Unikasz pracy, państwo cię skreśli

Dorota Wilk
- O tym, gdzie znaleźć pracę informuje codziennie ok. 100 osób. Pytają o nią ludzie w średnim wieku. Młodzież do nas nie przychodzi - mówi Adam Skoczylas, pracownik Centrum Aktywizacji Bezrobotnych PUP w Rzeszowie.
- O tym, gdzie znaleźć pracę informuje codziennie ok. 100 osób. Pytają o nią ludzie w średnim wieku. Młodzież do nas nie przychodzi - mówi Adam Skoczylas, pracownik Centrum Aktywizacji Bezrobotnych PUP w Rzeszowie. Fot. Tadeusz Poźniak
Do urzędów pracy nie będą mieli wstępu bezrobotni, którzy przychodzą tam tylko po ubezpieczenie. Minister pracy chce ich odesłać do pomocy społecznej. Uważa, że zabierają cenny czas urzędników z "pośredniaków".

Według ministerstwa pracy prawie. 30 proc. zarejestrowanych bezrobotnych w Polsce celowo unika pracy. Minister Anna Kalata, ma pomysł by odciążyć urzędy od papierkowej roboty, czyli rejestracji bezrobotnych i wypłacania im zasiłków. Tymi, którym nie chce się pracować, a rejestrują się tylko po to, żeby mieć ubezpieczenie zdrowotne, miałyby się zajmować np. ośrodki pomocy społecznej. Urzędy skupiłyby się na pomocy w poszukiwania pracy, doradztwie i szkoleniach.

Oddzielić lepszych od gorszych

- Już kilka lat temu oddzieliliśmy tych, co naprawdę szukają pracy do tych, którzy tylko się rejestrują. Nie stoją w tych samych kolejkach - mówi Adam Panek, dyr. Powiatowego Urzędu Pracy w Rzeszowie. Kilka tysięcy osób zarejestrowanych w PUP to bezrobotni nawet z kilkunastoletnim stażem.

- Po co mamy ich rejestrować. Niech przejmą ich gminy i postawią warunek, że wypłacą zasiłki z pomocy społecznej pod warunkiem podjęcia pracy na rzecz gminy. To przynajmniej będzie wychowawcze - dodaje Panek.

Twierdzi, że zasada oddzielenia aktywnych bezrobotnych od pasywnych powinno być wprowadzona w całym kraju.

Po co są urzędy pracy?

Pomysł minister Kalaty nie był jeszcze z nikim konsultowany.

- My mamy zajmować się pomocą rodzinie, a nie papierkową robotą i użeraniem się z bezrobotnymi. Są ludzie, którym naprawę nie chce się pracować i nic tego nie zmieni, nawet ministerialne pomysły. Obarczanie nas dodatkową pracą spowoduje, że na tę właściwą nie będziemy mieć czasu - uważa Luciana Rozborska, dyr. Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rzeszowie.

Jak wygląda rzeczywistość? Rzeszowski MOPS kieruje ludzi pobierających zasiłki do prac społecznych. Z 100 ostatnio wytypowanych podjęło ją kilkanaście. Reszta się wymigała.

- Jedni chorobą, a dla innych ważniejsze było spotkanie z kolegami przy kieliszku - wyjaśnia Rozborska.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie