nie był członkiem żadnej partii politycznej, dlatego nie ma partyjnego wsparcia finansowego.

-W kampanię planuję zainwestować środki własne, a także te pochodzące z wpłat na komitet od osób prywatnych. Sponsorowanie kampanii przez np. firmy zewnętrzne jest zabronione, poza tym rodzi zależności, długi wdzięczności i tego zawsze unikam

– mówi Maciej Masłowski.

Jego zdaniem, ze względu na sytuację epidemiologiczną i ograniczone możliwości organizacji spotkań otwartych z mieszkańcami, najlepszą drogą dotarcia do wyborców będzie internet i to ten nośnik pochłonie lwią część budżetu na kampanię.

Tyle to kosztuje

Ile kosztuje promocja kandydatów? Na przykład wynajęcie typowego bilbordu o powierzchni 12 metrów kwadratowych to w Rzeszowie między 400 a 600 zł za miesiąc. Do tego należy doliczyć koszt wydruku, a także przyklejenia plakatu na tablicy. A to kolejnych 220-250 zł.

- Całkowity koszt promocji w dobrym miejscu to około 700-800 zł miesięcznie za jedną tablicę. Nieco inaczej liczy się stawki za promocję na ekranach reklamowych. Tutaj kwota zależy od czasu, przez jaki wyświetlany jest komunikat. W Rzeszowie trzeba przygotować około 1500 zł miesięcznie za reklamę, która będzie wyświetlana około 6-7 razy, przez około 30 sekund

– mówi Roland Jakubowski, właściciel agencji reklamowej Biznes Polska w Rzeszowie.

Wydruk baneru, który kandydat może powiesić na przykład na ogrodzeniu, to około 20 zł za metr kwadratowy, a za pakiet 2000 standardowych ulotek trzeba zapłacić około 700 zł.

- To jednak tylko część kosztów, bo sporo należy doliczyć jeszcze na obsługę. Ktoś musi te ulotki roznieść, a plakaty i banery wymagają demontażu i utylizacji po wyborach. To także najczęściej jest zlecane agencjom obsługującym kampanie

– mówi Roland Jakubowski.

W Rzeszowie większość bilbordów jest już wynajęta na kwiecień, ale ich właściciele i operatorzy mają jeszcze wolne miejsca. Część rezerwacji ma także charakter wstępny, co zdaniem Rolanda Jakubowskiego, może wynikać z wciąż niepewnego terminu wyborów.

- Nie ma jednak złotego środka i trudno powiedzieć, że najlepiej jest zainwestować w promocję kandydata tuż przed wyborami. Z doświadczenia wiem, że wtedy plakatów jest tak dużo, że przekazy giną w gąszczu, a i wyborcy mniej zwracają na nie uwagę, bo są nimi wówczas po prostu zmęczeni. Dlatego nie uważam, że zwlekanie do ostatniej chwili to najlepsza taktyka

– mówi Roland Jakubowski.

Drogie reklamy wielkoformatowe

W tej chwili jednym z najbardziej widocznych kandydatów jest w mieście wiceminister sprawiedliwości, dr hab. Marcin Warchoł. Jego banery wiszą m.in. na Galerii Rzeszów i Galerii Graffica w ścisłym centrum Rzeszowa.

- W takich miejscach reklama jest jeszcze droższa niż na bilbordach przy ulicach. Myślę, że w przypadku baneru na galerii w centrum miasta możemy mówić o kwocie rzędu 5-10 tysięcy złotych za samo udostępnienie miejsca. Do tego jeszcze koszt druku i zamontowania na szklanej elewacji, który także jest spory i szacuję go na około 5 tysięcy złotych. To nie są tanie usługi

– mówi pracownik firmy z branży marketingowej w Rzeszowie.

Ile trzeba zainwestować, aby zaistnieć w mieście wielkości Rzeszowa? Zdaniem Rolanda Jakubowskiego, skuteczna kampania wymaga wynajęcia około 40-50 bilboardów, a każde dodatkowe działania, jak banery ogłoszeniowe i ulotki to dodatkowy atut. Sam koszt bilboardów to około 40 tysięcy złotych.

Trzeba się rozliczyć

Co istotne, zgodnie z prawem pełnomocnik finansowy komitetu wyborczego, w terminie 3 miesięcy od dnia wyborów ma obowiązek przedłożyć Komisarzowi Wyborczemu w Rzeszowie sprawozdanie o przychodach, wydatkach i zobowiązaniach finansowych komitetu, w tym o kredytach bankowych i warunkach ich uzyskania.


ZOBACZ TAKŻE: Tomasz Majewski lekkoatleta, olimpijczyk - konferencja prasowa poświęcona działaniu i przyszłości Uniwersyteckiego Centrum Lekkoatletycznego UR w Rzeszowie

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

U
Ucho

Jak to skąd, z naszych podatków, oni nam zabieraja a potem nam dają np na dzieci, na ocieplenie domu itd ale przy tym 15 procent przejadają

Dodaj ogłoszenie