W Dynowie powstał największy monster truck na świecie [ZDJĘCIA]

Bartosz Gubernat
Bartosz Gubernat
Samochód ma 10 metrów długości i waży 7 ton. Jako baza do jego budowy posłużył japoński nissan titan. Z tego auta pochodzi kabina i potężny silnik benzynowy V8 o pojemności 5,6-litra. Nadwozie jest jednak rozbudowane o dodatkowe elementy, wykonane na zamówienie. Spód pojazdu to przede wszystkim zaprojektowana w Dynowie rama, do której zamocowano m.in. elementy z samochodów ciężarowych. Potężne, 26-calowe koła pochodzą z rosyjskiego ciągnika kirowiec. Amortyzatory to także elementy ciężarówki, ale odpowiednio zaadaptowane na potrzeby tego potwora. Archiwum właściciela
Wyścigi monster trucków najpopularniejsze są w Stanach Zjednoczonych, gdzie wymyślono te potężne samochody. To jednak nie tam, ale w podkarpackim Dynowie zbudowano największy taki samochód na świecie. W przypadku dziesięciometrowego kolosa określenie “monster” to jednak zdecydowanie za mało.

Ma ponad 10 metrów długości i waży 7 ton. Porusza się na monstrualnych kołach z olbrzymim protektorem. Zawieszenie, które pieczołowicie pracuje pod spodem i pozwala pokonywać nawet bardzo okazałe przeszkody wygląda niczym szkielet i mięśnie przyczajonego do skoku drapieżnika.

Dynowski pojazd robi kolosalne wrażenie już na pierwszy rzut oka. Nawet na tych, dla których motoryzacja nie jest niczym wyjątkowym.

- Szok. Widziałam wiele samochodów terenowych, które i tak są większe od mojego focusa. To jednak prawdziwy olbrzym. Słyszałam wcześniej o tym samochodzie, ale nie spodziewałam się, że jest aż tak wielki. I jak jeździ! Widać, że pomysłodawcy tego projektu doskonale wiedzieli, jak go zbudować. Jestem pod wrażeniem, a mój pięcioletni syn aż dostał wypieków – mówi Magda.

Największy na świecie monster truck od sierpnia zachwyca na imprezach i targach motoryzacyjnych. Pod koniec września można było pojeździć nim podczas II Zlotu Samochodów Amerykańskich w podrzeszowskiej Hermanowej.

W najbliższy weekend będzie jedną z największych atrakcji targów i kongresu TSLA EXPO RZESZÓW w G2A Arenie w Jasionce. Na pokazy jest transportowany przy pomocy ciągnika siodłowego, po uprzednim demontażu kół.

Pomysłodawcą i właścicielem samochodu jest Przemysław Kołtun.

– Od małego marzyłem o takim samochodzie. Jako dziecko cieszyłem się, kiedy w ręce wpadł mi zabawkowy monster truck. Gdy dorosłem, zbudowałem prawdziwy samochód tego typu. Nie był jednak doskonały, pragnąłem czegoś więcej. I postanowiłem zbudować kolejny, tym razem najdłuższy na świecie

– mówi pan Przemek.

Samochód przez prawie rok powstawał w prywatnym warsztacie. Jako baza do jego budowy posłużył japoński nissan titan. Z tego auta pochodzi kabina i potężny silnik benzynowy V8 o pojemności 5,6-litra. Nadwozie jest jednak rozbudowane o dodatkowe elementy, wykonane na zamówienie.

Spód pojazdu to przede wszystkim zaprojektowana w Dynowie rama, do której zamocowano m.in. elementy z samochodów ciężarowych. Potężne, 26-calowe koła pochodzą z rosyjskiego ciągnika kirowiec. Amortyzatory to także elementy ciężarówki, ale odpowiednio zaadaptowane na potrzeby tego potwora.

CZYTAJ TEŻ: Strefa płatnego parkowania w Rzeszowie. Od 2020 zapłacimy więcej, prawdopodobnie 3 złote za godzinę

- Samochód wyposażyliśmy dodatkowo w drugi silnik. To jednocylindrowy diesel, którego zadaniem jest obsługa pomp, alternatorów i układu odpowiadającego za skręcanie samochodu. Wszystko po to, aby odciążyć główny silnik – mówi Przemysław Kołtun.

Zużycie paliwa? Także monstrualne. W ciągu godziny samochód spala minimum 40 litrów benzyny, ale 200 litrów także potrafi zużyć.

W budowie auta pomagała duża grupa osób. Ma m.in. lodówkę z automatem mieszającym i serwującym drinki, konsolę dla DJ’a, a także mnóstwo elementów multimedialnych.

- Chciałem aby był to pojazd, który będzie dawał ludziom mnóstwo radości z jazdy. W przyszłości zamierzam stworzyć w Dynowie park rozrywki, którego jedną z atrakcji będzie tor dla tego auta – mówi właściciel.

Kosztów budowy samochodu nie chce zdradzić.

- W pewnym momencie przestałem liczyć wydatki, bo gdybym wciąż to robił, być może nie dokończyłbym projektu. Na szczęście znalazło się mnóstwo osób, które mi pomagały i były bardzo zaangażowane w budowę. Dzięki naszej determinacji latem udało się wyjechać z garażu - mówi Przemysław Kołtun.

Samochód na specjalnie przygotowanych miejscach może przewieźć łącznie 25 pasażerów. Cześć z nich siada na pace, pozostali w tylnej części kabiny. Na górę wchodzi się po schodkach opuszczanych z tylnej części nadwozia.

Niezapomniane wrażenia z jazdy potęguje tylne zawieszenie, które działa niezależnie i jest sterowane przy pomocy dżojstika zamocowanego obok kierowcy na kokpicie. Dzięki temu tylną osią można sterować we wszystkich kierunkach, sprawiając, że auto jeździ bokiem, niemal tak samo jak pojazdy znane z pokazów driftingu.

Z tym, że monster truck sunie bokiem w terenie. Twardość zawieszenia można regulować, dostosowując jego działanie do różnych warunków na drodze.

Samochód spisuje się bez zarzutu, konstrukcja okazała się trwała. Mimo to, właściciel zapowiada, że będzie ją modyfikować. W planach jest m.in. montaż nowych zderzaków, a także zmiana koloru nadwozia.

- W tym celu zostanie oklejone folią w kolorze niebieskiego chromu. Materiały już mam, czekam w zasadzie już tylko na wykonawcę. A tu wybór nie może być przypadkowy, potrzebuję najlepszego fachowca, ze względu na stopień skomplikowania tej operacji. A niestety u najlepszych terminy wykonania prac są bardzo odległe – mówi pan Przemek.

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

;)

Z całym szacunkiem, do monster trucka to jak stąd do Egiptu, podziwiam za upór i odwagę, ale drogi gdzieś się rozjechały już na samym początku projektu.

G
Gość

"Samochód spisuje się bez zarzutu, konstrukcja okazała się trwała. "

Poza tym, że urwało mu się koło w Hemanowej to trwała...

G
Gość

glupota

26-calowiec

No to teraz te z zachodu i z Ameryki i te zza wschodniej granicy zestrają się ze strachu.

H
Habel

Dobra robota !!!

G
Gość

Podnieca sie wieś aż im staną, żeby jeszcze było czym

R
Rthhhh

Nie macie innych tematow niż pisanie o tym zlepie z Dynowa

G
Gość

rupieć, zlepa, a nie monster truck.

C
Cubuch

A Iwonka B gdzie?

G
Gość

Polak potrafi - brawo !

G
Gość

Ciekawe co na to ekolodzy tyle paliwa eh.

Dodaj ogłoszenie