reklama

W Przemyślu Jan Jakub Kolski kręci "Ułaskawienie" [ZDJĘCIA, WIDEO]

Beata Terczyńska/mat. Centrala FilmZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (16 zdjęć)
- "Ułaskawienie" ma być obrazem bardzo osobistym Chcę powołać się w tym filmie na życie moich dziadków – Anny i Jakuba - mówi Jan Jakub Kolski. Byliśmy dziś na planie jego nowego filmu „Ułaskawienie”

Jan Jakub Kolski, reżyser filmu „Ułaskawienie” kreśli, jaka jest główna nić fabularna:

- W 1946 r. dwoje rodziców wiezie trumnę ze swoim synem zabitym przez konfidenta UB. Chcą pochować dziecko w spokojnej ziemi, ponieważ w tej niespokojnej - w środku Polski, w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego, dokładnie w Popielawach - UB odkopywało trumnę aż trzykrotnie. Po to, by sprawdzić, czy „wróg ludu” rzeczywiście nie żyje. Pierwowzorem głównego bohatera jest mój dziadek Jakub Szewczyk. Zamordowanym Wacław Szewczyk, brat mamy. Bohaterowie, będąc w rozmaitych opresjach, podróżują przez pół Polski. Trochę sami, trochę w towarzystwie Niemca - uciekiniera z obozu.

Reżyser kontynuuje: - Po latach pomyślałem, że muszę nagrodzić moich dziadków, tak bardzo dotkniętych przez los. Zrekompensować im tę mitręgę. W warstwie fabularnej jest sporo materii, która wzięła się z życia. To bardzo osobisty film. Troszczę się o kontekst historyczny, detale i drobiazgi. W nadziei, że przetransportuje się to na ekran pod postacią jakiejś szczególnej emocji - bardzo w to wierzę.

Dodaje, że patrząc na strukturę filmu, można go podzielić na dwie części.

- Pierwsza, krzepko, rzetelnie trzyma się faktów i jest skutkiem mojego ponad rocznego posiadywania w IPN, wydobywania dokumentów, czytania zeznań żołnierzy wuja, który był dowódcą oddziału w Konspiracyjnym Wojsku Polskim. Druga jest taką formą zadośćuczynienia. To skutek działania mojej wyobraźni. Mam nadzieję, że dziadkowie, którzy spoglądają z góry, dają na to przyzwolenie. Jakoś czuję po tym, jak nam się pogoda układa, że tak w istocie jest. Bo kiedy potrzebujemy mieć deszcz, mamy go; gdy słońce – również. Gdy wiatr powinien zawiać w scenie przy furcie klasztornej, to uprzejmie wieje. To taki rodzaj umowy z czynnikami wyższymi.

Ile dni zdjęciowych planuje Pan na Podkarpaciu?**
- Zdjęcia na Podkarpaciu realizujemy długo, ponad tydzień. Tak tu spokojnie, pięknie. Przemyśl urzekł nas urodą, taką substancją, która da się wpisać w czas historyczny. Jestem w tym mieście po raz kolejny. Byłem kilka razy z zamiarem robienia poprzednich filmów. Nie udało się wówczas, ale tym razem się powiodło.

W związku ze strukturą finansowania filmu, ekipa była też w Czechach, na Dolnym Śląsku, w środkowej Polsce. - Jeździmy tak udając, że jest to bardzo konsekwentnie napisany kawałek drogi naszych bohaterów. Troszcząc się przy tym bardzo o spójność plastyczną i emocjonalną.

Kiedy film trafi na ekrany?

- Jeśli nam dobrze pójdzie (a idzie dobrze), to sądzę, że wczesną jesienią będzie premiera.

Przyjedzie pan na nią do Przemyśla?

- Ależ naturalnie, z największą radością.

Dodaje, że ma tutaj serdecznego przyjaciela: Jana Martyniaka, arcybiskupa obrządku greckokatolickiego. - Lata temu robiłem film o grekokatolikach w Polsce. Wtedy zaprzyjaźniliśmy się z księdzem. Mam nadzieję, że znajdę czas, by go odwiedzić.

Scena, która dziś była nagrywana w Przemyślu pokazywała bohaterów, którzy docierają do celu, czyli do klasztoru, w którym ich starszy syn jest zakonnikiem.

Jak układa się współpraca z karmelitami?

– Z wielką przyjaźnią przyjęli nas tutaj. Czuję taką dobrą energię. Pozwolili nam nawet umocować dzwonek przy furcie klasztornej. Znaleźliśmy taką dziurkę, aby w niczym nie zmienić stanu zabytku - zaznacza z uśmiechem.

Grażyna Błęcka – Kolska, aktorka wcielająca się w postać Anny Szewczyk, babci reżysera przyznaje, że historie, które opowiada Jakub, zawsze są wymagające. - Podobnie jak role, które staramy się tworzyć. Lubimy jednak wyzwania. Znam historię rodziny, bardzo mi to pomogło. Przyroda jest wielkim atutem tego obrazu.

Nigdy wcześniej nie była w Przemyślu, nie znała w ogóle tych terenów. - Jestem zachwycona. Zwiedziłam Stare Miasto - wspaniałe kamienice, wspaniałe stare mury. Trafiliśmy w cudny czas, kiedy nie pada, drzewa pożółkły. Wszystko lśni, błyszczy, gada do nas. Mam nadzieję, że będzie to widoczne z ekranu.

Jakieś specjalne przygotowywania do filmu? - Starałam się schudnąć - śmieje się. - Ciało jest bardzo ważne. To, jak chodzimy, poruszamy się, mówimy.

Jana Jankowskiego, aktora wcielającego się w rolę dziadka reżysera zapytaliśmy, jak układa mu się współpraca z reżyserem.

– Cudownie. To nasze spotkanie po latach. Z Jankiem pracowałem dawno temu przy filmie „Pogrzeb kartofla”. To wspaniały reżyser, który wie, czego chce. Mało jest wątpliwości na planie. Ta jego precyzja i wiedza bardzo pomagają. Wiemy, że w poprawianiu naszej pracy chodzi o prawdziwość wypowiedzi. Musimy być na 100 procent, nie możemy odpuszczać. Jan precyzyjnie tego pilnuje. Czuję się komfortowo w tej sytuacji.

Czy nowa rola jest trudna emocjonalnie?

- Trudności są, ale taka praca – a ja kocham swój zawód.

Miał czas zachwycić się Przemyślem? - Jestem non stop w pracy, więc nie miałem jeszcze czasu na podziwianie plenerów, kamieniczek. Widziałem właściwie tylko fragmenty tego pięknego regionu. Byłem tutaj bardzo dawno temu, ale niewiele już pamiętam.

Agnieszka Janowska, producent z Centrala Film wylicza, że na Podkarpaciu powstaje znaczna część zdjęć. - W okolicach Przemyśla mamy ujęcia m.in. w takich w miejscowościach, jak: Sędziszów Małopolski, Kupna, Rozbórz.

Co zdecydowało o wyborze Podkarpacia?

- Scenariuszowo bohaterowie jadą w te rejony. Ważny był także fakt, że znaleźliśmy tu urokliwe miejsca, które świetnie wpisywały się w datę historyczną wątku, wiele zachowanych domów, które przy wsparciu scenograficznym wyglądają jak z 1947 r.

Jakie jeszcze sceny powstaną na Podkarpaciu? - Na przykład przesłuchanie głównych bohaterów przez UB czy narodziny w szpitalu jednego z bohaterów.

Planowaliście zdjęcia w Kalwarii Pacławskiej? – Tak, ale odeszliśmy od tego pomysłu, bo było tam zbyt turystycznie. Trudno by nam było skorzystać z tego klasztoru biorąc pod uwagę obłożenie – mówi producent.

Jak ważne było dofinansowanie filmu z Podkarpackiego Funduszu Filmowego (film otrzymał 300 tys. zł)?

- Bardzo ważne. Tak naprawdę bez funduszy regionalnych, które nas wsparły, nie bylibyśmy w stanie domknąć budżetu. Te pieniądze warunkowały więc powstanie filmu.

Julian Kernbach, autor zdjęć, reżysera poznał, kiedy studiował w łódzkiej filmówce. - Janek prowadził warsztaty z czwartym rokiem reżyserskim. Do krótkiego metrażu wybrał mnie jako operatora. W międzyczasie zrobiliśmy film „Las, 4 rano”, w którym byłem operatorem kamery, a tym razem jestem już głównym autorem zdjęć.

Jaki ma Pan pomysł na kształt wizualny „Ułaskawienia”? - Gramy dość szeroko. W filmie nie ma wielu dialogów. Obraz w dużej mierze musi pomóc nam opowiedzieć historię. Drugie założenie - może trochę nietypowe - było takie, że chcemy mieć dość wyrazisty, charakterny, ciężki obrazek.

Czy Podkarpacie jest dobre do fotografowania?

– Świetne. Piękne plenery, wzgórza, lasy, naturalne krajobrazy. Samograj dla kamery.

***
Jan Jakub Kolski to wybitny polski scenarzysta, reżyser i operator, autor książek i filmów takich jak: „Historia kina w Popielawach” (1998), „Pornografia” (2003), „Jasminum” (2006) czy „Las. 4 rano” (2016).

Grażyna Błęcka-Kolska
to aktorka filmowa i teatralna. Na początku kariery występowała w Teatrze im. Mickiewicza. W późniejszych latach należała do dwóch wrocławskich zespołów: „Drugiego Studia Wrocławskiego” oraz Teatru Współczesnego. Zagrała w przeszło 20 filmach i kilku spektaklach telewizyjnych, w wielu z nich stwarzając rozpoznawalne i wybitne postacie, zauważane i nagradzane na festiwalach filmowych. Współpracowała z takimi artystami jak: Janusz Gajos, Krzysztof Majchrzak czy Krzysztof Globisz.

Jan Jankowski - aktor filmowy i teatralny, lektor. Początki jego kariery sięgają pracy w Teatrze Rozmaitości w Warszawie oraz Teatrze Polskim we Wrocławiu. Wystąpił w ponad 30 filmach, przeszło 40 serialach oraz kilkunastu spektaklach telewizyjnych – w tym m. in. w „Dekalogu” czy „Obywatelu świata”.

Michał Kaleta to aktor filmowy i teatralny. Ukończył Wyższą Szkołę Teatralną we Wrocławiu. Od roku 2000 związany z Teatrem Polskim w Poznaniu. Zagrał w kilkunastu filmach, etiudach oraz spektaklach telewizyjnych. Wystąpił m. in. w „De Facto”.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3