W szpitalu w Sanoku głoduje już 20 pielęgniarek. Dziś spotkał się z nimi dyrektor

Ewa Gorczyca
Tomasz Jefimow
To już siódmy dzień protestu głodowego pielęgniarek w sanockim szpitalu. Domagają się wyższych wynagrodzeń i poprawy warunków pracy. Dzisiaj po raz pierwszy do protestujących przyszedł się dyrektor szpitala.

Związek zawodowy pielęgniarek i położnych w sanockim szpitalu od 2014 roku jest w sporze zbiorowym. Postulaty nie zostały spełnione. Dlatego pielęgniarki zdecydowały się na ostateczny krok - podjęcie głodówki. Zaczęła ją w ub. środę pięcioosobowa grupa.

- Sytuacja jest dramatyczna - relacjonuje Małgorzata Sawicka, szefowa związku pielęgniarek i położnych w sanockim szpitalu - Jedna z koleżanek leży na „erce”. Druga trafiła na SOR, ma problemy kardiologiczne. Kolejna także źle się poczuła, musiała wziąć kroplówkę, mimo to zdecydowała się kontynuować głodówkę. Zrezygnowała dopiero po tym, jak zemdlała. Przed chwilą na oddział ratunkowy odwieziona została kolejna koleżanka.

Do protestu codziennie dołącza kilka pielęgniarek.

- W tej chwili głoduje ok. 20 osób, w tym pięć pielęgniarek operacyjnych. One prosto z głodówki idą na oddział, do pracy. Czy dyrektor zdaje sobie sprawę z ryzyka jakie to niesie? - mówi Małgorzata Sawicka.

Dziś przed południem raz pierwszy do pielęgniarek (protest jest prowadzony w korytarzu zlikwidowanego oddziału położniczego, na III piętrze szpitala), przyszedł dyrektor Henryk Przybycień, który przez ostatnie dni przebywał na zwolnieniu lekarskim.

Dzień wcześniej spotkał się z przedstawicielkami związku, w ramach rozwiązywania sporu zbiorowego.

- Nie przedstawił nam żadnej propozycji, poza ofertą 100 złotych brutto podwyżki od 1 listopada. Dla nas to było jak policzek - mówi Małgorzata Sawicka. - Powiedziałyśmy, że nie z nami powinien rozmawiać, ale z protestującymi pielęgniarkami.

W korytarzu zgromadziło się ok. 150 pielęgniarek. Przyszły także te, które miały dzień wolny. Rozmowa miała bardzo emocjonalny charakter. Pielęgniarki, niektóre z płaczem, skarżyły się na nadmiar obowiązków i niskie zarobki.

- Różnica między wynagrodzeniem pielęgniarki w Sanoku i Rzeszowie wynosi ok. 2 tys. zł. A robimy to samo - twierdzi Małgorzata Sawicka.

Dyrektor Henryk Przybycień tłumaczy, że nie jest w stanie spełnić żądań pielęgniarek w takim zakresie, jakim oczekują, bo nie pozwalają na to możliwości finansowe szpitala.

Między godziną 16 a 18 dyrektor ponownie na się spotkać z protestującymi.

- Nie wycofamy się, czekamy na konkretnie działania ze strony dyrektora, starosty i radnych powiatu - mówi Małgorzata Sawicka

W sanockim szpitalu pielęgniarki rozpoczęły protest głodowy....

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie