Wakacje z dreszczykiem: w baszcie straszy duch murarza

Norbert Ziętal
Zrujnowana baszta pruchnicka znajduje się tuż przy skrzyżowaniu dróg z Przemyśla i Jarosławia na Kańczugę.
Zrujnowana baszta pruchnicka znajduje się tuż przy skrzyżowaniu dróg z Przemyśla i Jarosławia na Kańczugę. Norbert Ziętal
Udostępnij:
W nocy strach tędy chodzić. W starej baszcie w Pruchniku słychać wówczas odgłosy kucia, rozbijania kamieni, pracy kielni.

Skrzyżowanie dróg z Przemyśla i Jarosławia na Kańczugę. Formalnie jest to część Pruchnika. Od nowego roku, kiedy ta wioska stanie się miastem, okolice te będzie można nazwać przedmieściami Pruchnika.

Pod wiekowym i zabytkowym drzewem spotykamy się z Maćkiem. Będzie naszym przewodnikiem. Narzeka, że umówiliśmy się w dzień. Bo tutaj straszy w nocy i dopiero wtedy byśmy mieli okazję "na żywo" się o tym przekonać.
Idziemy zaniedbaną, gruntową drogą. Komu nie szkoda zawieszenia w samochodzie, może tędy przejechać autem. Już z daleka widać zrujnowaną basztę z białych kamieni. W środku rośnie bujna, dzika roślinność.

- Różnie się mówi. Jedno gadają, że kiedyś w Pruchniku były dwa zamki. Ten, po którym została tutaj tylko baszta, miał w pewnym momencie zniknąć. Inni mówią, że był tylko jeden zamek. Ale też popadł w ruinę - mówi Maciej.

Zamek zniknął

jak dojechać?
Drogą Kańczuga - Przemyśl lub Kańczuga - Jarosław. Ok. 15 km od Kańczugi, ok. 25 km od Jarosławia i ok. 30 km od Przemyśla. Z Przemyśla, Jarosławia i Rzeszowa kursują tutaj autobusy

gdzie zanocować?
Zamek w Dubiecku, pokoje 2 os., w cenie od 100 zł, apartamenty od 350 zł. Hotel Impresja w Krasiczynie, pokoje 1,2 ,3 i 4 os., w cenie od 40 zł. Hotel Hetman w Jarosławiu, pokoje 1,2 osobowe w cenie od 130 zł, apartament w cenie od 250 zł.

co zobaczyć w okolicy?
Grodzisko wcześnośredniowieczne Borusza w Węgierce
Niezwykle tajemnicze miejsce. Na szczycie stromej góry znajduje się jeziorko. Wejście na górę trudne, tylko dla prawdziwych turystów o niezłej kondycji fizycznej. We wczesnym średniowieczu istniało tutaj grodzisko. Doskonałe położenie ułatwiało obronę.

Z bliska samotna baszta przypomina te znane z południowej Europy. Tam takie budowle wchodziły w skład systemu informacyjnego o atakach Maurów. Gdy ci szturmowali, ludzie na wieżach palili ognisko. Wkrótce wszyscy w okolicy dowiadywali się o nieuchronnej bitwie. Ale ta w Pruchniku raczej nie spełniała tej funkcji. Raczej była częścią zamku.
Historycy twierdzą, że już w XIX wieku uznano, że zamek w Pruchniku popadł w ruinę i zupełnie zniknął z powierzchni ziemi.

- Swego czasu Pruchnik był dość mocnym miastem. Z kościołem i rzecz jasna zamkiem. Nie wiadomo dlaczego ten się rozpadł. Być może z powodu jakichś ataków. Część osób wierzy, że prawdziwą przyczyną była fuszerka ówczesnych budowniczych.

- Ewidentnie zepsuli robotę. No bo jak murowany zamek mógłby się rozpaść, nawet z powodu ataków. Przecież nawet gdyby go podpalili, to mury by zostały - twierdzi Maciek.

Jako dowód przedstawia wydarzenia, które od jakiegoś czasu mają miejsce w tej okolicy.

- W nocy słychać tutaj odgłosy pracy ekipy murarskiej. Typowe dla budowy. Rozbijanie kamieni, stukot żelaza, praca kielni, jakby mieszanie i nakładanie zaprawy, układanie kamieni - opowiada Maciek.

Budowa rusza w nocy

Według mało znanej legendy to duch uwijającego się murarza. Tego, który kilka wieków temu spartaczył, celowo lub z lenistwa, robotę przy wznoszeniu zamku. Teraz chce odpokutować swoje winy.

Do pracy przystępuje o północy. Bardzo hałasuje. Śpieszy się. Bo sam wykonuje pracę całej ekipy budowlanej, a na zbudowanie zamku ma zaledwie noc. W zasadzie tylko kilka godzin.

- Wraz z nastaniem świtu zamek się rozpada, a potem świeżo zbudowane fragmenty znikają. Dla ducha murarza to straszne, bo następnej nocy musi całą pracę zaczynać od nowa. I tak od wielu, wielu lat - tłumaczy przewodnik Maciek.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
miejscowy
jak tyle lat tu mieszkam to pierwszy raz slysze o jakis duchach murarza bujda wcale nic tam nie slychac
z
ziom
od jakiegoś czasu jest to już pruchnik nie węgierka (ul. basztowa)
t
ted
Jeśli się nie mylę jest to baszta w Węgierce koło Pruchnika
p
pruchniczanin2
Po prostu upomina się o remont bo ma dość niszczejącego zabytku.. ale Wójta to nie rusza bo to nie na jodłówce
p
pruchniczanin
Po prostu upomina się o remont bo ma dość niszczejącego zabytku.. ale Wójta to nie rusza bo to nie na jodłówce
p
pruchniczanin
To nie duch... to sypiąca się baszta upomina się o remont (ja proponuję ducha wysłać do urzędu gminy niech od nich zacznie to się może pieniądze na remont znajdą)
Dodaj ogłoszenie