Udało się! Wojciech Sobierajski i Ivan Kohut pobili rekord Aleksandra Doby. Przepłynęli kajakami z Przemyśla do Świnoujścia w 11 dni

OPRAC.: luks, Olimp Labs
Ł. Solski
Udostępnij:
Wojciech Sobierajski, multi-rekordzista Guinessa przepłynął kajakiem z Przemyśla do Świnoujścia w 11 dni i pobił rekord Polski Aleksandra Doby z 1989 roku, który ten sam dystans (1200 km) pokonał w 13 dni. Sobierajskiemu towarzyszył przyjaciel Ukrainiec Ivan Kohut.

Nie było to pierwsze podejście 33-letniego Sobierajskiego do tego rekordu. W czerwcu minionego roku ze względów zdrowotnych musiał wycofać się po czterech dniach walki. Przepłynął wówczas 430 km. Już wtedy jednak obiecał, że ten rekord będzie należał do niego. Nic tak nie motywuje wielokrotnego rekordzistę Polski, świata i Guinnessa jak niepobity rekord.

Wojtek, który pochodzi z Ząbek w woj. mazowieckim, ruszył pierwszego maja w Przemyślu. Towarzyszył mu Ivan Kohut, z którym w 2020 roku pobił inny rekord – wspólnie przepłynęli tysiąc kilometrów w 9 dni. Wtedy jednak byli w jednym kajaku i mogli wymieniać się na trasie. Tym razem każdy płynął osobno, więc czasu na odpoczynek nie było. Aby dotrzeć do Świnoujścia, musieli przepłynąć siedem rzek: San, Wisła, Brda, Kanał Bydgoski, Noteć, Warta i Odra, Zalew Włocławski i Szczeciński (na którym fale potrafią być takie same, jak na morzu!), kilkanaście progów wodnych oraz śluz.

Wojciech Sobierajski spróbuje pobić rekord Aleksandra Doby. ...

Wiosłowali codziennie po 14-17 godzin, spali w namiocie na brzegu, kąpali się co kilka dni w rzece, jedli batony i gotowe dania. Przez pierwsze sześć dni wykonywali plan z zadatkiem – pokonywali ponad 100 km dziennie. Siódmego dnia przyszedł kryzys. Wiatr w twarz, płynięcie pod prąd, ulewa, przenoszenie kajaków przez śluzy, a także najzwyklejsze w świecie zmęczenie sprawiły, że wypracowana przewaga znacznie zmalała. Świadomie zakończyli wcześniej dzień, by tego dnia więcej odpocząć i zregenerować organizm. To była dobra decyzja – w następne dni Wojtek oraz Ivan znowu zaczęli wypracowywać przewagę. Działali jak dobrze naoliwiona maszyna: motywowali się nawzajem, uzupełniali elektrolity, ograniczyli przerwy do minimum, nawet jedząc w kajakach – pomiędzy wiosłowaniem.

Dziesiątego maja oznajmili: jest dobrze, walczymy, żeby pobić rekord dzień wcześniej, niż planowaliśmy. Kapryśny i niebezpieczny Zalew Szczeciński zrobił wszystko, by im na to nie pozwolić. Przy pierwszej próbie przepłynięcia przez niego zerwał się silny wiatr, kajak nabrał wody i Wojtek z Ivanem musieli zawrócić. Ostatecznie do mety w Świnoujściu dopłynęli około 21.

Wojciech Sobierajski. Pobicie rekordów Guinessa sposobem na życie

Wojtek przyznał, że ten rekord to jedno z największych wyzwań, którego podjął się w swojej karierze. Żeby zrozumieć wagę tych słów, trzeba znać jego dotychczasowe osiągnięcia. W minionym roku pokonał 12 rekordów w 12 miesięcy. Wśród jego zwycięstw były m.in.:

  • półmaraton boso po śniegu (tylko w czapce i krótkich spodenkach) na kole podbiegunowym ukończony w 1 godzinę, 39 minut i 34 sekundy,
  • kilometr chodzenia na rękach z przyczepionym do pasa samochodem,
  • 500 wejść na linę,
  • maraton z samochodem (ukończony w 7 godzin i 38 minut).

Co będzie jego następnym celem? Tego jeszcze nie zdradził. Możemy się spodziewać…wszystkiego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie