NOWINY
    POLECAMY

    Ciekawostki ze świata sportu!

    Rozwiń
    NOWINY
    Zwiń

    Ciekawostki ze świata sportu!

    • Piękne pływaczki w kalendarzu
    • Kibice z Podkarpacia na skokach w Zakopanem
    • Żużlowcy z Rzeszowa spotkali się z kibicami

    Większość chciałaby zerwać z socjalizmem

    Większość chciałaby zerwać z socjalizmem

    PAWEŁ KUCA, JAROMIR KWIATKOWSKI

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    DONALD TUSK

    DONALD TUSK ©Krzysztof Łokaj

    Rozmowa z DONALDEM TUSKIEM, przewodniczącym Platformy Obywatelskiej, wicemarszałkiem Sejmu: - Podobał się panu start polskiej delegacji na konferencji w Rzymie, gdzie negocjuje się kształt konstytucji Unii Europejskiej?
    DONALD TUSK

    DONALD TUSK ©Krzysztof Łokaj

    - Jeśli mówimy o wystąpieniu premiera Leszka Millera, to - mimo iż nie lubię jego działań w Polsce - przyznaję, że jego proste i przekonujące słowa zrobiły na mnie dobre wrażenie. Zwłaszcza, kiedy pytał, co takiego się zmieniło, że Europa chce odejść od ustaleń z Nicei. Platforma Obywatelska z przekonaniem i bezwarunkowo chce wesprzeć delegację rządową na rozmowy w Rzymie. Ustaleń nicejskich, korzystnych dla Polski, trzeba bronić jak niepodległości.

    - Nie ma pan jednak wrażenia, że SLD delikatnie wycofuje się z twardej obrony Nicei? Józef Oleksy powiedział w Radiu Zet, że tamte ustalenia były kompromisem ze strony Unii, a premier Jerzy Buzek wcale niczego nie wywalczył.

    - Nie chcę się odnosić do tego typu komentarzy. Kluczowe jest solidarne i jednoznaczne stanowisko liderów opinii publicznej w Polsce. Ci, którzy pokazują skłonność do defensywnych zachowań, zanim negocjacje rozpoczęły się na dobre, robią krzywdę Polsce. Jestem przekonany, że polska delegacja będzie twardo broniła ustaleń z Nicei.

    - W prasie zachodniej pojawiają się groźby, że za twarde stanowisko w sprawie Nicei Polska zostanie ukarana stratami finansowymi. Pan traktuje je poważnie?

    - Owszem. Ale jeśli uda się obronić ustalenia z Nicei, to Polska będzie w stanie zagwarantować sobie należną pozycję w Unii Europejskiej.

    - Dyskutujemy o konstytucji UE. Jednak w dzisiejszych gazetach więcej niż o konferencji w Rzymie mówi się o skandalu z francuskimi rakietami, które - według wypowiedzi rzecznika MON - znaleźli w Iraku polscy żołnierze.

    - Jeśli stajemy się ofiarą skandalu, który - jak wszystko na to wskazuje - wywołała niekompetencja rzecznika MON, to nie jest to dobry wstęp do rokowań w Rzymie. To może sprawiać wrażenie, że Polacy to jacyś awanturnicy, którzy nie wiedzą, co mówią.

    - Co do przyczyny takiej wypowiedzi rzecznika MON, możliwości są dwie: albo podał on informacje wzięte z sufitu, a więc nadaje się do "odstrzelenia", albo jest coś na rzeczy, tylko nie należy o tym mówić.

    - Najbardziej bulwersujący w tej wypowiedzi był rok produkcji rakiet, który wskazywałby, że Francuzi dostarczali je Irakowi w czasie, gdy USA były już w stanie wojny z tym państwem. To, czy prawdę w tej kwestii mówi nasz rzecznik, czy prezydent Francji, jest akurat łatwe do sprawdzenia. Jeśli okaże się, że nasz rzecznik się pomylił, to ubolewanie, które wyraża wobec Francuzów premier, trzeba będzie pewnie powtórzyć.

    - Pojawiły się głosy, że informacji o takim znaczeniu rzecznik MON nie mógł podać bez konsultacji ze zwierzchnikami.

    - Wszystko jest możliwe. W takich momentach do głowy mogą przychodzić różne domysły. Np. że ktoś celowo puścił tę informację, żeby osłabić pozycję naszej delegacji.

    - Ale to by znaczyło, że był to ktoś po polskiej stronie.

    - Dlatego wydaje mi się to jednak mało prawdopodobne. Nie szukam tu politycznej intrygi, to raczej brak kompetencji.

    - Zmieńmy temat. Po stronie opozycji dwa największe ugrupowania to PO i PiS. Można odnieść wrażenie, że obie partie zdają sobie sprawę, iż są sobie potrzebne, ale z drugiej strony walczą o tzw. elektorat graniczny. Rodzi to takie wypowiedzi, jak Zbigniewa

    - Pan Wasserman chyba do dziś wstydzi się tej wypowiedzi.

    - Ale czy pod płaszczykiem zgody nie trwa między obydwoma ugrupowaniami rywalizacja o miano głównej siły prawicy?

    - Sam fakt konkurowania jest w polityce czymś normalnym. To, które ugrupowanie będzie nadawało ton po wyborach parlamentarnych, ma duże znaczenie dla przyszłości Polski. Trochę inne priorytety ma Platforma, a inne PiS. Było to widać w komentarzach PiS do naszych tez konstytucyjnych. Widać to też w podejściu do spraw gospodarczych. Platforma wydaje się być ugrupowaniem bardziej prorynkowym, a PiS bardziej wyczulonym na kwestie kontroli państwa nad gospodarką.
    Konkurencja będzie trwała do dnia wyborów, ale ona nie wyklucza niezłej współpracy PO i PiS w parlamencie. Nie wyklucza też powszechnego przekonania w obu tych partiach, że będziemy partnerami w przyszłym rządzie.

    - Czy PiS i PO podpiszą porozumienie, że wystawią wspólnego kandydata na prezydenta i ustalą wspólnego kandydata na premiera?

    - To jedna z koncepcji, którą trudno wykluczyć. Ale trudno dziś zagwarantować, że PO i PiS będą wspólnie pracowały w kampaniach wyborczych: europejskiej, prezydenckiej czy parlamentarnej. Według kalendarza, wybory parlamentarne odbędą się przed prezydenckimi. Dużo zależy od wyników tych pierwszych. Choć jeśli potwierdzą się wyniki sondaży odnośnie poparcia dla pani Jolanty Kwaśniewskiej, to może zabraknąć chętnych do kandydowania.

    - Co pan sądzi o tej kandydaturze?

    - Wolałbym tego w ogóle nie komentować.

    - Dlatego, że jest pan kandydatem PO na prezydenta?

    - Nie, nie.

    - Przecież posłowie PO mówią: Tusk na prezydenta, Rokita na premiera.

    - Proszę to traktować jako nie do końca zasłużony komplement przyjaciół pod moim adresem. Mówiąc serio, nie ulega wątpliwości, że jeśli wyniki sondaży się utrzymają i PO będzie główną partią od centrum w prawo, to z całą pewnością powinna wystawić kandydata w wyborach prezydenckich. Co do oceny szans Jolanty Kwaśniewskiej, to jestem w krępującej sytuacji, bo jest ona pierwszą damą, a z drugiej strony to dość osobliwa sytuacja, że żona ustępującego prezydenta miałaby kontynuować tę dynastię.

    - Myśli pan, że prezydent Kwaśniewski byłby z tego zadowolony?

    - Myślę, że Aleksander Kwaśniewski wolałby widzieć w pałacu prezydenckim raczej swoją żonę niż przeciwnika politycznego.

    - W niedzielę tłumaczył pan działaczom Platformy z Podkarpackiego, jak dobrze przygotować się do przejęcia władzy. Jesteście pewni, że to nastąpi?

    Nie mam wątpliwości, że SLD odda władzę. A wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że my będziemy współuczestniczyli w sprawowaniu władzy.

    - Z kim chcecie realizować swój liberalny program gospodarczy w kraju, w którym tak wiele osób tęskni za socjalizmem?

    - Uważam, że większość Polaków chciałaby ostatecznie zerwać z socjalizmem. Większość obywateli uważa, że przyczyną zła i niepowodzeń jest zbyt wolne wychodzenie z socjalizmu. Nie mam takich obaw, że ktoś, kto proponuje zdecydowanie antysocjalistyczne poglądy, nie tylko w sprawach gospodarki, nie może w Polsce wygrywać wyborów.

    - Wygrać może. Problem w tym, czy będzie miał odwagę zrealizować przedwyborcze zapowiedzi.

    - Dobre pytanie. Nam odwagi nie zabraknie.

    - Zlikwidujecie Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych?

    - Gdybym dziś mógł podjąć taką decyzję i nie byłbym ograniczony zdaniem innych partii, to byłbym gotów zlikwidować z dnia na dzień wszystkie agencje i fundusze, które działają poza budżetem państwa. W tym PFRON. Wiem, że niepełnosprawni nie będą się upierać przy utrzymaniu PFRON-u. Marudzić będą przedsiębiorcy, którzy w nieuzasadniony sposób czerpali wielkie zyski z tego funduszu.

    - Protesty górników, hutników to chęć zerwania z socjalizmem, czy efekt postawy roszczeniowej?

    - Ani to, ani to. Ludzie tracą miejsca pracy. Przez socjalizm setki tysięcy ludzi było w Polsce skazanych na pewien typ zajęć, które nie dają dziś szansy na zmianę zawodu. Górnik z dnia na dzień nie stanie się kimś innym. Ci ludzie nie kalkulują politycznie czy ideologicznie.

    - Zgoda, ale w Polsce występuje spora grupa ludzi, których credo brzmi: nam się należy, a państwo ma nam wszystko dać.

    - Nasz program jest najatrakcyjniejszy dla ludzi, którzy jeśli nawet dziś są w złej sytuacji, to chcą z niej samodzielnie wyjść. Człowiek, który chce być odpowiedzialny sam za siebie, ma większe szanse na szczęście i jest bardziej użyteczny dla innych ludzi. Nie wierzę, że ktokolwiek dobrowolnie zamieni szansę odniesienia sukcesu na zasiłek. Jest tylko problem, na ile realne są te szanse. Polacy nie są zrobieni z innego materiału niż Amerykanie, Brytyjczycy czy Niemcy. Są jednak ciągle za bardzo wtłoczeni w gorset przepisów, koncesji, nakazów i zakazów.

    - PO wsparła SLD nie tylko w głosowaniach europejskich, ale także w sprawie wniosku o odwołanie marszałka Marka Borowskiego.

    W sprawach europejskich to SLD przyłączyło się do PO. Co do pana Borowskiego czy pani Danuty Huebner: dlaczego mielibyśmy odwoływać niezłego, choć dalekiego od ideału, marszałka Sejmu, czy jedną z najlepszych urzędniczek w rządzie Leszka Millera, skoro nie możemy odwołać największych szkodników tego rządu, z premierem na czele?

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo