Warszawa ma "Kopernika", Rzeszów - "Łukasiewicza" a Łańcut "Potockiego". Zobacz, jak zmieniły się Oranżeria i Ujeżdżalnia w Muzeum-Zamku

Beata Terczyńska
Beata Terczyńska

Wideo

Zobacz galerię (25 zdjęć)
Oranżeria i Ujeżdżalnia łańcuckiego zamku przeszły prawdziwą przemianę. Oba miejsca mają pełnić rolę Centrum Edukacji i Tradycji im. Jana Potockiego. W pierwszym jedną z atrakcji dla odwiedzających będzie instalacja przedstawiająca wirtualny lot balonem Jana Potockiego nad Łańcutem. W miejsce dawnej palmiarni ze zwierzętami zawitała taka nowoczesność, jak prezentacje interaktywne, mappingi, urządzenia holograficzne, podłoga interaktywna.

Widzieliśmy dziś, jak wyglądają Oranżeria i Ujeżdżalnia po wielkiej odnowie trwającej od 2018 r. W obu budynkach urządzane są wystawy Centrum Edukacji i Tradycji im. Jana Potockiego, podróżnika, polityka, literata.

- Oranżeria została wzniesiona według projektu Chrystiana Piotra Aignera na początku XIX w. - przypomina Wit Karol Wojtowicz, dyrektor Muzeum - Zamku w Łańcucie. - Budynek służył nie tylko do przechowywania roślin kubłowych głównie w okresie chłodu, ale także organizowano tutaj spektakle teatralne czy rauty. Po wojnie mieścił się tu klub Arkona, który był rodzajem czytelni połączonej z prelekcjami. W latach 60-tych założono ogród zimowy. Oczywiście było dużą radością dla dzieci zobaczyć małpki, papużki, żółwie, świerszcze, czy też egzotyczne rośliny jak palmy.

Dyrektor tłumaczy, że choć było to ważne spotkanie z przyrodą, to jednak z zachwianiem praw obiektu, gdyż wegetacja szkodziła murom i stolarce.

- Marzyliśmy, by tę funkcję zmienić, wyprowadzić właściwie wrastające w podłogę palmy, których korzenie zniszczyły kanały rozprowadzające ciepło z pieców, co wyszło podczas prac.

Dlatego teraz roślinności nie będzie.

- Cała ekspozycja na parterze została pomyślana jako rodzaj wstępu do historii zamku i zespołu rezydencji, tradycji i zwyczajów z tamtych czasów - mówi.

Będą prezentacje interaktywne, mappingi dające iluzję przeniesienia w czasie, urządzenia holograficzne, podłoga interaktywna wyświetlająca palmetę z różnymi wzorami z ogrodowych roślin. Odwiedzający poznają terminy związane ze sztuką, obejrzą 3 główne style ogrodowe: renesansowy, barokowy, romantyczny. Jest scenograficzna kopia teatru, a także instalacja przedstawiająca wirtualny lot balonem Jana Potockiego, pierwszego polskiego aeronauty.

- Nie latał on co prawda nad Łańcutem. Pierwszy lot odbył z Blanchardem nad Polami Mokotowskimi. Nie trwał on długo, bo śpieszył się na posiedzenie Sejmu. Ta nasza atrapa ma być takim humorystycznym rozważaniem, co by było, gdy hrabia latał nad Łańcutem, co by widział. Stąd w gondoli, na podłodze umieściliśmy duży monitor, na którym wyświetlany będzie film animowany pokazujący domniemany wygląd parku na pocz. XIX w. - dodaje dyrektor.

Na parterze uwagę zwracają labirynt, altana, rolety z motywami ogrodów, miejsce na postument z rzeżbą Diany i imitacją fontanny. Z kolei na piętrze znajdują się 4 sale i korytarz, poświęcone prawiekom Łańcuta i pierwszym właścicielom. - Będziemy tu pokazywać historie związane z kulturą stołu, życiem codziennym, podróżami, strojami kobiecymi, balami, zabawami dziecięcym.

CZYTAJ TEŻ: Tu hrabia zażywał kąpieli. Zaglądamy do dawnego spa Potockich w Łańcucie

Do Ujeżdżalni mieszczącej się w pobliżu kortów przeniesione zostały kupione po wojnie karety, powozy, sanie. Kolekcja liczy ok. 50. Pojazdy umieszczone są na specjalnie skonstruowanych, oświetlonych, z lustrzanymi sufitami, piętrowych podestach, jak na dawnych wielkich wystawach światowych. Planowane są prezentacje pokazujące kulturę jazdy i powożenia, w czym pomógł wicemistrz świata w tejże umiejętności.

W Ujeżdżalni uwagę zwraca m.in. okazała żółto - czarna kareta.

- Bardzo cenimy sobie możliwość prezentowania tutaj obiektu, którego właścicielem jest Muzeum Narodowe w Krakowie - karety Berlina Gala Coupe warszawskiej firmy Petzold. Na piastach zachowała się sygnatura - pokazuje dyrektor. - Pojazd został wykonany w Warszawie na zamówienie generała Piotra Szembeka, co potwierdza herb na drzwiach. Z archiwaliów wiadomo, że użyczał swojej karety Fryderykowi Szopenowi. Chciejmy wierzyć, że to była właśnie ta. Ale tak do końca, z ręką na sercu, tego nie powiemy.

W oddali widać też najstarszy w kolekcji, XVIII-wieczny powóz, który Muzeum - Zamek dostało w darze z północy Polski. Przed nim malutki powozik, dziecięcy, do którego zaprzęgano kuca lub kozę.

W piwnicach podziwiamy ekspozycję sań. I tu od wejścia wzrok przyciągają sanie szlichtadowe wyglądające jak koń na biegunach, choć w rzeczywistości to hippokampos, czyli pół koń, pół stwór morski. - Szlichtady były to zabawy na ulicach, placach wielkich miast. W Wozowni mamy obraz pokazujący taką na ulicach Wiednia - zwraca uwagę dyrektor Muzeum - Zamku w Łańcucie. - Odbywały się zimą, gdzie towarzystwo, oczywiście odpowiednio ubrane sunęło w tych wszystkich najbardziej dziwnych saniach. Mężczyzna przysiadał na ławeczce z tyłu, opierając stopy na metalowych elementach i obejmując niewiastę siedzącą w zagłębieniu powoził.

Przed nimi ustawione zostały sanie myśliwskie. - Tu przerzucano skórę, siadano okrakiem i jeżdżono na polowania.

Z ciekawych nabytków oglądamy jeszcze komplet bryczki z saniami, pochodzący z tego samego warsztatu. Najprawdopodobniej wykonane dla tego samego zamawiającego. Ich "karoserie" ozdobione są tym samym sposobem, imitacją mazerunku z żyłkami i ciemnymi paskami.

- Inwestycja została dofinansowana z funduszu europejskiego z programu POIiŚ w wysokości 22 mln zł, a wartość całego projektu to prawie 32 mln - podlicza Bożena Knotz - Beda, architekt, kierownik projektu.

Dofinansowanie z budżetu państwa: 694 644 zł, z budżetu Województwa Podkarpackiego: 8 114 976 zł.

- W 2020 r. zakończone zostały roboty remontowo - budowlane i konserwatorskie budynków. W tej chwili trwają jeszcze prace nad elementami wystroju, wyposażenia - dodaje architekt. - Finał to koniec roku.

W Oranżerii trzeba było wykonać m.in. podbicie fundamentów pod całym obiektem wraz z utworzeniem kondygnacji piwnic, rozebrać strop nad parterem i wymienić na żelbetowy, wykonać strop nad piwnicą, wymienić konstrukcję przewiązki łączącej Oranżerię z Zamkiem i klatkę schodową i windy, a także elewację (tynki, sztukateria; konserwacja historycznych okien, ślusarki, waz z brązu oraz postumentów, odtworzenie historycznego trejażu, okładziny marmurowej). Odkrycie pod posadzką Oranżerii dawnego systemu ogrzewania oraz stanowisk archeologicznych, stworzyłoo przeszkody w założonym harmonogramie.
W Ujeżdżalni rozbudowana została część podziemna.

Pierwsi goscie będą mogli podziwiać Centrum w nowym sezonie. Oba budynki są dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych.

- Myślę, że radość znajdą tutaj zarówno dorośli, jak i dzieci - podsumowuje Wit Karol - Wojtowicz.

Obecnie można zwiedzać Zamek Stajnie i Wozownię. Wchodzi się co 10 minut w grupach maks. 6-osobowych. Ponadto: Park Przyzamkowy, w którym można oglądać m.in. Ogród Włoski oraz Ogród Różany.

Wybierz się na spacer do parku przy Muzeum-Zamku w Łańcucie....

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie