Uzdrawiacze na placu AK

Joanna Tarnowska
Niektórzy twierdzą, że po seansie poczuli się lepiej. Ale psychologowie ostrzegają: to może być tylko złudzenie. Potem objawy choroby powrócą.
Niektórzy twierdzą, że po seansie poczuli się lepiej. Ale psychologowie ostrzegają: to może być tylko złudzenie. Potem objawy choroby powrócą. Fot. Joanna Tarnowska
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Występy i projekcja filmu "Jezus" - to propozycje Kościoła zielonoświątkowców, którego członkowie w poniedziałek na placu AK uzdrawiali przez dotyk.

Kolejka ludzi oczekujących na pomoc zieloświątkowców była bardzo długa. Dlaczego tu przyszli?

Nadzieja wpleciona w ciekawość

Jedni wierzą, że to nowa szansa, by wyzdrowieć, inni - z czystej ciekawości. Ci pierwsi z jednej strony nie są pewni, czy ten Kościół to przypadkiem nie sekta, ale z drugiej skoro nic innego im nie pomaga...

- Tym bardziej, że przecież ci organizatorzy jednak głoszą naukę miłości, są ciepli, sympatyczni. I za uzdrawianie przez dotyk nie biorą pieniędzy - mówi pani Zofia.

Czy to działa?

Rzeczywiście, pobudki organizatorów imprezy wydają się czyste.

- Lato to świetny czas, żeby pokazać ludziom, iż Jezus jest z nami. On sam powiedział: "Idźcie i uzdrawiajcie." I właśnie to z jego pomocą robimy - mówi Roman Fior, współorganizator spotkania.

Czy to działa? Ludzie przyznają, że po seansie czują się lepiej, są radośniejsi, pełni energii. I, jak mówią psychologowie, nic dziwnego.

Adrenalina i sugestia

- Tego typu spotkania czasem pomagają ludziom, którzy potrzebują zainteresowania, ciepła, wsparcia i otuchy w cierpieniu. Ponadto w sytuacji zbiorowej radości podnosi się poziom adrenaliny, która dodaje sił. Działa również sugestia - mówi Beata Mizera, psycholog z Poradni Psychlogiczno-Pedagogicznej w Mielcu.

- Ale kij ma dwa końce. Po takich emocjach, po tym uniesieniu organizm bywa bardzo wyczerpany. Już po spadku adrenaliny, po wyciszeniu emocji, samopoczucie a czasem i stan zdrowia znacznie się pogarsza - przestrzega.

Mamy wolną wolę

A co z samym przesłaniem Kościoła zielonoświątkowców? Jak jest odbierane przez katolickich księży?

- Takie imprezy to nic złego dla katolika. Człowiek powinien poznawać inne religie i odłamy, kształcić się w ten sposób, poznawać świat. Po to mamy wolną wolę i możliwość odróżnienia dobra i zła, żeby z niej mądrze korzystać. Ktoś, kto jest szczerze oddany swojej wierze, zostanie przy niej, a takie spotkanie potraktuje jako ciekawostkę - mówi ksiądz Antoni Mulka.

Niektórzy mieszkańcy uzdrawianie dotykiem interpretują jako oszukiwanie.

- Jak można kogoś dotknąć i uzdrowić? To zwykłe bajki. Ofiarowują miłość, dobroć, niby nic za to nie chcą, a tak naprawdę starają się przywiązać i uzależnić człowieka od siebie - mówi 22-letnia Justyna z Mielca.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie