Wielkanoc to czas, by stanąć przed sobą w prawdzie

Jakub Hap
Święta tuż-tuż i... aby przeżyć je dobrze, po katolicku, należy się przygotować. Tajemnica zmartwychwstania daje nam nadzieję, że po śmierci wciąż możemy żyć. W Wielkanoc nie trzeba wyłączać TV, ale... ważne jest, by zrobić coś dla Chrystusa.

Rozmowa z o. Jackiem Wójtowiczem, franciszkaninem.

Jesteśmy w przededniu Wielkanocy. Świąt, w których kontemplujemy tajemnicę śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Jak człowiek żyjący w XXI wieku powinien odczytywać sens wydarzeń, które niespełna dwa tysiące lat temu zmieniły oblicze świata?
Sens zawsze był, jest i będzie ten sam - Jezus umiera za człowieka. Umiera niewinny za winnych, za nasz grzech, przede wszystkim grzech pychy i nieposłuszeństwa. W raju ludzie byli szczęśliwi. Utracili to szczęście przez zerwanie przymierza z Bogiem, z czego zdali sobie sprawę dopiero po jakimś czasie. Przez śmierć Chrystusa Bóg pokazał, że wciąż kocha człowieka i że warto kochać jak ON - aż po śmierć swego jedynego Syna. Wskazał też na konsekwencje dialogowania ze złem. Wielkanoc, a zwłaszcza liturgia Triduum Paschalnego, przypomina o całej tej ludzkiej drodze - od wyrzeczenia się Boga, po nadzieję odbudowania przymierza na życie wieczne.

By móc jednak marzyć o życiu wiecznym, trzeba dobrze żyć tutaj, na ziemi. Świętość nie będzie dana nam za darmo, musimy ją wywalczyć. Wielkanoc to chyba dobry moment, aby na nowo sobie to uzmysłowić.
Na pewno jest to odpowiedni czas na to, żeby stanąć w prawdzie przed sobą samym. Jednak to nie wystarczy - trzeba mieć punkt odniesienia, a powinien być nim Jezus Chrystus. Chodzi o to, by popatrzyć na siebie, swe czyny, z pewnej perspektywy. Nasze upadki są czymś, co może uczyć, bo przez grzechy możemy zrozumieć co tracimy. Jeśli nam się chce, możemy to zmienić - zapierając się siebie i naśladując Jezusa.

Ale jak to uczynić? W warunkach niekończącego się wyścigu szczurów i innych problemów współczesnej codzienności, ciężko się zatrzymać. Jak przygotować się do Wielkanocy, by móc wykrzesać z niej szansę na powrót do Boga?
Droga naszego życia jest jak droga krzyżowa - wciąż mamy podgórkę, ale czy nam chrześcijanom ktoś obiecał, że będziemy mieli lekko? Trzeba po prostu stanąć, i wpuścić Boga w swoje problemy. Wciąż narzekamy nabrak czasu, a oczy często otwierają nam się dopiero w obliczu choroby, wypadku czy innego zdarzenia, którego już nie odwrócimy. Wówczas zawsze znajdziemy czas na Boga... Sam wiele w życiu doświadczyłem, otarłem się o różne rzeczy - alkohol, narkotyki, seks, kawałek tego życia przeżyłem bez Pana Boga. W pewnym momencie otarłem się o śmierć i musiałem się zatrzymać. Podobnych historii jest wiele. Jeżeli człowiek nie znajdzie czasu, nie zatrzyma się, nie przemyśli swojego życia, to nie da rady go zmienić.

Nasze przygotowania do Wielkanocy powinny trwać już od Środy Popielcowej. Wielki Post jest czasem, w którym - wzorem czterdziestodniowego pobytu Chrystusa na pustyni - powinniśmy wydać walkę złu i z całych sił walczyć ze swoimi słabościami. Bez tego przygotowania święta sprowadzą się jedynie do komercji, która przejawia się w koszykach wypełnionych rożnymi gadżetami, zabawkami. Trzeba też pamiętać, że punktem wyjścia ku odnowieniu więzi z Bogiem jest sakrament pokuty, przez który najmocniej jesteśmy w stanie doświadczyć miłości Stwórcy.

No tak, spowiedź. W kontekście świąt wielkanocnych kojarzy się z wielkimi kolejkami do konfesjonałów. Z szukaniem tej miłości często czekamy do ostatniej chwili...
Dlatego sam zawsze przypominam, by wyspowiadać się dużo wcześniej - wtedy dobrze przeżyjemy Wielki Post. Może nieładnie to zabrzmi, ale przez te kolejki w Wielkim Tygodniu spowiedź wielkanocna kojarzy mi się trochę z taką „spluwaczką” grzechów. Myślimy, że wyznamy, co leży nam na duszy, odmówimy pokutę i już, załatwione. Zapominamy, że dobra spowiedź uzależniona jest odspełnienia pięciu warunków - nie tylko pokuta się liczy, ale i żal za grzechy, postanowienie poprawy, zadośćuczynienie wyrządzonego zła tak Panu Bogu, jak i bliźniemu. Trzeba też pamiętać, że jedną spowiedzią wszystkiego nie załatwimy - ona może być jakimś punktem odniesienia, ale nawrócenie to proces, ciągła walka. Dobrze jest spowiadać się co miesiąc, w każdy pierwszy piątek. Tym, którzy tak robią, łatwiej przychodzi dostrzec efekty pracy nad sobą.

Spowiedź to podstawa, ale Kościół wciąż szuka nowych dróg, które mogą pomóc człowiekowi odnaleźć zmartwychwstałego Jezusa. Dobrym przykładem jest Ekstremalna Droga Krzyżowa, niezwykła inicjatywa, która - za sprawą Ojca - zadebiutowała w tym roku na Ziemi Jasielskiej. Dziś ludziom nie wystarcza ta wiara, jaką praktykować możemy w murach świątyni. Ona pełna jest konformizmów, a my musimy coś poczuć. EDK to połączenie starego nabożeństwa, czyli drogi krzyżowej, z wysiłkiem i cierpieniem doświadczonym na sobie samym. Owoce wytrwania w trudzie ponad czterdziestokilometrowej wędrówki są bardzo namacalne. Żona jednego z uczestników tutejszej EDK wyznała mi, że popowrocie do domu jej mąż rozpłakał się. Choć na trasie miewał chwile zwątpienia, wygrał swą walkę. Jego łzy były łzami radości. Myślę, że ten człowiek dobrze przygotował się do świąt.

Dobremu przygotowaniu się do Wielkiej Nocy mają służyć też bardziej tradycyjne metody, np. wielkopostne wyrzeczenia. Mówi się także, że w okresie świąt należy wyłączyć telewizor, wylogować się z Internetu…
Co do wyrzeczeń - są wartością, gdy nie służą jedynie udowodnieniu sobie, że wytrwamy w jakimś postanowieniu. Chodzi o to, by przyniosły trwałe owoce, takie, jakich np. doświadczył mój ojciec. Przez cały Wielki Post odkładał do skarbonki pieniądze, które normalnie wydawał na papierosy. Po Wielkanocy uświadomił sobie, ile kosztował go nałóg i rzucił palenie. Jeśli chodzi o media - często spłaszczamy pewne rzeczy. Nie jest istotne, czy w Wielkim Tygodniu będę, czy nie będę oglądał TV. Istotą jest to, czy w tym czasie chcę coś zrobić dla Chrystusa - wobec siebie i bliźnich. A cisza i spokój temu tylko służą.

Wielkanoc to najważniejsze święta w roku liturgicznym, niezwykle bogate symbolicznie. Jak ważne dla właściwego przeżywania Wielkiej Nocy jest prawidłowe zrozumienie tych licznych symboli, uzewnętrzniających się przede wszystkim w trakcie liturgii Triduum Paschalnego?
Bardzo ważne, bo te symbole mają głębokie znaczenie. Weźmy noc, zwłaszcza tę wielkosobotnią. Bóg leży w grobie, i nagle daje o sobie znać potęga światła, które wybucha na skutek zmartwychwstania. Do tego dochodzi rozbudowana Liturgia Słowa, składająca się z ośmiu czytań przybliżających historię wyjścia Izraela z Egiptu, a tak naprawdę z grzechu. Warto też pamiętać, że zwieńczeniem Wigilii Paschalnej jest procesja rezurekcyjna, przepojona radością bicia dzwonów i śpiewu.

Na koniec - jak ci, którzy Wielkanoc rozpoczną z radosnym Alleluja na ustach, mogą dotrzeć do serc tych, dla których obchody tego święta sprowadzają się tylko do wielkanocnego śniadania i dzielenia się jajkiem? Własną postawą. Pokazujmy, że chrześcijanami nie jesteśmy tylko w kościele. Codzienność nasza ma być naznaczona tym w Kogo wierzymy i do Kogo dążymy. On żyje wiecznie i ja także tego chcę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie