W meczu z Gruzją liczą się tylko 3 punkty

Miłosz Bieniaszewski
Maciej Rybus (z prawej) najpewniej zagra na lewej obronie. To nie będzie dla niego całkiem nowe doświadczenie, bo grywa tam już w klubie
Maciej Rybus (z prawej) najpewniej zagra na lewej obronie. To nie będzie dla niego całkiem nowe doświadczenie, bo grywa tam już w klubie Bartek Syta/Polska Press Grupa
Dzisiaj o godz. 18 na Stadionie Narodowym Polska gra z Gruzją. Podopieczni Adama Nawałki są zdecydowanymi faworytami tego pojedynku.

Biało-czerwoni są liderami grupy D (z 11 punktami). Nasz najbliższy rywal zgromadził zaledwie 3 oczka, wygrywając ze słabym Gibraltarem. Polacy bez-względnie muszą to spotkanie wygrać, aby w dobrych nastrojach przystępować do jesiennej, decydującej fazy eliminacji mistrzostw Europy.

W Gruzji nasz zespół wygrał 4:0, aczkolwiek do przerwy miał kłopoty ze sforsowaniem defensywy rywala. Po zmianie stron worek z bramkami rozwiązał Kamil Glik. Środkowego obrońcy zabraknie jednak w rewanżu, bo musi pauzować ze względu na nadmiar żółtych kartek. Właśnie z defensywą największy ból głowy ma Adam Nawałka. Zabraknie bowiem także lewego defensora Jakuba Wawrzyniaka, który jest kontuzjowany. Glika najpewniej zastąpi Thiago Cionek, aczkolwiek niewykluczone, że selekcjoner postawi na Michała Pazdana.

Wiele wskazuje na to, że na lewej obronie zagra natomiast Maciej Rybus, który ostatnio grywał na tej pozycji w Tereku Grozny. Tak twierdzi przynajmniej Roman Kołtoń z Polsatu Sport. Uważa również, że w pierwszym składzie wyjdzie właśnie Pazdan, a także Karol Linetty. Wiele dyskusji wzbudziło powołanie dla Jakuba Błaszczykowskiego. Prawdopodobnie były kapitan polskiej kadry mecz zacznie na ławce, a na boisku pojawi się w II połowie.

W reprezentacji Gruzji od jesiennego meczu zmieniło się całkiem sporo. Przede wszystkim - selekcjonerem nie jest już kontrowersyjny Temur Kecbaia, a zastąpił go Kachaber Cchadadze. To może się wiązać ze zmianą stylu grania, ale to nie my się mamy dostosować do zdecydowanie niżej notowanego rywala, a on do nas.

W tym meczu liczą się tylko trzy punkty, aczkolwiek uważać trzeba na Lewana Mczedlidzego, napastnika Em- poli, kolegę klubowego Piotra Zielińskiego. Polscy kibice mieli natomiast niedawno okazję oglądać w akcji pomocnika Dżabę Kankawę z Dnipro Dniepropietrowsk, który na Stadionie Narodowym grał przeciwko Sevilli w finale Ligi Europy. Bramki strzegł będzie Giorgi Loria, który ostatnio przeszedł do Olympiakosu Pireus.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie