W brytyjskiej prasie pojawiły się wypowiedzi rodziny Lee Richardsona jakoby w feralnym meczu miał on startować na nieregulaminowym silniku

Michał Czajka
Michał Czajka
Lee Richardson w latach 2010-2012 jeździł w rzeszowskim zespole
Lee Richardson w latach 2010-2012 jeździł w rzeszowskim zespole Krzysztof Łokaj
13 maja minęło już osiem lat od śmierci Lee Richardsona. Brytyjczyk zmarł na skutek obrażeń po wypadku podczas meczu we Wrocławiu.

W sezonie 2012 Lee Richardson był zawodnikiem Stali Rzeszów. Śmierć Brytyjczyka była szokiem dla całego żużlowego świata.

Do dzisiaj w każdą rocznicę śmierci zawodnika wielu zawodników i kibiców wspomina “Rico” jakby wciąż nie wierząc w to, co się wtedy stało.

W tym roku brytyjska gazeta “Daily Star” opublikowała artykuł, w którym m. in. najbliższa rodzina wspomina Lee. Pojawiły się tam również wypowiedzi, o których wcześniej nikt nigdy nie słyszał...

Sezon 2012 zaczął się dla brytyjskiego żużlowca bardzo źle. Miał duże problemy sprzętowe i nie osiągał satysfakcjonujących go wyników. W artykule pojawia się stwierdzenie, że Richardson przed meczem we Wrocławiu miał dostać od rzeszowskiego klubu nowy silnik.

- Lee trenował na tym silniku w Rzeszowie i potem rozmawiałem z nim przez telefon - opowiada na łamach “Daily Star” Craig Richardson, brat Lee, który pomagał mu też w kwestiach sprzętowych. - Mówił, że jest naprawdę szybki, jakby miał rakietę. To była nasza ostatnia rozmowa - dodaje.

- Nigdy nie dawaliśmy Lee żadnego silnika - to by zresztą było naprawdę dziwne gdybyśmy tak robili. Podobnie jak inni, Lee był profesjonalistą i od klubu żadnych silników nie dostawał. Na początku tamtego sezonu rzeczywiście miał duże problemy sprzętowe i nawet pomagałam mu skontaktować się z różnymi tunerami, ale na tym koniec. Dodam jeszcze, że skorzystał z tych kontaktów

- mówi Marta Półtorak, ówczesna prezes rzeszowskiego klubu.

To jednak nie wszystkie informacje, którymi podzieliła się z brytyjską prasą rodzina Lee Richardsona.

- Dostałem telefon od kogoś z Polski z informacją, że ten silnik, który dostał z klubu był nieregulaminowy - mówi ojciec zawodnika, Colin Richardson. - Lee nigdy nie jeździł na czymś co było nielegalne. Używał tylko standardowych silników o pojemności 497 cc - dodaje.

Colin Richardson, który też kiedyś ścigał się na żużlu, zwraca uwagę, że czasami zdarzają się przypadki, że silnik ma pojemność 550 cc, a dzieje się tak, gdy zaczynają się kombinacje z tłokami.

- To nie wygląda na dużo, bo to tylko 50 cc, ale to jest jednak 10 procent - silnik wtedy zachowuje się zupełnie inaczej - podkreśla.

- Czy to był za duży silnik? Nie wiem - mówi ojciec Lee Richardsona. - Zaraz po wypadku został on wymontowany i zniknął. Tak powiedział mi mechanik syna z Polski. Nie wiem czy to wszystko prawda, czy nie, ale mogę powiedzieć, że ten motocykl tak dziwnie podskakiwał - nigdy wcześniej niczego takiego u syna nie widziałem - dodaje.

Powyższymi stwierdzeniami mocno zniesmaczona jest Marta Półtorak.

- Zupełnie nie rozumiem takiego zachowania - przyznaje. - Nie wiem nawet, jak to sobie tłumaczyć. Czy to może ma być jakiś sposób zaistnienia w mediach? Lee miałby dostać silnik z klubu, który był nieregulaminowy i ojciec zawodnika mówi o tym po ośmiu latach od tej tragedii? To wszystko jest wyssane z palca. Naprawdę nie mogę zrozumieć takiego postępowania - podsumowuje była prezes rzeszowskiego klubu.

Żużlowy świat wspomina Lee Richardsona. Minęło już 8 lat od ...

Lee Richardson skończyłby 25 kwietnia 2020 roku 41 lat. Wspo...


Zobacz też - Rafał Augustyn, olimpijczyk z Mielca: Miałem problemy oddechowe. Czy to był wirus? Nie wiem

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie