reklama

W Tarnobrzegu ruszył proces dotyczący głośnej zbrodni. 35-latka zginęła od ciosów nożem w Mielcu

Marcin RadzimowskiZaktualizowano 
- Zabójca! - wykrzyknęła na sali sądowej matka zamordowanej Agaty z podmieleckich Rzędzianowic. Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu ruszył we wtorek proces pochodzącego z Wrzaw (powiat tarnobrzeski) 40-letniego Pawła M., oskarżonego o zabójstwo swojej żony. Do zbrodni doszło niemal dokładnie rok temu, 11 sierpnia w Mielcu.

Do sądu na proces przyjechali rodzice ofiary zbrodni, jej rodzeństwo. Matka ze zdjęciem córki powieszonym na szyi zalewając się łzami mówiła, że mimo upływu roku wszyscy są nadal w szoku. Ogromną traumę mają też dzieci Agaty z pierwszego małżeństwa - 13-letni syn i 10-letnia córka (dziadkowie są rodziną zastępczą). Najmłodsze, 21-miesięczne wspólne dziecko Agaty i oskarżonego, jest pod opieką innej rodziny.

- Kiedy jechaliśmy do sądu, dziesięcioletnia wnuczka prosiła, żebym nie jechała bo i mnie też zamorduje. Pytała, czy na pewno wrócę - mówiła przez łzy Wiesława Dziekan.

Prokurator odczytała akt oskarżenia i zarzuty dotyczące nie tylko tragicznych wydarzeń z 11 sierpnia, ale też z okresu wcześniejszego. Oprócz dokonania zabójstwa z premedytacją Pawłowi M. śledczy zarzucili również psychiczne i fizyczne znęcanie się nad żoną i jej dziećmi.

- Nie przyznaję się. Będę składał wyjaśnienia - odparł oskarżony. I zaczął szczegółowo przedstawiać swoją wersję zdarzeń, z której wyłaniał się jego obraz - porządnego człowieka, pracującego, dbającego o dzieci żony. I obraz Agaty: podatnej na wpływy matki niewiernej kobiety.

Oskarżony składając wyjaśnienia, wracał do początku swojej znajomości z Agatą. Pracując jako kierowca dowoził paczki do miejsca jej pracy. Był grudzień 2014 roku.

- Jakiś czas później na portalu randkowym zobaczyłem jej zdjęcie i ogłoszenie matrymonialne, rozpoznałem ją - mówił Paweł M. - Tak się umówiliśmy, zaczęliśmy spotykać.

Paweł M. pochodzi z Wrzaw (powiat tarnobrzeski) i miał na koncie nieudany związek. Rozwodu nie miał, ale od pięciu lat nie mieszkał z żoną. Ma z nią trójkę dzieci w wieku 21, 19 i 16 lat. Agata też miała za sobą nieudany związek z Grzegorzem i dwójkę dzieci. Mieszkała z rodzicami w rodzinnym domu.

Mówiąc o tym okresie znajomości, Paweł M. przedstawiał swoją późniejszą żonę w negatywnym świetle.

- Kiedyś pojechałem autem do Rzędzianowic, żeby się z nią spotkać. Zobaczyłem, że idzie w kierunku domu (padło imię i nazwisko) - mówił oskarżony. - Kupiłem papierosy w sklepie i pojechałem tam, wszedłem do domu i zobaczyłem ich w niedwuznacznej sytuacji. Chciałem zerwać tę znajomość, ale prosiła mnie, przepraszała, że to był tylko jedyny raz.
Jak twierdził w sądzie Paweł M., Agata ponownie go zdradziła z Tomaszem z Mielca. Także i ich oskarżony miał zastać w niedwuznacznej sytuacji, ale i to jej wybaczył. Adres mężczyzny - jak twierdził - znał z profilu na Facebooku, z którego Agata się nie wylogowała.

- Między nimi były niedwuznaczne rozmowy - wyjaśniał Paweł M. - A tamtego dnia Agata powiedziała mi, że zostanie w pracy dłużej, by coś załatwić.

Choć opowieść oskarżonego sugerować miała wiele przypadkowości w pewnych zdarzeniach, można odnieść wrażenie, że Agata była ściśle przez niego kontrolowana. Dotyczy to również późniejszego okresu, także po ślubie. Mężczyzna składając wyjaśnienia sobie nie miał absolutnie nic do zarzucenia a wszelkie niewygodne dla siebie fakty tłumaczył tak, by „być czystym”.
- Pan był wierny żonie - dopytywała sędzia Lidia Ziarko, przewodnicząca pięcioosobowego składu orzekającego.
- Tak - odparł Paweł M. Dopytywany o swoją znajomość i SMS-y wymieniane z kobietą z Łańcuta mającą konto na portalu randkowym, wypierał się
- To musiała żona pisać z mojego telefonu - mówił. - Ja nie pisałem.

W negatywnym świetle oskarżony przedstawiał także swoją teściową. Jak twierdził, kiedy zamieszkali razem w Rzędzianowicach, to ona zaczęła psuć ich relacje i była źródłem wszelkiego zła. Miała też poinformować policję, że rzekomo źle opiekują się dziećmi.
To wszystko miało sprawić, że ostatecznie zamieszkali w wynajmowanym domu w Zaleszanach (powiat stalowowolski). Mówił o zmianach pracy i o pretensjach żony, że on za długo pracuje i nie opiekuje się ich dzieckiem.

W lipcu ubiegłego roku, kiedy Paweł M. był w Niemczech po auto, Agata spakowała siebie i dzieci i wyjechała z Zaleszan do Rzędzianowic.
- Zablokowała mój numer telefonu. Nie wiem, dlaczego mnie zostawiła - mówił.

Później miał się dowiedzieć, że były mąż Agaty do niej wrócił. Nawet go „przypadkiem” widział na ich podwórku. Mówił, że Agata uniemożliwiała mu kontakt z ich dzieckiem a 2 tygodnie przed tragicznymi zdarzeniami z zastrzeżonego numeru zadzwoniła. Chciała się spotkać w Mielcu 11 sierpnia, żeby pogadać.

- Umówiliśmy się w parku - wyjaśniał. - Mówiła, że idzie na policję odwołać wszystkie oskarżenia, które kazała jej złożyć matka.

Wbrew ustaleniom prokuratury, iż śledził tego dnia żonę, twierdził, że nie trzymali się blisko siebie, żeby ich ktoś znajomy nie zauważył. Bo Agata bała się reakcji matki. Miał przy sobie nóż, bo bał się, że Agata na spotkanie może przyjechać z byłym mężem Grzegorzem, który kiedyś już „startował do niego”.
- W pewnym momencie zaczęliśmy się kłócić, bo rzuciła papierami rozwodowymi - mówił. - Tyle pamiętam. Potem urwał mi się film. Ocknąłem się kiedy jechałem Wisłostradą w Tarnobrzegu, miałem krew na spodniach.

Pojechał do rodziców do Chwałowic, poprosił, żeby ojciec zawiózł go na policję do Stalowej Woli, by zapytać, czy coś się stało z jego żoną.

Dowiedział się, że Agata nie żyje, zginęła od ciosów zadanych nożem. Został zatrzymany.
W środę ciąg dalszy procesu, zeznania mają składać najbliżsi zamordowanej 35-latki.


ZOBACZ TEŻ: Nowelizacja ustawy o IPN. O co chodzi?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

B
Brzeszczot
Paweł M. pochodzi z Wrzaw (powiat tarnobrzeski) i miał na koncie nieudany związek. Rozwodu nie miał, ale od pięciu lat nie mieszkał z żoną. Ma z nią trójkę dzieci w wieku 21, 19 i 16 lat. Agata też miała za sobą nieudany związek z Grzegorzem i dwójkę dzieci. Mieszkała z rodzicami w rodzinnym domu. 
Szkoda tej młodej kobiety, mogła sobie jeszcze pożyć ładnych parę lat. Ale sami widzicie drodzy forumowicze, czym są konkubinaty. W normalnych małżeństwach (oczywiście nie mam tu na myśli związków rejestrowanych w urzędach stanu cywilnego) dochodzi bardzo rzadko do tego typu ekscesów.
p
pniok rzeszowski
W dniu 07.08.2018 o 16:40, gosc napisał:

tania rozrywka!!! zenujace!!!!

Kiedys to byly inne czasy.

Urzadzalo sie PROCESY PUBLICZNE aby czern miala ucieche, a nie to co teraz rozprawy przy drzwiach zamknietych !

g
gosc

tania rozrywka!!! zenujace!!!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3