Wielki dramat! Zginęli autostopowicze, młodą kobietę czeka więzienie

Sławomir Oskarbski Współpraca Robert Kisiel
Ten wypadek życiem przypłaciły dwie osoby. Ci, którzy ocaleli, nie zapomną go nigdy.
Ten wypadek życiem przypłaciły dwie osoby. Ci, którzy ocaleli, nie zapomną go nigdy. Sławomir Oskarbski
Barbara Pruchnik już nigdy nie weźmie ze sobą żadnego autostopowicza. Kiedy zrobiła to ponad rok temu, podróż zakończyła się tragedią. W zderzeniu z ciężarówką zginęło małżeństwo, ich 11-letni syn cudem uniknął śmierci.

22 stycznia 2009 r. Barbara Pruchnik z Januszkowic jedzie na praktyki do zakładu fryzjerskiego w Pilźnie. Kiedy volkswagenem transporterem swojego ojca przejeżdża przez Brzostek, zauważa na przystanku małżeństwo z dzieckiem, które chce złapać okazję. Zatrzymuje się.

- Rodzice uczyli mnie, że jeśli zobaczę kogoś w potrzebie, to powinnam mu pomóc, bo nic mi się nie stanie, jak zrobię dobry uczynek - tłumaczy pani Barbara.

Do volkswagena wsiadają 52-letnia Krystyna R., 49-letni Mieczysław R. oraz ich 11-letni syn Grzegorz. Rodzina z Woli Brzosteckiej chce dostać się do Pilzna, bo zmarł tam dziadek chłopca.

To nie miała być długa podróż. Raptem 14 kilometrów. Kończy się jednak w połowie drogi, w Jaworzu Górnym. Kilkaset metrów przed mostem na Wisłoce volkswagen uderza w jadącą z przeciwka ciężarówkę DAF.

Na miejscu ginie Krystyna R. Jej mąż umiera kilka dni później w szpitalu. Chłopiec wychodzi z wypadku z pokiereszowaną twarzą. Barbara ma złamaną w kilku miejscach rękę i potłuczoną głową.

Kierująca busem: - To tir jechał moim pasem

Jak doszło do wypadku? Wersje są różne. Według kierującej volkswagenem wyglądało to tak:

- Zjeżdżałam ze wzniesienia. Daleko przed sobą widziałam czerwony samochód. Jechał przede mną i skręcił w prawo. Pamiętam jeszcze, że chwilę później, tuż za przystankiem, mijałam się z jadącym z przeciwka samochodem osobowym, a jednocześnie na swoim pasie zobaczyłam jadącego wprost na mnie tira. Wtedy odbiłam na lewo i dostrzegłam, że ciężarówka skręca w moją stronę. Nic nie mogłam już zrobić. Doszło do zderzenia. Wylądowałam w rowie. To były ułamki sekundy. Usłyszałam krzyki chłopca i jego ojca. Mężczyzna najpierw zaklął, a potem się modlił.

Wspomnienie tamtej chwili ciągle jest dramatycznym przeżyciem.

- Nie potrafię tego opisać, co wtedy czułam - szepce Barbara. - Jeszcze dwa tygodnie po wypadku ciężko było mi oddychać, a na ciele miałam sine pręgi po pasach bezpieczeństwa, ale to one uratowały mi życie. Do dziś w rękach mam odłamki szkła, a w nodze miałam taką dziurę, że mogłam wsadzić palec.

Kierowca tira: - Bus pędził i wyprzedzał

Takiego przebiegu zdarzeń nie potwierdziło jednak śledztwo.

- Opinie biegłych wykluczyły tę wersję, podobnie zeznania jedynego świadka, który widział wypadek - mówi Artur Mielecki, prowadzący sprawę sędzia Sądu Rejonowego w Dębicy.

Śledztwo wykazało, że Barbara Pruchnik jechała za szybko. W pewnym momencie musiała gwałtownie hamować, żeby nie wjechać w inny samochód. Wtedy jej volkswagen zjechał na przeciwległy pas i zderzył się z ciężarówką DAF. Kierowca tira usiłował usunąć się, żeby uniknąć zderzenia, ale nic to nie dało.

Później swoimi zeznaniami obciążył mieszkankę Januszkowic. Twierdził, że to ona, jadąc zbyt szybko i wyprzedzając, wjechała na jego pas i doprowadziła do wypadku.

Traktują mnie jak mordercę!

We wtorek Barbara Pruchnik przeżyła kolejny szok. Dowiedziała się, że sąd skazał ją na 2,5 roku więzienia i 100 tys. zł zadośćuczynienia dla Grzegorza i Pawła R., osieroconych dzieci autostopowiczów. Do tego 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów i 2 tys. zł kosztów sądowych.

Jej adwokat domagał się uniewinnienia. Sama Barbara nie pojawiła się w sądzie na ogłoszeniu wyroku, bo była wtedy chora.

- To niesłuszne i niesprawiedliwe - mówi z płaczem. - Szkoda mi tych ludzi i dzieci, ale skąd ja bym miała wziąć sto tysięcy złotych? Nieraz na swoje potrzeby mi brakuje, a co dopiero takie pieniądze uzbierać. Dlaczego oni chcą mnie do więzienia wysłać, jak jakiegoś mordercę?

Barbara zapowiada, że od wyroku będzie się odwoływać. - Przecież to kierowca tira wyprzedzał - argumentuje. - Gdyby tego nie robił, to nie doszłoby do zderzenia. Ja jechałam wolno, nie więcej niż sześćdziesiąt na godzinę. Nie wiem, jak biegli oszacowali, że jechałam dziewięćdziesiąt na godzinę. Ja nie szarżuję na drodze. Wtedy prawo jazdy miałam kilka tygodni. Cieszyłam się z jazdy, byłam ostrożna...

Prokurator bardziej łaskawy

Reprezentujący rodzinę ofiar Maria i Edward K. z Tarnowa z wyroku są zadowoleni. Edward K. to brat Krystyny R Był oskarżycielem posiłkowym. Sąd uwzględnił jego propozycję wysokości zadośćuczynienia dla dzieci, zwiększył natomiast, o pół roku, wnioskowaną karę pozbawienia wolności.

Łagodniejszy w swoich żądaniach był prokurator. Chciał dla sprawczyni wypadku 2 lata więzienia, ale w zawieszeniu i tylko dwuletniego zakazu prowadzenia pojazdów.

- Nie mogę tego zrozumieć - zastanawia się Maria K. - To niepojęte. Przecież prokuratorzy zwykle żądają wyższej kary, którą potem w dół zbija sąd.

- Do tej pory sąd, przynajmniej ten w Dębicy, w podobnych przypadkach orzekał zwykle kary w zawieszeniu - podkreśla Jacek Żak, prokurator rejonowy w Dębicy. - Pamiętam tylko dwie sprawy, gdzie zapadł wyrok bezwględnego pozbawienia wolności. Tam jednak chodziło o sprawców wypadków, którzy w sposób o wiele bardziej rażący przekroczyli przepisy. Pierwszy przypadek - w Brzeźnicy kierowca jechał 130 km na godz. w miejscu gdzie było ograniczenie do 50 km na godz., a potem uciekł z miejsca wypadku. Zginęła tam matka z dzieckiem. Drugi przypadek - w Latoszynie sprawca wyprzedzał na trzeciego i zginęły dwie osoby.

Sędzia: - Wyrok da do myślenia

- Barbara P. umyślnie spowodowała zagrożenie poprzez świadome przekroczenie dozwolonej prędkości - tłumaczy sędzia Mielecki. - Kara musi być więc surowsza, niż w przypadku, gdyby spowodowała wypadek nieumyślnie. Chcę, żeby ten wyrok miał działanie prewencyjne dla samej Barbary P., ale żeby dał do myślenia także innym kierowcom.

Chociaż wyrok usatysfakcjonował rodzinę ofiar, to ból po stracie najbliższych i żal do Barbary Pruchnik pozostał.

- To było i jest dla nas straszne przeżycie - wzdycha Maria K. - Chłopcom pozostanie rana na cale życie. Przecież oni dowiedzieli się o śmierci dziadka i jechali do Pilzna, by się za niego pomodlić, a chwilę później stracili rodziców. Grzesiowi po wypadku zostały blizny na twarzy. Do dziś, nawet w obecności psychologa na wzmiankę o tym, co wydarzyło się tamtego dnia, reaguje bardzo nerwowo. Nie lepiej jest z moim mężem. Zginęła w końcu jego ukochana siostra. Byli ze sobą bardzo zżyci. Teraz musi brać środki uspakajające...

Kobieta wie, że tego co się stało, nikt nie odwróci, ale ma pretensje do Barbary Pruchnik: - Nie życzymy tej dziewczynie źle, przed nią jeszcze całe życie. Nie zdobyła się jednak na proste słowo "przepraszam". Nie było z jej strony cienia skruchy, tylko ironiczne uśmieszki na sali sądowej.

Chciałam pomóc, wyszło jak wyszło

Barbara Pruchnik nie zgadza się z tymi zarzutami.

- Jak miałam przeprosić, skoro oni nie chcą w ogóle ze mną rozmawiać. Kiedyś po rozprawie sądowej podeszłam do Grzesia. Chciałam spytać, jak się czuje, czy porozmawia ze mną. Ale nie chciał, płakał, a ciotka odciągnęła go na bok.

Młoda kobieta podkreśla, że i ona i jej rodzina interesowali się losem pasażerów. Przykłady? W czwarty dzień po wypadku najbliżsi pani Barbary pojechali do szpitala w Tarnowie odwiedzić Grzesia i jego ojca. Ponieważ nie byli z rodziny, nie dopuszczono ich do pacjentów ani nie poinformowano o stanie ich zdrowia.

Natomiast w dniu, kiedy był pogrzeb Mieczysława R., Barbara opuszczała szpital. - Nie byłam wtedy w stanie pójść na pogrzeb, ale moi rodzice tam byli.

Chociaż od wypadku minęło już grubo ponad rok, Barbara Pruchnik wciąż go przeżywa.

- Te wspomnienia zostaną już do końca życia - mówi z płaczem. - Chciałam pomóc, a wyszło tak, jak wyszło. Nikomu czegoś takiego nie życzę. Modlę się za tych ludzi. Bardzo współczuje rodzinie, a zwłaszcza tym dzieciom…

Nikogo nie wezmę na stopa

W rocznicę wypadku modliła się nad grobami małżeństwa R. Zamówiła też po siedem mszy za każdą z ofiar. Na dowód pokazuje obrazki od księży z Kolonii, potwierdzające złożenie ofiary.

I choć dziękuje Bogu, że przeżyła, nie wyobraża sobie przyszłości. W planach miała ukończenie szkoły w Jaśle, gdzie szkoli się na fryzjerkę. Potem chciała kontynuować naukę w technikum uzupełniającym.

- Jestem młoda. Mam dopiero 19 lat. Chciałam sobie jakoś życie ułożyć, a teraz nie wiem, co dalej, jestem zrozpaczona. Ale mam nadzieję, że ten niesprawiedliwy wyrok zostanie uchylony. Jedno wiem na pewno - już nigdy nikogo nie wezmę na stopa...

Wideo

Komentarze 25

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
przeczytałam

nawet uważnie i cóż....niestety wina jest pani Barbary.
I nie ma co płakać i załamywać rąk, szkoda, że jej "wiarygodnej" wersji nie poświadczył żaden świadek a kierowcy tira- i owszem!! Może nie chciała źle ale...jak się nie umie jeździć to po pierwsze nie pędzi się jak szalona po drugie nie bierze się osób trzecich na własną odpowiedzialność. Może dziewczyny i szkoda, ale bardziej żal dzieci, które straciły rodziców, tylko i wyłącznie przez czyjąś głupotę. A za głupotę się płaci.......

s
sylla

moim zdaniem to za troche niesprawiedliwe i ta wypowiedz ze to nauczka dla innych kierowców jasne jestem ciekawa kogo nauczy.Dziewczyna nie ma kasy to ja udupili w polskim prawie istnieje tylko moneta dobrze o tym wiem na swoim przykładzie gość zabił mi matke ale oczyścili go bo był znajomym prokuratora nawet odszkodowania nie dostałam nic wszystko to była wina jej mimo ze to on zjechał na zły pas i prowadził bez prawa jazdy

r
r25

prawo jazdy od 21 roku życia!! 18 lat to żaden mądry wiek, zdają po 10 razy a potem się dziwią że w Polsce tyle wypadków, powinno się zdawać 2-3 razy a potem odroczenie co najmniej na rok.

M
Maciej

Witam!
Osoby znające rodzinę któregoś ze zmarłych proszę o pilny kontakt pod numerem telefonu 508 717 180

~roman~
W dniu 10.05.2010 o 10:54, donk napisał:

do wiezienia jak najdluzej i oby nigdy nie mogla miec prawa jazdy!


Zastanów się "Człowieku" co piszesz.
Nawet jeśli była to jej wina, (mówię jeśli ponieważ ni wieżę w stu procentach w wyniki badań Biegłych a w przeważającej części na nich oparty jest dowód winy) to nie było to jej celowe działanie, a w moim przekonaniu jedynie brak doświadczenia i wyjątkowo nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Biorąc pod uwagę jej wiek i porównując inne podobne przypadki, jestem zdania że jest to wyrok stanowczo zbyt surowy.
Sąd skazał 19-to letnią osobę na degenerację i niebyt. Po wyjściu z więzienia będzie zdegenerowanym strzępkiem człowieka z brakiem perspektyw na dalsze życie, a zadośćuczynienia wobec rodziny ofiar prawdopodobnie i tak nie będzie w stanie spełnić.
W
Ww

Wyrok jest zdecydowanie za surowy, jedynym błędem tej dziewczyny była za szybka jazda, pomyślcie sami ilu z nas jedzie szybciej niż wynika to z przepisów, popełniła błąd, ale kara za niego jest zdecydowanie zbyt surowa........

M
Marcin

Do internautów!Czytajcie zeznania Barbary ze zrozumieniem:jechała swoim pasem jezdni,zobaczyła na swoim pasie TiR-a,starała się uniknąć zderzenia,zjechała na przeciwległy pas,to samo zrobił TiR.Nie z powodu prędkości znalazła się na drugim pasie.Prędkość mogła tylko zaważyć na skutkach zderzenia.Gdyby nie zabrała autostopowiczów,to by nie zginęli,ale nie zabrała ich ze złej woli,aby ich zabić.Nie wiem dlaczego pałacie do niej taką nienawiścią?Sama też mogła zginąć.Pytanie jest takie:co robił TiR na jej pasie jezdni?

G
Gość

a Otylia umiała pływać i wypłynęła nic jej nie zrobili nawet w zawieszeniu nic nie dostała, wszyscy są równi ale niektórzy równiejsi

G
Gość
W dniu 09.05.2010 o 23:10, Gość napisał:

Dostał i co z tego jak wyrok nieprawomocny i dalej jeździ. Nic mu nie zrobili i nic mu nie zrobią. Nawet nie wiadomo bo podobno jechał jesze na 2 gazie po dzień wczesniejszej imprezie alkoholowej


Nie pisz takich rzeczy bo anonimowość w internecie jest tylko iluzją. Przeczytaj sobie wyrok lub akt oskarżenia będziesz wiedział, że pies był (potwierdzają to wszyscy świadkowie w tym poszkodowani) a kierowca był trzeźwy bo z tego co wiem to w ogóle nie pije alkoholu. Dwie sprawy bardzo podobne, skutki podobne dwa bardzo różne wyroki. Nie piszcie więc, że "bezkarny bo policjant". Sądzę, że jest nawet odwrotnie.
d
donk

do wiezienia jak najdluzej i oby nigdy nie mogla miec prawa jazdy!

G
Gość

Wyrok jest niesprawiedliwy. Kara ma być resocjalizacją a ta niczego nie zmieni.

Przepisy powinny zabraniać zielonym kierowcom wozić pasażerów. Kiedyś prawo jazdy można było po ukończeniu 16 lat zrobić ale do skończenia 18 nie wolno było nikogo wozić.

Dziewczyna powinna jeszcze raz cały kurs prawa przejść i od nowa zdać egzamin. Samo zabranie prawa jazdy nic nie da. Będzie jeszcze gorszym kierowca bo jak ma nabrać doświadczenia? W więzieniu?

To ostatnie to szczyt głupoty i bezsensu. Ona potrzebuje pomocy psychologa a nie ciupy z jakimiś złoczyńcami.

M
Marcin

Wyrok wydany na tę dziewczynę jest zbyt surowy i niesprawiedliwy i bezpodstawny!Do zderzenia z samochodem osobowym doszło wskutek tego,że dziewczyna chciała uniknąć zderzenia z TiR-em!Jest to rezultat małego doświadczenia dziewczyny,która nie wiedziała jak zachować się w takim przypadku!Winę za wypadek ponosi w znacznym stopniu kierowca TiR-a!

f
fikus

Droga nr.73 Jasło Pilzno to droga śmierci.To droga gdzie kiedyś w Bukowej stoczył sie autobus PKS-u.Jak jadę tą drogą to zazwyczaj trafiam na jakiś wypadek.Na tej drodze jest tzw.zakręt śmierci,wielokrotnie profilowany.Nazwa ta istnieje od dawnych lat,od czasów,gdy wycieczka rowerem, nawet do Pilzna była bezpieczna.Nad tą drogą wisi jakieś przeklęte fatum.Dramat tej Pani i Rodziny,którzy zginęli nie jest ostatnim..Chciałoby się inaczel.

k
kierowca od 1966

Jak by umiała lepiej pływać to by sprawę umorzono.

R
RYBA

Śledztwo wykazało, że Barbara Pruchnik jechała za szybko. W pewnym momencie musiała gwałtownie hamować, żeby nie wjechać w inny samochód. TO LEPIEJ ZDERZYC SIE Z TIREM CZY WJECHAC W SAMOCHOW!!!!!!!!!!

Dodaj ogłoszenie