Uważaj, w upały łatwo o zatrucie pokarmowe [WIDEO]

Ewa Kurzyńska
Od początku roku zatrucia pokarmowe stwierdzono u 1181 mieszkańców Podkarpacia. W wyjaśnieniu, co było przyczyną problemów pomagają badania w laboratorium Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie.
Od początku roku zatrucia pokarmowe stwierdzono u 1181 mieszkańców Podkarpacia. W wyjaśnieniu, co było przyczyną problemów pomagają badania w laboratorium Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie. Krzysztof Kapica
Na szpitalne oddziały dziecięce trafia kilkanaście dzieci tygodniowo z biegunką czy wymiotami. Jeden z powodów to upały.

Żeby doszło do zatrucia pokarmowego bakterie muszą dostać się do układu pokarmowego, gdzie błyskawicznie się mnożą. Objawy takie jak ból brzucha, wymioty, biegunka, a czasem i gorączka, mogą pojawić się już po kilkunastu godzinach od zakażenia. Na żołądkowe sensacje narażone są osoby w każdym wieku. U młodszych pacjentów choroba szybciej prowadzi do odwodnienia. Gdy tak się stanie konieczna jest pomoc medyczna w szpitalu.

- Obecnie na nasz oddział trafia tygodniowo nawet kilkanaścioro dzieci z objawami zatrucia pokarmowego. O ile zimą winowajcami są najczęściej rotawirusy, to latem źródłem kłopotów są przeważnie bakterie - przyznaje dr hab. n. med. Bartosz Korczowski, ordynator oddziału pediatrycznego w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.

Gdzie mnożą się mikroby?

Jak dobrze przechowywać żywność w lodówce?

- Duże znaczenie ma m.in. miejsce w lodówce, w którym kładziemy pokarmy. Najniższa temperatura panuje na półkach wewnątrz, najwyższa na tych, które są zamontowane na drzwiach.

- Lodówka nie powinna być przepełniona, gdyż zaburza to obieg powietrza i może niekorzystnie wpływać na poziom temperatury. To niezwykle istotne także w przypadku domowych zamrażarek. Jeśli jednocześnie włożymy do komór zbyt dużo porcji, np. mięsa, ryzykujemy, że dobrze zmrożą się tylko te leżące na wierzchu.

- Produkty kupione ostatnio umieszczaj za tymi, które już są na półkach. Stosując zasadę "Pierwsze kupione - pierwsze zjedzone" unikniesz ryzyka, że przegapisz termin przydatności do spożycia i jedzenie się zmarnuje.

Groźne dla zdrowia drobnoustroje mogą znajdować się na niemytych warzywach lub owocach. Zaszkodzić może jednak także jedzenie, które wcześniej poddano gotowaniu czy pieczeniu. Jak to możliwe? Bakterie najlepiej czują się w temperaturze pomiędzy 10 a 60 st. C. W upalne dni, gdy w mieszkaniu czy domu szybko robi się ukrop, mikroby mają idealne warunki do rozwoju.

- Jeżeli np. sos czy zupa stoją zbyt długo na kuchennym blacie, to stanowią doskonałą pożywkę dla bakterii - wyjaśnia Artur Zamorski z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie.

Dlatego, nawet po ugotowaniu, potrawa powinna jak najszybciej trafić do lodówki. A gdy chcemy ją podać ponownie, konieczne będzie ponowne jej zagotowanie.

- Należy też pamiętać, by poza lodówką jak najkrócej przetrzymywać nabiał, wędliny i inne artykuły łatwo psujące się, np. ciasta z masami. To szczególnie ważne, bo przed podaniem nie są poddawane skutecznej obróbce termicznej - podkreśla Zamorski.

Uwaga na rozmrożone lody

To nie jedyne zasady, których warto w upalne dni przestrzegać, by ustrzec się zatrucia. Kupując świeże mięso, włóżmy je od razu do torby termoizolacyjnej.

- Bez takiej ochrony może bardzo szybko stracić świeżość - ostrzega specjalista.

Jeżeli kupujemy mrożone lody, zwróćmy uwagę, czy opakowanie nie jest odkształcone lub niepełne. Jeżeli tak jest, mamy prawo podejrzewać, że lody były narażone na roztopienie, a potem zamrożono je ponownie. Nie należy ich absolutnie jeść! Z kolei soki i napoje lepiej przelewać z butelki do kubeczka. Picie wprost z butelki sprawia, że do środka dostają się drobinki śliny. Zawarta w niej flora bakteryjna szybko się w słodkim i ciepłym napoju rozmnoży.

- Odradzam także przechowywania wody butelkowanej w bagażniku samochodu. Panują tam warunki dalekie od zalecanych. Dlaczego? Bo wnętrze zamkniętego pojazdu w upalny dzień szybko nagrzewa się do temperatury 50-60 st.C. Pod wpływem wysokiej temperatury składniki zawarte w plastiku już po jednym, dwóch dniach przenikają do wody - wyjaśnia Artur Zamorski.

Fontanna nie nadaje się do kąpieli

Nieświeże jedzenie czy napoje to niejedyne źródło mikrobów, które grożą zatruciem. Wylęgarnią bakterii może być także fontanna. Zwłaszcza taka, w której woda stoi przez jakiś czas.

- Woda z fontanny nie powinna być absolutnie wykorzystywana do mycia czy schładzania się. Równie łatwy dostęp do niecki mają najczęściej także psy czy koty. Wodę mogą dodatkowo zanieczyścić odchodami ptaki - ostrzega Katarzyna Siekierzyńka-Zapała, zast. Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Rzeszowie.

Wyjątkiem są tzw. zdroje uliczne, oznakowane napisem: woda zdatna do spożycia. Jeżeli zaczerpniemy łyk z takiego wodopoju, nic nam się nie stanie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie