- To historyczna chwila - podkreśla Ewa Wawro, dyrektor Podkarpackiej Akademii Wina. W polskich warunkach produkcja wysokiej jakości wina lodowego może udać się tylko w wyjątkowych rocznikach, a taki był dla winiarzy 2018 rok.Wina lodowe należą do kategorii win specjalnych. Niewielka butelka może kosztować nawet kilkaset złotych.

Dobrze dojrzałe, zdrowe winogrona należy przetrzymać na krzewach aż do większych mrozów, poniżej -7 st.C. Owoce
muszą zamarznąć całkowicie i w takiej postaci zbiera się je i tłoczy.

- Nam udało się takie zebrać w minioną sobotę - mówi Ewa Wawro. I opisuje jak wygląda taki wyjątkowy zbiór winogron. Robi się go bardzo wcześnie rano, a czasem nawet w nocy, przy sztucznym świetle. Winogrona w trakcie przerobu nie mogą
rozmarznąć, dlatego temperatura w ciągu dnia też musi być minusowa. Po wytłoczeniu uzyskuje się skoncentrowany moszcz o zawartości cukru 40-50 kilogramów w stu litrach.

- Kolejny raz taka okazja może się nie przytrafić szybko, dlatego zdecydowaliśmy się na pozostawienie na krzewach owoców odmiany Vidal Blanc, która doskonale nadaje się na wino lodowe - tłumaczy Roman Myśliwiec, prowadzący zajęcia praktyczne w PAW. - Uprawiana jest na dużą skalę w Kanadzie, gdzie służy do wyrobu słynnych z wysokiej jakości win lodowych.

Wina lodowe należą do kategorii win specjalnych, ze względu na skomplikowaną i pracochłonną technologię produkcji są bardzo drogie. Dobrej jakości wina tego typu sprzedawane są w niewielkich butelkach, często po kilkaset złotych.

- Grupa naszych akademików, która zgłosiła się do robienia wina lodowego od kilku tygodni czekała w pogotowiu na nasz sygnał o rozpoczęciu zimowego winobrania. Wiedzieli, że to historyczna chwila, której nie chcieli przegapić. Zapał, z jakim do tego podchodzili był imponujący, ale także zrozumiały. Okazja do robienia wina lodowego nie trafia się w naszym klimacie często, a do tego osobiście mogli się przekonać dlaczego wina lodowe są tak drogie – podkreśla Ewa Wawro, dyrektor PAW.

W miniony weekend pogoda dała na to szansę. Temperatura spadła do minus 13 stopni Celsjusza co stworzyło dwudniowe "okno pogodowe".

Ze zbiorem wystartowali o szóstej rano, poszło sprawnie i szybko. Zdecydowanie trudniej było podczas tłoczenia. – Wbrew pozorom to nie jest takie proste. Do prasy wrzuca się zamrożone grona, z których wyciska się skoncentrowany, bardzo słodki, gęsty jak miód sok. Zamrożona woda w postaci kryształków lodu zostaje w wytłokach – wyjaśnia Roman Myśliwiec.

Akcja miała miejsce w przetwórni Winnicy Golesz w Jaśle, gdzie również przerabiano owoce Vidal Blanc, ale już na większą komercyjną skalę. Uzyskano ponad 200 litrów moszczu o koncentracji powyżej 40 procent cukru.

- Prasa o pojemności 1200 litrów odmawiała na mrozie posłuszeństwa, ale Bartłomiej Myśliwiec, właściciel gospodarstwa winiarskiego, poradził sobie wzorowo ze wszystkimi problemami - opisuje Ewa Wawro.

Podczas tradycyjnego przerobu z 100 kg owoców uzyskuje się ok. 70 litrów moszczu, który przerabia się na wino. W przypadku wina lodowego ze 100 kg owoców uzyskuje się zaledwie kilkanaście litrów zagęszczonego soku. Po przeprowadzeniu fermentacji uzyskuje się bardzo słodki, skoncentrowany, ceniony przez znawców trunek.

- Teraz już wiemy, dlaczego trunek ten osiąga tak zawrotną cenę. To jedyne w swoim rodzaju doświadczenie, kiedy dopiero po godzinie tłoczenia otrzymuje się pierwszą cienką strużkę soku. I to takiego, dla którego refraktometr nie ma skali - mówi Bogusław Pluta, jeden z słuchaczy Studium Praktycznego Winiarstwa.

Dla winiarza okazja do zrobienia lodowego wina zawsze wzbudza duże emocje, jest sporym wyzwaniem, bo końcowy efekt trudno przewidzieć.

- To wino wyjątkowe pod każdym względem, a zarazem niesłychanie trudne do zrobienia – przyznaje Grzegorz Kapias, uczestnik SPW.