W Mielcu złapali "golasa"

Adam Dębiec
Adam Wiciejowski: - Nagle, przy podmuchu wiatru, zobaczyłem całą goliznę tego faceta. Kiedy uciekał, przeskoczył przez płot i przebiegł przez teren kościoła.
Adam Wiciejowski: - Nagle, przy podmuchu wiatru, zobaczyłem całą goliznę tego faceta. Kiedy uciekał, przeskoczył przez płot i przebiegł przez teren kościoła. Fot. Adam Dębiec
Udostępnij:
Mieszkańcy odetchnęli z ulgą. Mężczyzna, który od kilku miesięcy pojawiał się nago i napastował kobiety, został zatrzymany.

Biegł co sił przez miasto. Kompletnie nagi, przykryty tylko fruwającą peleryną. Ścigali go dwaj policjanci i Adam Wiciejowski. To on przyuważył golasa i dał policjantom znać. Zapędzony w kozi róg ekshibicjonista skapitulował.

O "golasie" i jego atakach od dłuższego czasu mówiło całe miasto. Na razie nie wiadomo, czy wszystkie napaści są jego dziełem. Policja ma także rysopis innego ekshibicjonisty, ale faktem jest, że aresztowany mężczyzna przyznaje się do wielu ataków. Nawet takich, o których nie wiedziała dotąd policja.

Ofiary nie chcą mówić

- Zaatakował moją koleżankę z pracy, gdy wracała jesienią do domu. Szła koło ogródków działkowych na osiedlu Kazimierza Wielkiego - opowiada pani Joanna, pracująca w dużym sklepie spożywczym.

Ekshibicjonista miał wyskoczyć z krzaków ubrany tylko w papierową torbę na głowie.

- To była wczesna ciepła jesień. Było jeszcze widno. Koleżanka narobiła strasznego i zamieszania, walczyła jak oszalała i ten gość uciekł - dodaje kobieta. - Z tego co wiem wtedy nie zgłosiła sprawy policji, ale być może coś się ostatnio zmieniło.

O tym i wielu innych, podobnych zdarzeniach policja nie dowiadywała się, bo ofiary nie składały zawiadomień. Dlaczego?

- Pomyślałam wtedy, że muszę się ogarnąć, uspokoić, wyciszyć. Co się stało, to się nie odstanie. Zrobiłbym aferę, tego zboczeńca i tak by może nie znaleźli, a tylko wszystko by się rozniosło. To byłoby dla mnie wstydliwe, krępujące. Przesłuchania, komentarze rodziny, pytania sąsiadów byłyby pasmem upokorzenia i stresu. A może potem na policji musiałabym oglądać gołych mężczyzn? I po czym ich tu poznać? Po... noo po przyrodzeniach? - mówi 35-letnia kobieta zaatakowana w pobliżu kościoła Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

- Poza tym teraz to i tak wpadłam we własną pułapkę. Mąż, rodzice chcieliby wiedzieć, dlaczego im nie zaufałam, nie powiedziałam od razu, dlaczego mam przed nimi takie tajemnice. I co im powiem? Sama nie wiem skąd był ten wielki opór przed rozmową na ten temat. Lepiej już teraz do tego nie wracać - dodaje.

Mimo wielu działań policji, mężczyzny długo nie udawało się zatrzymać. Aż do ubiegłej soboty.

Tajemniczy pan koło kościoła

Około godziny 13.15 oficer dyżurny mieleckiej policji dostał sygnał o ekshibicjoniście widzianym w okolicach stawów na osiedlu Mościska.

- Zgłoszenie pochodziło od młodych osób, które w tym rejonie wypoczywały. Będący w pobliżu patrol pojawił się na miejscu bardzo szybko, ale mężczyzna zdążył uciec - opowiada st. asp. Wiesław Kluk.

Półtorej godziny później, na osiedlu Smoczka, przed kościołem Świętej Trójcy w samochodzie siedział Adam Wiciejowski. Czekał na młoda parę, która brała ślub. Miał ich zawieźć do domu weselnego.

- Była godzina 15.40, pochmurnie i wietrznie - opowiada pan Adam. - Siedziałem w aucie słuchając radia. W pobliżu kościoła chodziło wiele osób. Kilkadziesiąt metrów ode mnie na ławce czekało kilkoro dzieciaków, którzy przygotowywali weselna bramę.

Wiciejowski początkowo nie zauważył mężczyzny chodzącego wzdłuż uliczki dojazdowej do kościoła. Być może dlatego, że był on okryty zieloną płachtą, przypominającą płaszcz przeciwdeszczowy.

- Nagle, przy podmuchu wiatru, zobaczyłem jak płachta odsłania całą goliznę tego faceta. Przez kilka sekund byłem w szoku. Nie mogłem uwierzyć w to, co widziałem - opowiada kierowca ślubnej limuzyny.

Wtedy przypomniał sobie rysopis ekshibicjonisty podawany w mediach.
- Około 165 cm wzrostu, średni wiek, ciemna karnacja, krótkie siwe włosy. Wszystko się zgadzało. Szybko zadzwoniłem na policję. Dyżurny powiedział, że wysyła patrol.

Tymczasem golas najspokojniej przechadzał się tam i z powrotem w pobliżu kościelnego ogrodzenia.

- Zauważyłem, że dzieci, które siedziały na ławce, uciekły. Nie wiem, czy ten mężczyzna coś powiedział do nich, czy "coś" pokazał. Wtedy wysiadłem z samochodu. Gdy golas poszedł w stronę krzaków przy kościele, nadjechał radiowóz. Machnąłem ręką do policjantów i wskazałem kierunek, w którym poszedł mężczyzna.

Gonić golasa!

Teraz zdarzenia potoczyły się bardzo szybko. Ekshibicjonista zauważył policjantów i zaczął uciekać wzdłuż kościelnego ogrodzenia. Jeden z policjantów oraz kierowca ślubnego samochodu pobiegli za nim. Drugi funkcjonariusz wrócił do samochodu i wyjechał na główną drogę, by ewentualnie odciąć nagusowi drogę ucieczki. Ten, biegnąc cały czas w foliowej pelerynie, wskoczył na płot i przebiegł przez teren kościoła.

- Uciekał w stronę bloków - wspomina Wiciejowski. - Biegliśmy za nim. Miałem tylko nadzieję, że drugi policjant w radiowozie zajedzie mu drogę.

Uciekinier przebiegł ulicę Wyszyńskiego. W oknach bloku pojawiło się kilka osób.

- Nie wierzyłam własnym oczom - opowiada mieszkanka ul. Wyszyńskiego.- Przez ulicę biegł goły facet okryty jakąś folią. Za nim policjant i jeszcze jeden mężczyzna. Ten goły wbiegł w przejście w bloku na dziedziniec, a chwilę potem wybiegł drugim wejściem. Wtedy za nim podążył policjant, który akurat zajechał przed blok radiowozem.

Kiedy nadbiegł Wiciejowski, zobaczył jak drugi z funkcjonariuszy zapinał kajdanki na przegubach ekshibicjonisty.

- Szybko go zwinęli do radiowozu i odjechali. Dopiero wtedy zobaczyłem, że całemu zdarzeniu przygląda się spory tłumek ludzi.

Zarzutów będzie więcej

Ekshibicjonista weekend spędził w pomieszczeniach dla zatrzymanych mieleckiej komendy. To 43-letni Leszek W., mieszkaniec Mielca. Ponieważ zachodziło podejrzenie, że mógł być zamieszany w usiłowania gwałtów, jakie miały miejsce w mieście, do dochodzenia włączyli się prokuratorzy.

- Zatrzymany przyznał się do zarzutu usiłowania gwałtu na 16-letniej mieszkance Mielca (26 maja). Podczas przesłuchania opowiedział również o innych, podobnych zajściach - mówi "zastępca prokuratora rejonowego, Mieczysław Włoszczyna.

Śledczy jednak muszą skonfrontować zeznania Leszka W. z policyjnymi materiałami. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że wkrótce lista zarzutów może się powiększyć.

- Wystąpiliśmy z wnioskiem do sądu o tymczasowy areszt dla zatrzymanego na okres trzech miesięcy. Sąd przychylił się do wniosku - dodaje Włoszczyna.

***

Leszka W. czekają kolejne przesłuchania i konfrontacje z poszkodowanymi. Powołani będą także biegli z zakresu psychiatrii i seksuologii. Bardzo możliwe, że na wieść o zatrzymaniu zboczeńca kolejne poszkodowane kobiety postanowią zgłosić się na policję.

Za usiłowanie gwałtu, Leszkowi W. grozi do 10 lat więzienia.

Adam Wiciejowski: - Nagle, przy podmuchu wiatru, zobaczyłem całą goliznę tego faceta. Przez kilka sekund byłem w szoku. Nie mogłem uwierzyć w to, co widziałem

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie