Uratował tonącego w studni

Ewa Gorczyca
Byłam przerażona, gdy Mariusz skoczył do studni. Ale wiedziałam, że sobie poradzi. Uratował już niejedno życie - mówi Katarzyna Jodłowska. 6-letnia córka Nikola dodaje: - Jestem dumna, że mam tak odważnego tatę.
Byłam przerażona, gdy Mariusz skoczył do studni. Ale wiedziałam, że sobie poradzi. Uratował już niejedno życie - mówi Katarzyna Jodłowska. 6-letnia córka Nikola dodaje: - Jestem dumna, że mam tak odważnego tatę. Fot. Tomasz Jefimow
Zimnej krwi, zdecydowaniu i umiejętnościom rzeszowianina Mariusza Jodłowskiego zawdzięcza życie młody mieszkaniec pow. krośnieńskiego.

Ratownik z Rzeszowa wyciągnął 25-latka ze studni i reanimował go.

Mariusz Jodłowski co roku długi majowy weekend spędza z przyjaciółmi z 41. Rzeszowskiej Drużyny Harcerskiej w okolicy Zamku Kamieniec.

- Zaplanowaliśmy szkolenie ratownicze i wspinaczkę po skałkach. Z żoną i córką przyjechałem dzień wcześniej, żeby przygotować obóz - opowiada rzeszowianin.

Ratujcie człowieka!

W poniedziałek po południu Mariusz siedział w karczmie na Podzamczu, ulubionym miejscu turystów odwiedzających Kamieniec, gdy nagle nadbiegła przerażona właścicielka pobliskiego domu.

- Ratunku, człowiek w studni! - krzyczała.

Gospodarstwo pani Bronisławy sąsiaduje z zamkiem.

- Siedziałam na podwórku, drogą szło trzech mężczyzn - opowiada kobieta. - Dwaj zostawili swojego kompana, chyba pijanego, przy studni koło drogi i odeszli. A on usiadł na cembrowinie przykrytej deskami. Oparł się o wałek do wyciągania wiadra. Deski nie wytrzymały, fiknął kozła i spadł do studni.

Skoczył bez wahania

Zaalarmowani przez panią Bronisławę goście baru pobiegli w kierunku studni. Wśród nich - Mariusz Jodłowski. Bez zastanowienia wspiął się na cembrowinę i skoczył w 10-metrową głębię.

- Temu człowiekowi spod wody wystawały tylko buty. Głowa była pod wodą. Zaklinował się tak, że nie miał szans się uwolnić - opowiada Mariusz.

Ratownikowi udało się odwrócić ciało nieprzytomnego już 25-latka i wydobyć jego głowę na powierzchnię.

- Pan Jan, właściciel karczmy, rzucił mi jakieś linki i kawałek kabla - relacjonuje.

Kiedy już wyciągali poszkodowanego sznur się zerwał. Mariusz musiał skakać do wody jeszcze raz.

- To był potężnie zbudowany mężczyzna. Ważył chyba ze sto kilo. Kilkanaście minut zajęło mi uwalnianie go - przyznaje rzeszowianin.

Przywrócił mu oddech

Mężczyzna po wyciągnięciu ze studni nie dawał oznak życia. Mariusz natychmiast zaczął fachową reanimację. Zanim na miejsce przyjechali strażacy i karetka, udało się przywrócić mu oddech. Lekarze w krośnieńskim szpitalu mówią, ze fachowa pomoc uratowala 25-latkowi życie.

- Ten człowiek miał ogromne szczęście, że Mariusz był w pobliżu. Niewiele osób, nawet po szkoleniu, potrafi skutecznie zareagować w ekstremalnych sytuacjach - mówi Wojciech Drozdowski, przyjaciel Mariusza z RWDH.

- Nie myślałem o sobie. Gdy czyjeś życie jest zagrożone, moim obowiązkiem jest je ratować - mówi skromnie Jodłowski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie