W tych piosenkach jest Czesław

Rozmawiał Adam Dębiec
MAREK BAŁATA - ur. w Rzeszowie, pochodzi z Mielca, gdzie ukończył Technikum Mechaniczne. Wyjechał na studia do Krakowa, gdzie mieszka do dziś. Wybitny polski wokalista jazzowy, kompozytor, grafik.
MAREK BAŁATA - ur. w Rzeszowie, pochodzi z Mielca, gdzie ukończył Technikum Mechaniczne. Wyjechał na studia do Krakowa, gdzie mieszka do dziś. Wybitny polski wokalista jazzowy, kompozytor, grafik. Fot. Adam Dębiec
Rozmowa z Markiem Bałatą, wokalistą jazzowym.

- Jak doszło do tego, że pan - wokalista jazzowy, zainteresował się repertuarem Czesława Niemena?

- Piosenki Niemena towarzyszyły mi od dzieciństwa, wtedy naśladowałem jego twórczość. Potem szukałem własnej artystycznej drogi. Po śmierci Czesława zadzwonił do mnie Zbigniew Hołdys z propozycją, bym wystąpił w jego programie telewizyjnym, w którym znani polscy artyści mieli zaśpiewać piosenki Czesława. Ja miałem zaśpiewać "Dziwny jest ten świat". Początkowo przeraziło mnie to, że miałem wykonać utwór tak głęboko zakorzeniony w konkretnej interpretacji. Nie chciałem jej kopiować, ale przekazać piosenkę we własnej wersji. Zaprosiłem do współpracy mojego przyjaciela Tadeusza Leśniaka, który przygotował aranżację.

- Jednak na programie Zbigniewa Hołdysa się nie skończyło?

- Nie. Pani Beata Hutnikiewicz, która także pochodzi z Mielca, zaproponowała mi udział w koncercie charytatywnym z utworami Niemena. Potem były kolejne występy.

We wtorek, w Samorządowym Centrum Kultury w Mielcu, w ramach X Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego Marek Bałata zaśpiewał piosenki Czesława Niemena. Towarzyszyli mu: Elżbieta Towarnicka (sopran), krakowska orkiestra Akademii Beethovenowskiej, połączone chóry ZNP, SCK i I LO w Mielcu pod dyrekcją Pawła Lisa oraz zespół jazzowy w składzie: Tadeusz Leśniak (instr. klawiszowe), Sebastian Bernatowicz (instr. klawiszowe), Józef Michalik (kontrabas, git. basowa) oraz Michał Czwojda (perkusja). Gościem specjalnym wtorkowego koncertu była żona zmarłego 3 lata temu Czesława Niemena - Małgorzata.

- W Mielcu po raz pierwszy towarzyszyły panu tutejsze chóry. Często zmienia pan skład koncertowy?

- Jest on zależny od tego, gdzie gramy. Trzon, czyli zespół jazzowy, zawsze jest taki sam. Zmienia się orkiestra. Czasem, gdy możemy sobie na to pozwolić, zapraszamy do współpracy chór. Tak było w Mielcu i muszę przyznać, że jestem mile zaskoczony jego świetnym przygotowaniem. Tym bardziej, że repertuar był trudny, bo zawierał elementy klasyczno-jazzowo-popowe.

- W programie koncertu nie było największych przebojów Niemena, jak "Pod papugami" czy "Sen o Warszawie". Dlaczego?

- Nie chcieliśmy kopiować Niemena z jego najbardziej popularnymi piosenkami, to byłoby zupełnie niepotrzebne. Zaprezentowaliśmy nasze aranżacje nieco mniej znanych utworów, bo naszym zdaniem w nich też jest cały Czesław i nasza miłość do jego muzyki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie