W niższych ligach na Podkarpaciu większość klubów chciałaby wrócić do gry i wszyscy z niecierpliwością czekają na decyzje władz

Michał Czajka
Michał Czajka
archiwum
Wszystko wskazuje na to, że w czwartek powinniśmy poznać decyzję w sprawie dokończenia rozgrywek w 3 lidze i niższych.

Oczywiście wszyscy działacze i trenerzy rozumieją panujące okoliczności, ale decyzję każdy chciałby poznać jak najszybciej, żeby też było wiadomo, na czym się stoi. Na pytanie - czy grać, czy nie usłyszeliśmy różne odpowiedzi.

- Nie widzimy już teraz sensu grania na siłę. Czekamy jednak i dostosujemy się do sytuacji

- mówi Radosław Garlewski, prezes Wisłoki Dębica.

Względny spokój panuje w Tarnobrzegu, ale też wszyscy chcieliby już znać decyzję. - Jaka by decyzja nie była, to ją przyjmiemy - nie ma dobrego wyjścia - mówi prezes Siarki, Dariusz Dziedzic.

- Uważam jednak, że powinniśmy jak najszybciej być poinformowani, co dalej, bo trzeba organizować swoją działalność - dodaje.

Wiele wskazuje na to, że nawet jeśli sezon nie zostanie dokończony, to drużyny z miejsc premiowanych awansem uzyskają promocję to wyższych lig.

Co ciekawe, lider 4 ligi podkarpackiej, KS Wiązownica liczy, że sezon zostanie dokończony.

- My jako zespół chcemy grać, bo czekać do sierpnia na nowy sezon to prawie cztery miesiące wegetacji - co w tym czasie robić? - mówi prezes klubu, Ernest Kasia. - W każdym razie jeżeli rozgrywki zostaną zakończone, to mamy nadzieję, że nie będzie to ze szkodą dla żadnej z drużyn - dodaje.

W podobnym tonie wypowiada się trener Korony Rzeszów, Michał Szymczak.

- Chcemy grać - mówi. - Po to trenowaliśmy cały okres przygotowawczy oraz staraliśmy utrzymać aktywność fizyczną w okresie ostatnich 2 miesięcy, żeby mieć możliwość w walce sportowej rozstrzygnąć, kto w tej lidze jest najlepszy. Jeśli tylko dostaniemy zielone światło, to po 2-3 tygodniach będziemy gotowi do gry. Podobno decyzja ma zapaść w tym tygodniu, dziwię się tylko, że nie jest ona konsultowana z klubami i nikt nie chce poznać naszego zdania. Przeciwnie do prezesa Koźmińskiego uważam, że w niższych ligach to nie jest tylko zabawa i chcemy być traktowani poważnie - podsumowuje.

Mieszane uczucia co do powrotu ma trener Igloopolu, Bartosz Zołotar.

- Z jednej strony, każdy chciałby już wrócić do swoich zajęć - w tym do treningów i meczów, bo to część naszej codzienności - zauważa. - Z drugiej strony, tyle czasu byliśmy w izolacji i nagle wracać? Jakby to się kłóci... Każdą decyzję przyjmiemy. Wiem, że zawodnicy już się palą do treningu i gry - dodaje.

- My byśmy bardzo chcieli dokończyć rozgrywki, bo nie po to tak ciężko trenowaliśmy, żeby teraz wszystko poszło na marne - mówi trener MKS-u Arłamów Ustrzyki Dolne, Grzegorz Tkacz z krośnieńskiej “okręgówki”. - Nie mamy jednak niestety żadnego wpływu na decyzje działaczy - dodaje.

Grać również chcą w Sokole Sokołów Małopolski, a więc klubie, który występuje w rzeszowskiej klasie okręgowej.

- Zdecydowanie jesteśmy za powrotem do gry - mówi prezes klubu, Sławomir Dec.


Zobacz też: Remont stadionu miejskiego w Jarosławiu z drona

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie