Wieńce dla sowieckich "wyzwolicieli" Rzeszowa. A co z ich ofiarami? [ZDJĘCIA]

red
Świeże kwiaty dla sowieckich "wyzwolicieli". A co z pamięcią o ich ofiarach?
Świeże kwiaty dla sowieckich "wyzwolicieli". A co z pamięcią o ich ofiarach? Paweł Dubiel
2 sierpnia 1944 czerwonoarmiści wyparli ze stolicy dzisiejszego Podkarpacia resztki wojsk hitlerowskich. Z okazji rocznicy tego wydarzenia w Rzeszowie pod pomnikiem wdzięczności Armii Radzieckiej na Placu Ofiar Getta oraz na cmentarzu żołnierzy Armii Radzieckiej przy ul. Lwowskiej pojawiły się świeże wieńce. Czy inicjatorzy tej akcji oddali także hołd i pamięć rzeszowianom zamordowanym przez sowieckich "wyzwolicieli?"

Od wielu lat toczy się, nie tylko wśród historyków, spór o to, czy wejście Armii Czerwonej na teren Rzeczypospolitej było wyzwoleniem czy też wprowadzeniem nowej okupacji.

Jak wyglądało to „wyzwolenie” na Rzeszowszczyźnie? Na podstawie zachowanych dokumentów i relacji szczegółowo opisał ten czas Piotr Szopa z rzeszowskiego IPN, w artykule publikowanym w 2020 roku na portalu polskatimes.pl.

Możemy w nim przeczytać m.in.:

Od sierpnia 1944 do stycznia 1945 r. z obszaru Podokręgu AK Rzeszów wywieziono do łagrów w ZSRR około 2,5 tysiąca żołnierzy AK, NOW/NZW (Narodowa Organizacja Wojskowa / Narodowe Siły Zbrojne), ziemian i działaczy społecznych. Transporty do łagrów formowano w obozie w Bakończycach w Przemyślu. Ofiarami tych represji padali m.in. żołnierze Inspektoratu AK Rzeszów, starający się wykonać rozkaz KG AK z 14 sierpnia 1944 r., nakazujący przedostać się z pomocą dla powstańczej Warszawy.

16 października 1944 r. do Rzeszowa przybył tysiąc stuosobowy 104 oddział 64. Zbiorczej Dywizji Wojsk Wewnętrznych NKWD, której głównym zadaniem było zwalczanie podziemia. Pograniczne formacje NKWD „strzegły” także „nowej” (narzuconej) wschodniej granicy Polski. W 1945 r. w całym kraju stacjonowało 15 pułków NKWD, łącznie ponad 30 tys. żołnierzy. Na Rzeszowszczyźnie symbolem zbrodniczym działań NKWD stał się obóz filtracyjny w Trzebusce koło Sokołowa Młp., w którym mordowano m.in. żołnierzy AK.

Pobyt Armii Czerwonej był także bardzo uciążliwy dla ludności cywilnej. Oprócz rujnujących kontyngentów żywnościowych na rzecz Armii Czerwonej, dotkliwy był poziom zdemoralizowania czerwonoarmistów, którzy notorycznie dopuszczali się pijackich ekscesów z użyciem broni, kradzieży i rozbojów, gwałtów i innych aktów bandytyzmu. Tylko w okresie lipca i sierpnia 1945 r. na Rzeszowszczyźnie zewidencjonowano 194 przestępstwa z udziałem sowietów, w tym 19 zabójstw, 86 napadów na osoby cywilne, a także 13 napadów na placówki lub funkcjonariuszy UB i MO. Rabunki prowadzono również na większą skalę, niszcząc zakłady przemysłowe, budynki użyteczności publicznej, dwory, zbiory biblioteczne, zabytki kultury polskiej.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
stary
Oboje moi rodzice byli dziećmi gdy przechodził front obok Rzeszowa.

I chociaż IPN chciałby żeby było inaczej, to złego słowa na nich powiedzieć nie mogą. Nie było żadnego mordowania czy gwałtów. W jednym i drugim przypadku rózłożyli obozowisko koło domów. Codziennie był dła cywilów chleb z polowej piekarni: czarny, ale z dodatkiem ziaren i... drobnych zgrzytających w zębach kamyczków, bo ich piekarze mąkę mieli słabo oczyszczoną. Dla dzieci, i zawsze dla dorosłych przynajmniej po jednym daniu na 2 osoby zawsze była zupa grochówka czy kartoflana z żołnierskiej kuchni. W zamian za to prosili ludzi o trochę zapasów żywności (kartofli, grochu, słoniny, kiełbas, mąki zbożowej, mięsa i kapusty - nigdy nie zabierali za dużo) gdy pójdą dalej na Berlin. Rodzice pamiętają śpiewające, rosyjskie telegrafistki, one często przychodziły po "kipjatok" czyli wrzątek do herbaty czy kawy.

Skośnookich bardzo interesowały "czasy" czyli zegarki ręczne. Byli tak niesamowicie namolni, że kupowali je od Polaków praktycznie za bezcen, na granicy wymuszenia. Raz jakiś szeregowy we wsi ukradł coś z którego# domu i jeszcze do tego zgwałcił dziewczynę, na drugi dzień dowódcy zrobili sąd połowy i wykonono na nim wyrok śmierci. Ludzie aż się dziwili.

Sowieci jak wy to piszecie, czyli armia różnych narodowo#ci z poboru z terenu ZSRR walczyli z Niemcami dzielne, bez lęku o to, że zginą. Przychodziło ich wielu, szczególnie tych najmu) odszych 17-19-letnich do babć najstarszych w domu, wyjmowali z papierków i gałganków małe krzyżyki i mówili: eto od babuszki imieju sztloby dojti do Berlina i wozwraścit domoj, na rodinu. Pobłogosławtie, kak maja babuszka i pobłogosławite, sztoby ja wozwratił s wojny domoj. Nawet Franciszek Kotula w książce "Tamten Rzeszów" pisał, że przy pracach ekshumacyjnych po wojnie w latach wczesnych 60-tych na cmentarzu Pobitno znajdowano setki takich krzyżyków przy radzieckich żołnierzach. Zaznaczam, że chodziło o Armię Radziecką, o liniowe jednostki. Bo NKWD to już inna historia: przechodzili już po ramtych w swoich skórzanych płaszczach po tygodniu-dwóch. Ale oni zwykłych ludzi też się nie czepiali, raczej im chodziło o wyeliminowanie zagrożenia na tyłach własnego frontu ze strony różnych napadających rabunkowo ludność wieczorami i nocami band i zorganizowanych pozostałości kolaborantów gestapo i SS. Co do ziemiaństwa to wysiedlono z dworów do kamienic w Rzeszowie (Hetmańska, Lisa-Kuli, Szopena) a potem decyzjami rządu PKWN na Ziemię Odzyskane, gdzie im dano etatową pracę (z reguły poniżej kwalifikacji, np. kierowcy autobusu i ekspedientki w piekarni ze sklepem spożywczym) z tego co pamiętali dziadkowie : Jędrzejowiczów, Dąmbskich, Gumińskich i Chłapowskich oraz zwolniono z obowiązków ich służbę dworską i stajenną z czworaków i wkrótce wyburzono czworaki.Tu nikt nikogo nie mordował, dopiero potem kto mieszkał bliżej lasu to napadały czasem bandy różnych nie mogących się pogodzić z końcem wojny maruderów. Tych się miejscowa ludność obawiała najbardziej, podobnie jak jeszcze przez kilka lat po wojnie ukraińskich band nacjonalistów z UPA.
s
stary
Oboje moi rodzice byli dziećmi gdy przechodził front obok Rzeszowa.

I chociaż IPN chciałby żeby było inaczej, to złego słowa na nich powiedzieć nie mogą. Nie było żadnego mordowania czy gwałtów. W jednym i drugim przypadku rózłożyli obozowisko koło domów. Codziennie był dła cywilów chleb z polowej piekarni: czarny, ale z dodatkiem ziaren i... drobnych zgrzytających w zębach kamyczków, bo ich piekarze mąkę mieli słabo oczyszczoną. Dla dzieci, i zawsze dla dorosłych przynajmniej po jednym daniu na 2 osoby zawsze była zupa grochówka czy kartoflana z żołnierskiej kuchni. W zamian za to prosili ludzi o trochę zapasów żywności (kartofli, grochu, słoniny, kie) bas mąki zbożowej, mięsa, kapusty - nigdy nie zabierali za dużo) gdy pójdą dalej na Berlin. Rodzice pamiętają śpiewające, uśmiechnięte rosyjskie telegrafistki, one cz3sto przychodziły po "kipjatok" czyli wrzątek do herbaty czy kawy.

Skośnookich bardzo interesowały zegarki ręczne. Byli tak namolni, że kupowali je od Polaków praktycznie za bezcen. Jakiś szeregowy we wsi ukradł coś z domu i jeszcze do tego zgwałcił dziewczynę, na drugi dzień dowódcy zrobili sąd połowy i wykonono na nim wyrok śmierci. Ludzie aż się dziwili.

I walczyli z Niemcami dzielne, bez lęku o to że zginą. Ale przychodziło ich wielu do babć, najstarszych w domu, wyjmowali z papierków i gałganków małe krzyżyki i mówili: eto od babuszki imieju sztloby dojti do Berlina i wozwraścit domoj, na rodinu. Położytie ruki, kak maja babuszka i pobłogosławite, sztoby ja wozwratił s wojny domoj. Nawet Franciszek Kotula w książce "Tamten Rzeszów" pisał, że przy pracach ekshumacyjnych po wojnie w latach wczesnych 60-tych na cmentarzu Pobitno znajdowano setki takich krzyżyków przy radzieckich żołnierzach. Zaznaczam, że chodziło o Armię Radziecką, o liniowe jednostki. Bo NKWD przechodziło już po nich w swoich skórzanych płaszczach po tygodniu-dwóch. Ale oni zwykłych ludzi też się nie czepiali, raczej im chodziło o wyeliminowanie zagrożenia na tyłach własnego frontu ze strony różnych napadających rabunkowo ludność wieczorami i nocami band i zorganizowanych pozostałości kolaborantów gestapo i SS. Co do ziemiaństwa to wysiedlono z dworów do kamienic w Rzeszowie (Hetmańska, Lisa-Kuli, Szopena) a potem decyzjami rządu PKWN na Ziemię Odzyskane, gdzie im dano etatową pracę (z reguły poniżej kwalifikacji, np. kierowcy autobusu i ekspedientki w piekarni ze sklepem spożywczym) z tego co pamiętali dziadkowie : Jędrzejowiczów, Dąmbskich, Gumińskich i Chłapowskich oraz zwolniono z obowiązków ich służbę dworską i stajenną z czworaków i wkrótce wyburzono czworaki.Tu nikt nikogo nie mordował, dopiero potem kto mieszkał bliżej lasu to napadały czasem bandy różnych nie mogących się pogodzić z końcem wojny maruderów. Tych się obawiano, podobnie jak jeszcze przez kilka lat po wojnie ukraińskich band nacjonalistów z UPA.
G
Gość
4 sierpnia, 20:05, Gość:

Sowieci mają świetnych naśladowców.

PISoBOLSZEWICKIE towarzysze i kontynuacja niszczenia bolandii.

Dopisek:

Przepraszam za siebie. Nie panuję nad tym co piszę. Jestem, delikatnie pisząc, niepoczytalny. Mam na to dokument

A
Antytusk
Takich folksdojczów i utrwalaczy władzy ludowej jest jeszcze pełno od pokoleń a zaczęło od Targowicy i trwa do dziś co donoszą na Polskę do UE.
R
Rzeszowiak
4 sierpnia, 21:46, Ivan Gorky:

Wielki szacunek dla Armii radzieckiej za wyzwolenie Podkarpacia z okupacji Hitlerowskiej! A imbecylom i cwelom którym taka historia nie pasuje kij w d***!

,, Wyzwoliciele" z krwią na rękach pomordowanych patriotów i niewinnych ludzi!!! Ty chcesz im hołd składać? To efekt sowietyzacji Polski i wychowanie w duchu stalinowskim i stworzenie homo sovietikus.

A
Antytusk
4 sierpnia, 20:05, Gość:

Sowieci mają świetnych naśladowców.

PISoBOLSZEWICKIE towarzysze i kontynuacja niszczenia bolandii.

4 sierpnia, 20:37, Antytusk:

Chyba szaleju się nawąchałeś i odlatujesz!!! PiS i bolszewicy? A kto spacerował po molo w Sopocie z Putinem? Kto palił fajki na balkonie z Ławrowem? Byli to Tusk i Sikorski i oni są z PiSu ? Lech Kaczyński dostał wyrok od Putina za Gruzję bo przeszkodził w inwazji na ten kraj.Nic się nie zmieniło od wieków o współpracy Rosji z Niemcami a Polska przeszkadza w imperialnymi zapędami sąsiadów

4 sierpnia, 22:50, Gość:

Chyba chodziłeś na tajne komplety organizowane przez Czarnka .

Jak ja chodziłem do szkoły to Czarnka nie było na świecie. Te fakty co napisałem to pokazywała Tuskowa tv:) I co głupio?

G
Gość
4 sierpnia, 21:46, Ivan Gorky:

Wielki szacunek dla Armii radzieckiej za wyzwolenie Podkarpacia z okupacji Hitlerowskiej! A imbecylom i cwelom którym taka historia nie pasuje kij w d***!

Piszesz z Rosji czy z PL? A może składałeś te wieńce?

Powinno być ci wstyd że gloryfikujesz morderców którzy zabili chyba nieoszacowaną do konca liczbę Polaków!

G
Gość
4 sierpnia, 20:05, Gość:

Sowieci mają świetnych naśladowców.

PISoBOLSZEWICKIE towarzysze i kontynuacja niszczenia bolandii.

4 sierpnia, 20:37, Antytusk:

Chyba szaleju się nawąchałeś i odlatujesz!!! PiS i bolszewicy? A kto spacerował po molo w Sopocie z Putinem? Kto palił fajki na balkonie z Ławrowem? Byli to Tusk i Sikorski i oni są z PiSu ? Lech Kaczyński dostał wyrok od Putina za Gruzję bo przeszkodził w inwazji na ten kraj.Nic się nie zmieniło od wieków o współpracy Rosji z Niemcami a Polska przeszkadza w imperialnymi zapędami sąsiadów

Chyba chodziłeś na tajne komplety organizowane przez Czarnka .

G
Gość
4 sierpnia, 21:46, Ivan Gorky:

Wielki szacunek dla Armii radzieckiej za wyzwolenie Podkarpacia z okupacji Hitlerowskiej! A imbecylom i cwelom którym taka historia nie pasuje kij w d***!

I tobie też, dwa razy! Miłej nocy.

G
Gość
To prawda, co w artykule. AC to zbiry ze wschodu. Niby nie zabili wszystkich jakby to było, gdyby Niemcy wyglali, ale zbiry. Smutne. A równie smótne jest to, że za 200 lat będą pomniki stawiać i ulice nazywac na cześć AC, tak jak to ma miejsce ze zdrajcami RON z 18 w. Przyład: jakże niedaleko ulica Teodora Lubomirskiego w Boguchwale. Krótka pamięć narodu i dość wybiórcza. Ciekaw jestem, jak i czego uczą na historii w znajdujacej się na tej ulicy szkole?
Dodaj ogłoszenie