W Niechobrzu samochód osobowy wjechał w opiekunkę idącą z przedszkolakami! Ranną kobietę zabrał śmigłowiec [ZDJĘCIA]

Beata Terczyńska, Monika Sroczyńska
Krzysztof Kapica
Udostępnij:
Po godzinie 10 w Niechobrzu koło Rzeszowa kierujący osobowym mini cooperem wjechał w opiekunkę przedszkolną, która wracała ze spaceru z szóstką dzieci. Ranna 57-latka z urazem nogi została przetransportowana śmigłowcem do szpitala w Krośnie. Przedszkolakom na szczęście nic się nie stało. Mają drobne otarcia. Nie ucierpiała też wychowawczyni maluchów.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA Z MIEJSCA ZDARZENIA

W Niechobrzu samochód osobowy wjechał w grupę dzieci.

Samochód osobowy wjechał w grupę przedszkolaków [ZDJĘCIA]

- Wskutek zdarzenia poszkodowana została opiekunka dzieci, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, jest opatrywana na miejscu przez służby medyczne - informuje Marcin Betleja, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego PSP.

Dzieci są mocno wystraszone, ale żadnemu nic się nie stało. Otrzymały na miejscu wsparcie psychologiczne. Na miejscu obecnie pracują wszystkie służby. Obecnych jest pięć zastępów straży pożarnej.

Na miejsce zadysponowano także śmigłowiec LPR, który odtransportował ranna kobietę do szpitala w Krośnie.

- Przedszkolaki szły gęsiego poboczem, kolumnę zamykała opiekunka, która została potrącona przez kierującego samochodem Mini Cooper. Wskutek uderzenia doznała urazu nogi i zostałą przewieziona do szpitala. Dzieciom nic sie nie stało, zostały przekazane rodzicom - informuje Anna Klee-Bylica z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie.

19-letniego kierowcę najprawdopodobniej oślepiło słońce, był trzeźwy.

"Myślałam, że dostanę zawału"

Anna Kalandyk, zastępca dyrektora Stowarzyszenia Rozwoju Oświaty Gminy Boguchwała mówi, czego dowiedziała się od kierownika przedszkola w Niechobrzu.

- Dwie panie, czyli nauczycielka oraz pomoc nauczyciela wyszły z szóstką dzieci w wieku 3-6 lat na spacer - opowiada. - Gdy doszło do wypadku, grupa wracała już do przedszkola. Samochód osobowy wjechał w jedną z pań od tyłu. Kobiety od razu powiadomiły pogotowie, policję i straż pożarną. Na szczęście dzieciom, które też się przewróciły, nic się nie stało. Jedynie pani pomoc z podejrzeniem złamania nogi trafiła do szpitala.

Wszyscy bardzo mocno to przeżywali. Rodzice, do których natychmiast zadzwoniono z przedszkola i szybko pojawili się na miejscu mówili nam, że byli bardzo zdenerwowani słysząc o wypadku, choć uspokajano ich, że nic się pociechom nie stało. Niektórzy zdążyli już usłyszeć w jednej ze stacji radiowych, że auto uderzyło w dzieci.

- Myślałam, że dostanę zawału - przyznała jedna z mam.

Słyszymy, że dzieci też były mocno zaniepokojone, choć panie starały się jak mogły, żeby maluchy jak najmniej odczuły to zdarzenie.

Do wypadku doszło na wzniesieniu, blisko przedszkola (ok. 50 m), koło znaków drogowych. Anna Kalandyk pokazuje nam leżącą na stoliku w przedszkolu żółtą kamizelkę odblaskową, którą wcześniej oglądali policjanci. Przekonuje, że ostatnie dziecko w szeregu miało ją założoną, a więc grupa była odpowiednio zabezpieczona. Co innego słyszeliśmy na miejscu od młodego kierowcy, który tłumaczył strażakom, że nikt nie miał kamizelek.

Anna Kalandyk dodaje, że na miejsce przyjechały 4 zespoły pogotowia plus helikopter. Medycy natychmiast zajęli się całą grupą. Dzieci były badane. Upadając niektóre się podrapały, poobcierały. Jedna z dziewczynek miała stłuczony nos.

Marian Kawa, sołtys Niechobrza samego wypadku nie widział. Tuż po nim dostał sygnał do domu i zaraz przyjechał na miejsce.

- W tej chwili jest to bardzo ruchliwy odcinek drogi, bo ze względu na budowę łącznika z S19 w Racławówce przez Niechobrz i Boguchwałę, jest to główny objazd do Rzeszowa - tłumaczy.

Dodaje, że ten wypadek to sygnał, że trzeba zrobić wszystko, aby to miejsce z wąską drogą przy szkole i przedszkolu było bezpieczniejsze. W tej sprawie apelował już do powiatu.

Mama kierowcy mówiła nam, że 15 minut przed zdarzeniem jechała tędy.

- Pomyślałam sobie wtedy, kto wybiera się z dziećmi na spacer w takie zimno, przy tak oślepiającym słońcu, bez kamizelek. Nawet powiedziałam to mamie. No i za chwilę syn, który pojechał zatankować auto dzwoni...

Strażacy z OSP w Niechobrzu opowiadali, że jak dojechali ok. 10.21 dojechali na miejsce, poszkodowana kobieta klęczała na kolanie na poboczu i obejmowała ręką dzieci. Niektóre maluchy płakały, wołały "mama, mama". Strażacy odprowadzili je do przedszkola. Kobieta została opatrzona. Helikopter zabrał opiekunkę do Krosna, ponieważ w rzeszowskich placówkach nie było miejsca.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mazowiecki Tydzień Bezpieczeństwa

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość
Skąd kierowca ??
G
Gość
Sprawdzić kiedy był używany telefon i wszystko by było jasne .To powinno być standardowe działanie policji
B
Bolek
Bez jaj gdyby posiadał umiejętności kierowania pojazdami to by dzieci nie rozjechał. Natychmiast zatrzymać dożywotnio prawko. Codziennie mijam takie spacerujące dzieci jeszcze nikogo nie rozjechałem.
G
Gość
To po co ich biorą i uczą chodzić po chodniku nie lepiej gdzieś za stodołe po polnej drodze
Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie