W pracy naukowej liczy się pasja

    W pracy naukowej liczy się pasja

    Agnieszka I. Skowron

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Polem zainteresowań Jana Rybaka jest prymatologia, czyli badanie ssaków naczelnych.

    Polem zainteresowań Jana Rybaka jest prymatologia, czyli badanie ssaków naczelnych. ©Krystyna Baranowska

    Bycie młodym naukowcem w Polsce nie przynosi korzyści finansowych. Jednak często za wyborem takiej profesji przemawia pasja. To właśnie ona gwarantuje międzynarodowe sukcesy.
    Polem zainteresowań Jana Rybaka jest prymatologia, czyli badanie ssaków naczelnych.

    Polem zainteresowań Jana Rybaka jest prymatologia, czyli badanie ssaków naczelnych. ©Krystyna Baranowska

    Nie ruszając się poza Polskę, trudno uzyskać rozgłos międzynarodowy dla swoich badań. Naukowiec musi być otwarty na nowe idee, które nie rodzą się tylko w jego kraju - mówi Jan Rybak, psycholog, asystent na Wydziale Zarządzania Politechniki Rzeszowskiej, doktorant na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Uniwersytetu w Zurychu w Szwajcarii.

    - Kariera naukowa? Dla mnie kariera naukowa to dokonywanie ważnych odkryć w swojej dziedzinie i zaistnienie w głównym nurcie światowej nauki.

    Darwinowski model nauki ma przyszłość

    Polem zainteresowań Jana Rybaka jest prymatologia, czyli badanie ssaków naczelnych.

    - Na Uniwersytecie w Zurychu badamy dwa gatunki małp.
    Chcemy wyjaśnić, dlaczego homo sapiens różni się od innych wielkich małp, mimo że one są podobne do nas pod wieloma względami, potrafią np. kłamać lub posługiwać się językiem (migowym lub obrazkowym). Na pewnym etapie ewolucji nasi przodkowie przyjęli coś, co się nazywa reprodukcją opartą na współpracy, która polega na tym, że nie tylko matka wychowuje potomstwo - tak jak u orangutanów - ale też ojciec, rodzeństwo i pozostali w grupie. To doprowadziło nas - ludzi do lawinowych zmian, zwiększyła się tolerancja społeczna. Zaczęliśmy współpracować. Dzięki współpracy narodziła się kultura.

    - Są dwa modele uprawiania nauki. Pierwszy z nich mówi o tym, że naukowiec powinien zgłębiać to, co go interesuje, nie patrząc na zastosowania praktyczne. To jest tzw. model darwinowski. Drugi model obejmuje te dziedziny, które politycy wskazują jako ważne i przyszłościowe dla kraju. A tak naprawdę nie do końca wiadomo, która dziedzina nauki jest przyszłościowa. Jestem zdecydowanie zwolennikiem modelu darwinowskiego.

    Zobaczyć myśli samego Boga

    Państwo nie rozpieszcza młodych, ambitnych naukowców.

    - Płaca asystenta jest jedynie o 25 proc. wyższa niż płaca minimalna, ale, cieszę się, że ktoś chce mi płacić za pracę, którą i tak bym wykonywał, nawet bezpłatnie. Nikt nie zostaje naukowcem dla pieniędzy. Mimo wszystko jest mi przykro, że rząd tak nisko wycenia nasze starania.

    - Mój projekt badawczy obliczony jest na trzy lata. Teraz nie mogę go kontynuować, gdyż wyczerpały mi się fundusze. Eksperymenty wymagają codziennego pobytu na tamtejszym uniwersytecie. Zaczynam szukać sponsorów wśród podkarpackich firm. Chętnie zostałbym ambasadorem jakiejś marki z Podkarpacia w Szwajcarii. Istnieją jeszcze granty akademickie, jednak aplikowanie o nie jest długotrwałe, a pieniądze dostają nieliczni.

    Zatem skąd pomysł, żeby poświęcić się karierze naukowej?

    - Byłem kiedyś na wykładzie profesora Michała Hellera, światowej sławy kosmologa. Pokazał wtedy kartki z notatnika Einsteina, który notował na nich swoje przemyślenia prowadzące do słynnego równania. I profesor Heller powiedział wtedy: "Patrzcie, to są myśli Boga, kiedy stwarzał wszechświat".
    Zostałem naukowcem, bo chcę zobaczyć myśli Boga, kiedy stwarzał wszechświat.

    Naukowiec musi liczyć się z poświęceniem

    Zawsze po powrocie ze Szwajcarii nasz rozmówca ma wiele ciekawych historii do opowiedzenia swoim studentom. Jak twierdzi, stara się popularyzować wiedzę o antropologii.

    - Przyjęcie na studia doktoranckie na uczelnię z pierwszej dziesiątki świata jest - z jednej strony - moim największym dotychczasowym sukcesem, z drugiej zaś - wymaga to dużo poświęceń. Żeby dotrzeć do swojej stacji prymatologicznej, muszę przebyć kilka tysięcy kilometrów, i jest to prawdziwa poniewierka. Śpię w najgorszych możliwych miejscach, w schroniskach, w salach wieloosobowych, bo są najtańsze. Dużo mnie też kosztuje rozłąka z rodziną.

    - Zdarzają mi się także niezliczone przygody. Nie zawsze są one pozytywne. Ostatnio byłem nawet aresztowany i siedziałem w szwajcarskim areszcie. Miałem dwie sztuki bagażu. Za drugą torbę kazano mi zapłacić tyle, ile wynosiła cena biletu. Pojechałem więc z walizką na lotnisko, żeby zapytać, czy jedną z nich zaakceptują jako bagaż podręczny. Policji obserwującej lotnisko przez kamery podejrzanym wydał się facet chodzący po lotnisku z pustą walizką.

    Wychodząc z niego, zostałem zatrzymany. Potraktowano mnie jako potencjalnego terrorystę. Przez pół dnia byłem weryfikowany. Jak więc widać, nie opłaca się ruszać z ciepłego domu - ale warto.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo