Wieś płacze po Natalii

Dorota Wilk Bartosz Bącal
Krzysztof Łokaj
- Ona się z nim wychowała. Na pewno mu ufała. No, bo jak nie ufać najbliższemu sąsiadowi - mówią we wsi. A on ją udusił.

Racławówka, podrzeszowska wieś. Jest wtorek po południu. Pan Jan wybiera się do sklepu. Idzie na skróty, przez pola.

- Jesienią mało, kto tędy chodzi. To cud, że wybrał się akurat tą drogą - dziwią się ludzie we wsi.

Jan opowiada: - Nagle widzę, że coś leży w suchych resztkach rzepaku. To chyba manekin - myślę sobie. Przecież ludzie różne rzeczy teraz wyrzucają.

Po zakupach Jan wraca do domu do krótszą drogą. Ale kiedy o dziwnym znalezisku opowiada żonie, ta nie daje mu spokoju i chce obejrzeć tego "manekina".

Idą więc w pole we dwójkę, po drodze dołącza do nich sąsiadka. Na miejscu są po 10 minutach.

- Sąsiadka jako pierwsza podeszła najbliżej - opowiada Jan. - Spojrzała, gwałtownie odwróciła się i zasłoniła usta...

Takie rzeczy ogląda się tylko w telewizji

- Kotuniu! Byłam w pracy, a tu mąż dzwoni i mówi: kup gazetę! W naszej wsi dziewczynę zamordowali. Boże drogi! - łapie się za głowę kobieta w średnim wieku.
Wieść o zabiciu Natalii błyskawicznie obiega wieś.

- Dostałam esemesa, że nie żyje - mówi ze łzami w oczach jej koleżanka z sąsiedztwa. - Myślałam, że takie rzeczy ogląda się tylko w telewizji.

W dzieciństwie razem z Natalią chodziły do sklepu na zakupy. - Rodzice dawali nam listę - wspomina. - Zbiegałyśmy z górki do sklepu, a potem z powrotem ciągnęliśmy za sobą wyładowane torby. Natalia była pracowita, pomagała rodzicom...

Ślady prowadzą do sąsiada

Ciało Natalii jest nagie, ma mnóstwo obrażeń. Policja podejrzewa, że morderca dziewczyna zgwałcił.

- Takiego to od razu na szafot! - denerwuje się mężczyzna stojący na przystanku autobusowym.

Jeszcze tego samego dnia śledczy zatrzymują najbliższego sąsiada dziewczyny, 25-letniego Stanisława Ch. Dlaczego jego? Był w przeszłości karany za usiłowanie gwałtu.

- Napadł na jakąś dziewczynę, poszarpał jej ubrania, pobił. To było tam, jak się jedzie na Boguchwałę - pokazuje starszy mieszkaniec wsi.

Ale jest jeszcze jeden ślad. Ludzie w Niechobrzu widzieli, jak w poniedziałek rano Natalia wsiadała do samochodu Stanisława. Potem znikła.

Taki milczkowaty

O Stanisławie Ch. ludzie we wsi mało mówią. Czy on mógł zabić Natalię? Wielu mieszkańców nie wierzy. - Normalny chłopak. Trudno sobie wyobrazić, że jest zdolny do czegoś takiego - mówią we wsi.

- Taki milczkowaty - dodaje miejscowa sklepowa.

- Wszyscy go tutaj unikają, po tym, co zrobił. On też nie wdaje się w rozmowy z sąsiadami, tylko na dzień dobry jest - dodaje starszy mężczyzna robiący w sklepie zakupu.

A może to zrobił ktoś obcy?

- Nie, na pewno swój - twierdzi mężczyzna spotkany na przystanku.

Udusił i wyrzucił ciało

Jest środa, wieczór, dzień po odnalezieniu ciała Natalii. - To ja ją zabiłem - przyznaje się Stanisław Ch.

Policjanci odtwarzają przebieg zdarzeń. W poniedziałek rano dziewczyna wyszła z domu do szkoły. Wsiadła do ciemnego volkswagena golfa należącego do Stanisława. Prawdopodobnie zaproponował jej, że ją podwiezie. Pojechali na wzgórze w Racławówce. Udusił ją zapewne w samochodzie. Potem ją rozebrał i nagie ciało wyrzucił na pole. Sekcja zwłok wykazała, że nie została zgwałcona.
Odzieży Natalii nie odnaleziono. - Zapewne sprawca wiedział, że zostaną na niej ślady - tłumaczy Stanisław Bończak, prokurator rejonowy w Rzeszowie.

W zabudowaniach gospodarstwa Ch. policja znajduje tylko jej telefon. W innym miejscu natrafia na pękniętą szybę z auta Stanisława. - Pewnie została rozbita głową Natalii, bo dziewczyna ma ranę na czole - przypuszczają policjanci.
Powoli wszystko układa się w całość, coraz więcej pytań znajduje odpowiedzi. Oprócz jednego - najważniejszego...

Dlaczego zabił?

Antoni Ferenc biegły seksuolog ze Szpitala Psychiatrycznego w Jarosławiu, który od ponad dwudziestu lat bada sprawców przestępstw na tle seksualnym przypuszcza, że Natalia mogła sprawcę czymś zdenerwować. - Jeżeli nie mamy do czynienia z zabójstwem na tle seksualnym, musiało tutaj zajść coś innego. Może ofiara czymś mu zagroziła? Prawdopodobnie mamy do czynienia z osobą impulsywną, skłonną do przemocy.

Czwartek, przed południem. Na polach między Racławówką a Niechobrzem trwa wizja lokalna. Stanisław wysiada z radiowozu i pokazuje ręką miejsce, gdzie wyrzucił ciało Natalii. Niewiele mówi, szybko wraca do auta. Policjanci zasłaniają mu twarz, by fotoreporter nie mógł zrobić zdjęcia.

Doktor Ferenc zastanawia się, czy mężczyzna był badany po wyroku za usiłowanie gwałtu przez biegłego seksuologa. - To bardzo ważne - podkreśla. - Trzeba dowiedzieć się, czy jest chory psychicznie, albo czy ma zaburzone preferencje seksualne. Jeżeli były takie badania, to można było wcześniej ustalić prawdopodobieństwo, że popełni ten sam czyn - wyjaśnia.

Teraz Stanisława Ch., zbadają biegli psychiatrzy. Orzekną, czy był poczytalny w momencie, gdy zabijał Natalię.

Ferenc ubolewa, że nie wszyscy skazani za usiłowanie przestępstw na tle seksualnym, są poddawani badaniom seksuologicznym. Nie ma bowiem takiego obowiązku.

- Powinni być pod stałą kontrolą specjalistów - przekonuje seksuolog. -Niestety, nasze prawo tego nie przewiduje. Więc nic nie stoi na przeszkodzie, by robili to samo.

Na polu, gdzie znaleziono ciało dziewczyny, płoną znicze. Do dzbanka z iglakami, ktoś włożył mały krzyż. Na krzyżu wisi zdjęcie Natalii.

- To była taka ładna dziewczyna - mieszkańcy nie kryją żalu. - Taka ślicznotka. Może spodobała Staszkowi, a go nie chciała? Ta, co ją kiedyś napadł, też była ładna.

***

W rzeszowskim Zespole Szkół Technicznych trwa żałoba. Natalia była jedną z trzech dziewczyn w klasie. Na wiosnę miała zdawać maturę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie