W ośrodkach pomocy społecznej ubywa pieniędzy na opał i rachunki za gaz i energię

Małgorzata Motor
sxc.hu
Przedłużająca się zima odbiła się na budżetach domowych. Odczuli to szczególnie najbiedniejsi mieszkańcy naszego regionu.

Podopiecznych ośrodków pomocy społecznej zmusiła do składania już po raz drugi wniosków o pokrycie kosztów zakupu opału. - Pieniędzy wystarczy dla wszystkich naprawdę potrzebujących - zapewniają jednak kierownicy ośrodków.

Pani Krystyna spod Rzeszowa jest schorowaną emerytką. Większość swojego czasu spędza więc w domu. Ostra zima niestety nie pozwaliła jej zaoszczędzić na ogrzewaniu. - Łudziłam się, że węgiel, który kupiłam jesienią, wystarczy mi na całą zimę. Niestety przeliczyłam się. Najgorsze, że tona węgla kosztuje 700 zł, a ja niewiele więcej dostaję emerytury - żali się kobieta.

W podobnej sytuacji było niestety wiele osób. Ci, którzy mogli, szukali finansowego wsparcia w ośrodkach pomocy społecznej. Tej zimy już po raz kolejny. - Praktycznie wszyscy, którzy już raz złożyli wniosek, składają go po raz drugi - przyznaje Wojciech Nowak z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rzeszowie.

Pierwsze podania o pomoc finansową w zakupie węgla lub w dofinansowaniu rachunków za gaz i energię elektryczną napływały do ośrodka jeszcze pod koniec października. Wtedy jednak nie było wiadomo, że czeka nas tęga i długa zima. Prośby zaczęły się powtarzać nie tylko w Rzeszowie, ale we wszystkich ośrodkach, do których zadzwoniliśmy. Tymczasem ich kierownictwo musi dzielić skromny budżet na różne cele, m.in. na pomoc w zakupie odzieży, obuwia i żywności.

- Tegoroczna zima dała się nam bardzo we znaki. Przychodzą do nas nawet ludzie z rachunkami za ogrzewanie, którzy nigdy wcześniej się do nas nie zgłaszali - zauważa Bożena Bukowska ze strzyżowskiego ośrodka.

Czy więcej pieniędzy na opał i pokrycie rachunków odbije się na innych świadczeniach? - Na pewno nie, bo w ciągu roku ta sytuacja się zbilansuje. Ze 100 tys. naszego budżetu wydaliśmy już 20 tys. zł. Podobną kwotę postaramy się jednak zarezerwować na trzy ostatnie miesiące tego roku - wyjaśnia Krzysztof Rutowicz, kierownik MOPS w Leżajsku.

Banki chcą naszych pieniędzy. Zapłacimy ujemne odsetki?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Racja, święta racja............

b
bez-robotny

Pomoc społeczna ........... hihihi. Proszę przeczytać zwierzenia bezrobotnego........ O to co myślą na ten temat:
W życiu bym nie poszedł do roboty za 2 tyś. na rękę. Żyje z konkubinatu, 3 dzieci, jedno chyba moje.
Ona zarejestrowana oczywiście jako samotna matka. Full socjal - czynsz MOPS płaci, 2 tony węgla z MOPS na zimę sprzedaliśmy po 500 zeta za tonę - po co mi jak i tak mam darmo prąd z klatki schodowej. Żarcia tyle że zjeść się nie da - makaron, cukier, ryż, mleko sprzedajemy znajomym, bo sklepy nie chcą - jest opisane "pomoc społeczna - nie na sprzedaż". Dzieci mają ciuchy z darów - wszystko nówki, jedzenie w szkole darmo.
Na wakacje "pod gruszą" dzieci z pomocy społecznej dostały po 700zł - kupiłem se nową komórkę, full wypas. Kredyty mam wszędzie gdzie dali, nigdzie nie spłacam - mogą mi skoczyć - komornik nie ma mi co zabrać a zresztą jakby co, to konkubina z dziećmi robi takie przedstawienie że urzędnicy przy dziennikarzach muszą nas jeszcze przepraszać) tak że żyje się w Polsce dobrze, tylko trzeba pogłówkować.
Kablówkę mam darmo - wkłułem się w kabel na sieni - tak ze od rana piwko, papierosek i Eurosport - no, nie będę wam dłużej przeszkadzał - bierzcie się do roboty, bo ktoś musi zarobić na nas biednych, pokrzywdzonych przez los... )))

Dodaj ogłoszenie