W grze o życie, lęk trzeba przełamać

    W grze o życie, lęk trzeba przełamać

    Beata Terczyńska

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Rozmowa z Joanną Żołądź, psychologiem.
    Joanna Żołądź

    Joanna Żołądź ©Krystyna Baranowska

    - Podejrzewamy, że coś z naszym zdrowiem jest nie tak. I mamy blokadę przed wizytą u lekarza i złą diagnozą. Jak to przełamać?

    - Warto w takiej sytuacji pomyśleć, co może być tak naprawdę gorsze. Czy dowiedzenie się tego, że jestem chora, ale mam jeszcze szansę z tym walczyć, bo zgłosiłam się do lekarza w odpowiednim momencie? Czy też niewiedza, która może spowodować, że już nie będzie powrotu do zdrowia? Odwaga i nadzieja powinny nam towarzyszyć. Wiem, że to jest trudne. Lęk jest przecież naturalną emocją. Ale trzeba się z tym lękiem zaprzyjaźnić, schować obawy do kieszeni, bo tutaj gra idzie o najwyższa wartość - nasze życie. Pomoc psychologa w takich sytuacjach może być nieoceniona. Ważne jest wsparcie bliskich, rodziny.

    - Na wieść o raku, wiele kobiet się załamuje. Jak im pomóc?

    - Z reguły znajdują się wokół chorych ludzie, którzy chcą wspierać, okazują empatię, życzliwość. Same, przede wszystkim nie bójmy się prosić bliskich o pomoc. Z doświadczeń wiem, że wiele kobiet chcąc innych ochronić przed stresem, nie mówi, że zmaga się z chorobą. Uważam, że to jest wielki błąd. Bliscy mogą dodać nam sił, otuchy, wiary. Nasz organizm współgra z umysłem. Im więcej sobie wprowadzimy dobrych informacji, tym łatwiej uda się nam przebrnąć przez chorobę, niż wtedy, gdy zamkniemy się i nikogo do siebie nie dopuścimy.

    - Z jakimi problemami zgłosiły się do pani kobiety podczas "Dnia różowej sukienki"?

    - Jedne mówiły, że brak im poczucia pewności siebie, dowartościowania. Inne o lęku przed wyjściem z domu na taką akcję. Pytały, jak radzić sobie z negatywnymi emocjami, np. w sytuacji, gdy niby mamy poczucie, że idziemy do przodu, pokonałyśmy raka, ale nagle przychodzą chwile załamania, czy nie będzie nawrotu, przerzutów. Prosiły o poradę, jak walczyć z myślami, nastawieniem.

    - Opieka psychologiczna nad kobietami w trakcie leczenia i po jest wystarczająca?

    - Myślę, że jest jej zbyt mało. Niewiele znam osób, które w trakcie lub przed chorobą korzystały z pomocy psychologa. Nie wiedzą, jak to może być cenne dla nich i ich rodzin. Często bliscy nie potrafią rozmawiać o tym problemie. A zdecydowanie ten temat nie może być tabu. Kobiety "przegadując" problem, odreagowują emocje. Jeśli ktoś jest w rozpaczy, szoku ciężko do niego dotrzeć, ale trzeba próbować.

    - Jeśli ładnie wyglądamy, czujemy się pewniejsze siebie?

    - Tak. Każde badanie psychologiczne o tym mówi. Dotyczy to i zdrowych i chorych pań. Im bardziej dbamy o nasz wizerunek zewnętrzny, tym lepszy mamy nastrój. Sama wiem, że jeśli ubiorę szpilki i coś ładnego, zawsze będę się czuła pewniej siebie. Dlatego uważam, że "Dzień różowej sukienki" adresowany do kobiet z doświadczeniem nowotworowym, to bardzo dobra akcja. Brawa za odwagę dla pań, które się zgłosiły. Wiem, ile musiało je to kosztować. Myślę, że dużo skorzystały. Wiem, że chcą kontynuacji.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (3) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo