Vaclav Milik, żużlowiec Cellfast Wilków Krosno: Prapradziadek był Vaclav, pradziadek, dziadek, mój tato, ja. Mój syn też jest Vaclav

Marek Bluj
Marek Bluj
Vaclav Milik twierdzi, że Krosno to świetne miejsce do jazdy na żużlu Wilki Krosno
Vaclav Milik, czeski żużlowiec, mieszkający pół godziny drogi od Pardubic, od kilku tygodni jest zawodnikiem Cellfast Wilków Krosno. - Bardzo się cieszę, że wylądowałem w Krośnie, bo to świetne miejsce do jazdy na żużlu - twierdzi Vaszek. - Mamy fajną drużynę. Wszystko moi się tu podoba. Teraz czekamy na naszych kibiców, którzy - jak słyszałem - są świetni.

Krosno to dobre miejsce na ziemi dla czeskiego żużlowca Vaclava Milika?

Bardzo dobre. Jak przyszedłem do Wilków to wszystko wygraliśmy, czyli jest super. Czuje się świetnie, w klubie jest młoda ekipa, wszyscy się znamy, są fajni działacze. Czekamy jeszcze na kibiców, bo słyszałem, że w Krośnie są świetni kibice. Cieszę się, że będą wracali na stadiony; bez nich jest smutno. Żużel jest dla kibiców do oglądania na żywo, a nie przed telewizorami. Myślę, że to będzie dobry sezon dla mojej drużyny i dla mnie.

Ostatnio nie wiodło ci się najlepiej. Wrocław, Rybnik, kontrakt warszawski w Zielonej Górze. Czekałeś na oferty?

Tak, czekałem. Nie wiedziałem, gdzie ostatecznie wyląduję. Okazało się, że w Krośnie potrzebowali pomocy. Długo się nie zastanawiałem, bo chciałem jeździć. Dla mnie było bardzo ważne, żeby nie przespać tego sezonu. Brakowało mi już zawodów. Trafiłem do Krosna i jestem bardzo zadowolony. Naprawdę solidnie przepracowałem okres przygotowawczy, świetnie się czuję. Miałem już kilka wypadków w tym sezonie, leżałem w Gdańsku i w Krośnie. Przeanalizowałem je i nie chcę mi się już za bardzo upadać w tym roku na tor. Było to spowodowane, tym że miałem za mało jazdy. Ostatnio było trochę treningów, zawodów i na pewno będzie lepiej. Wiem, że będę robił punkty i będę jeździł, a nie siedział na ławie. Jak dostaję szansę występów, to staram się ją wykorzystywać. Jestem przekonany, że będzie coraz lepiej i moje wyniki będą coraz lepsze. Na razie, po ostatnim upadku, korzystam z rehabilitacji, bo trochę naciągnąłem sobie bark. Czuję się już lepiej, ale jeszcze będę brał zabiegi.

Na żużlu wszyscy ze wszystkimi się znają. To jedna wielka rodzina. Zwłaszcza w Krośnie...

Pewnie, rodzina żużlowa nie jest znowu taka duża, zresztą parę latek już na żużlu jeżdżę. W Krośnie jest bardzo fajna ekipa, chłopaki są ambitni. Widać, że dobrze się zgraliśmy ze sobą. Jest dobry team. Jestem wesołym, kontaktowym człowiekiem, co w żużlowym gronie jest bardzo potrzebne. Są fajni ludzie. Nie ma sensu się denerwować, bo jak się człowiek denerwuje , to z reguły źle na tym wychodzi.

Ile lat jeździsz w Polsce?
Jedenaście. Kawał czasu. Może jeszcze dobrze nie mówię po polsku, ale staram się. Podoba mi się język polski. Jak przyjeżdżam do domu, to łapię się, że już nawet myślę po polsku.

Jakie masz plany na ten rok?

Liczyłem na start w SEC Challenge, ale nie uczestniczyłem z powodu kontuzji w zawodach i w Pardubicach pojedzie za mnie Josef Franc. Może dostanę dziką kartę. Liczę na awans do Challengu o Grand Prix. Pojadę w rundzie kwalifikacyjnej w Gorican. Lata lecą, fajnie by było pojeździć z zawodnikami z najwyższej światowej półki. W tamtym roku się nie udało, może teraz się powiedzie.

W rozgrywkach 1 ligi przerwa. Jesteś w domu niedaleko Pardubic?

Tak, jak wspomniałem przechodzę rehabilitację, aby wrócić do startów w 100-procentach zdrowy. Ponieważ w ostatnim biegu meczu z Łodzią skasowałem sprzęt, dlatego porobiliśmy także trochę przy motorach. Dobrze również pobyć trochę z rodziną.

Syn Vaclav niedługo skończy rok?

Tak, za miesiąc, w czerwcu będzie miał roczek

Jak to jest z wami Vaclavami w rodzinie Milików. Każdy chłop to Vaclav. Skąd taka tradycja?...

No tak, to już szóste pokolenie. Prapradziadek był Vaclav, pradziadek, dziadek, mój tato, ja i teraz mój syn też jest Vaclav. Zapowiedziałem, że jak będę miał syna, to się nie wyłamię. Dotrzymałem słowa. Przechodzi to z ojca na syna. Podobnie jak rolnictwo w naszej rodzinie. Uprawiamy pszenicę, kukurydzę i parę hektarów ziemniaków.

Jak jesteś w domu to siadasz na ciągnik i robisz w polu?...

Tak, we wszystkim pomagam tacie. Lubię to, od najmłodszych lat to robiłem, z przyjemnością siadam na traktor.

"Studio Kadra" po meczu Polska - Hiszpania

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie