W Sanoku feta i nadzieja

Waldemar Mazgaj
Szczególnie szczęśliwi byli we wtorek kibice, którzy pofatygowali się do Krynicy.
Szczególnie szczęśliwi byli we wtorek kibice, którzy pofatygowali się do Krynicy. WOJCIECH ZATWARNICKI
Po wygraniu przez zespół KH rywalizacji z "mineralnymi" i utrzymaniu w ekstralidze w Grodzie Grzegorza snuje się coraz bardziej optymistyczne prognozy.

Wygrywając we wtorek w Krynicy (3-1) zespół Andrzeja Słowakiewicza zapewnił sobie wygraną 4:1 w fazie play-off i miejsce w ekstralidze na następny sezon. Trudno więc dziwić się zawodnikom, kibicom obecnym na meczu oraz tym, który z flagami i szampanem przyszli pod hale by powitać hokeistów.

- Pokrzyczeli i poszli w miasto ze śpiewem na ustach - opowiadał prezes Jan Oklejewicz.

Dłuższy karnawał

- Przedłużyliśmy karnawał - cieszyli się fani sanockiego hokeja.

- Kibiców mamy naprawdę wspaniałych. W niedzielę było ich w Krynicy ponad pięciuset, dziś trochę mniej. To utrzymanie im się należało - mówił Marcin Ćwikła.

Jeszcze w krynickiej hali Andrzej Słowakiewicz przewrócił bramkę i oparł o nią nogę, a ręce wzniósł w geście triumfu. Przy kolacji i w drodze powrotnej pozwolił zawodnikom na nieco więcej niż zwykle.

Już wczoraj, mimo zmęczenia play-offami, rozmawiano o przyszłości. Maciej Radwański przekonywał: - Na tę chwilę razem z bratem (Michałem, także napastnikiem KH - przyp. red.) jesteśmy w Sanoku, ale przygotowania do nowego sezonu rozpoczynają się za dwa tygodnie i już teraz powinny być robione przymiarki, prowadzone rozmowy. Pokazaliśmy, że ten zespół mógłby z powodzeniem grać w "szóstce". Trzeba tylko go utrzymać. Teraz wielki czas dla działaczy i naszych sponsorów. Dziękujemy za to, co było i prosimy o jeszcze. Bardzo chcemy zostać w rodzinnym mieście.

Będzie dobrze...

Prezes Oklejewicz potwierdził, że z zawodnikami i sponsorami już przeprowadzono pierwsze rozmowy: - Większość chciałaby zostać w Sanoku, to nasi wychowankowie, którym możemy chyba zapewnić oczekiwane warunki. Po odejściu Lotosu nie ma tragedii. Miasto włączyło się mocniej w hokej, Bank PBS też obiecuje określoną kwotę. Znajdziemy jeszcze kilku mniejszych sponsorów i powinno być dobrze. Zborowski zapowiada, że bardzo by chciał zostać, bo świetnie się tu czuje. Najgorzej będzie ze Słowakami.

- Chciałbym zostać w Sanoku, ale jestem zawodnikiem Martina i muszę wracać do domu. Ale może jeszcze do was wrócę - obiecywał Lubos Zetik, który w tym sezonie był idolem kibiców z Sanoka.

Na piątek zaplanowano obiad i podsumowanie sezonu. Ciężkiego, ale jakże udanego...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie