Właściciel psa wyrzekł się swojego pupila

Norbert Ziętal
Wolf nie ma szczęścia do ludzi. Już dwa razy trafiał do schroniska dla bezdomnych zwierząt w Orzechowcach.
Wolf nie ma szczęścia do ludzi. Już dwa razy trafiał do schroniska dla bezdomnych zwierząt w Orzechowcach. Norbert Ziętal
Dwuletni mieszkaniec husky'ego i owczarka niemieckiego od kilku tygodni przebywa w schronisku dla bezdomnych zwierząt w Orzechowcach. Jest tutaj, pomimo tego, że znany jest jego właściciel.

- To wyjątkowo pogodny pies, chociaż ruchliwy. Może dlatego stał się uciążliwy dla właściciela - zastanawia się Artur Bąk, kierownik schroniska dla bezdomnych zwierząt w Orzechowcach pod Przemyślem.

Wolf, takie jest schroniskowe imię psa, pierwszy raz trafił do przytuliska rok temu. Przywieźli go strażnicy miejscy z Jarosławia. Pies błąkał się po mieście.

- Wtedy dość szybko znalazł się jego właściciel. Pomimo tego, że nigdzie nie ogłaszaliśmy, że mamy tego psa. Mieszkańcowi Jarosławia bardzo wtedy zależało na tym zwierzęciu. Przyjechał go odebrać - opowiada Bąk.

Wtedy pies po obowiązkowej kwarantannie został zachipowany. Pod skórę wszczepiono mu małe urządzenie umożliwiające identyfikację. M.in. zapisane są tam dane właściciela.

Po roku Wolf ponownie pojawił się w schronisku. Tym razem trafił tutaj z Przeworska.

- Od razu wydał mi się znajomy. Wziąłem czytnik do chipów i on potwierdził moje przypuszczenia - opowiada kierownik.

Wtedy jeszcze miał nadzieję, że pies uciekł właścicielowi i ten go szuka.

- Zadzwoniłem i wtedy okazało się, że ten pan już nie chce tego psa. Stwierdził, że oddał psa komuś innemu. Nie przedstawił jednak na to żadnych dokumentów - opowiada Bąk.

Do Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu wysłał zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez właściciela psa. Chodzi o porzucenie zwierzęcia.

- Na razie nie dostałem odpowiedzi. Wszystko wydaje się proste. Właściciela porzuconego psa udało się ustalić dzięki chipowi. Tylko, czy coś to da? To może dać odpowiedź na pytanie czy akcja chipowania psów w ogóle ma sens - zastanawia się kierownik schroniska.

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 27

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

musisz być bardzo chory człowieku !

A
Agata
Drodzy gimnazjalni i licealni forumowicze, miłośnicy i wielbiciele psiuń, suń i tym podobnych stworzeń. Nie chcę Was przynudzać, ale muszę pochwalić się, że też lubię psy. Inni zmieniają żony, a ja sobie średnio raz na rok zmieniam psa i w związku z tym nie muszę martwić się o jego ułożenie, wytresowanie, wyszkolenie, itp. Obowiązujące prawo w Unii Europejskiej nie zabrania takich działań. Moim dzieciom pieski bardzo szybko się nudzą. Teraz to już siódma lub ósma psiunia jest w naszym domu. Zaraz ją śmiesznie nazwą, jakoś tak: „major”, „komuszko”, „bambi”, „gejek” lub „pedek” czy jakoś tak, trudno spamiętać te wszystkie imiona. Wyobraźcie sobie taką komendę „major do nogi”. Można paść ze śmiechu. Zawsze tak do wakacji trzymamy sobie takiego pieska, a jak już wyjeżdżamy na urlop, to oddajemy do schroniska, bo nie ma co z nim zrobić. Do samolotu z psem nas nie wezmą. Chociaż ostatnio to musiałem wywieźć na pewną wieś koło Warszawy, bo w schronisku nie chcieli i znajomi też nas pogonili. Pojechałem więc do tej wsi i zapytałem pierwszego lepszego chłopa z brzegu, czy nie chce psa. Nie chciał. Powiedziałem, że dopłacę do niego 50 zł. Chłop wtedy chętnie wziął i mało co ręki mi nie urwał. Stać mnie na taki gest, dałbym mu nawet stówę, gdyby chciał, jestem prawnikiem, pracuję w znanej warszawskiej kancelarii adwokackiej i dobrze tam zarabiam. Jednak nie wiem jak jest u was na prowincji, ale u nas to podwarszawskie chłopstwo jest strasznie pazerne na pieniądze, za parę groszy, to nawet gówno by wziął. Do lasu psa nie chcę wypuszczać, zabijać go siekierą, przywiązywać za głowę do samochodu, zostawiać na torach kolejowych przed pędzącym pociągiem, czy wyrzucać do rzeki i w ten sposób pozbywać się kłopotu, bo to niehumanitarne, no i oczywiście niezgodne z polskim prawem i unijnymi standardami. Przecież pies to nie zabawka, lecz zdolna do miłości istota. Innym razem sprzedałem psa znajomemu Wietnamczykowi (honor nie pozwalał mu wziąć psa za darmo), prowadzi taki przyuliczny bar o wdzięcznej nazwie „Hau hau”. Wolno mi było tak postąpić, prawo unijne i polskie na to zezwala. Zawsze tak robię przed wakacjami, jak nie chcą wziąć psinki do schroniska. Dziwię się, że właściciele schronisk dla bezdomnych psów nie wejdą w układy z Chińczykami, Wietnamczykami czy Koreańczykami. Przecież oni bardzo lubią psy, tak jak my Polacy lubimy drób czy świnki. Taka współpraca byłaby korzystna dla wszystkich, no i naturalnie, zgodna z unijnym i polskim prawem, a w takich schroniskach byłoby czysto, schludnie i nie byłoby przegęszczenia, co też byłoby zgodne z wszelkimi unijnymi dyrektywami i standardami. A na prawie znam się, ponieważ jestem, jak już wspomniałem, prawnikiem.
Po powrocie z wakacji zawsze kupujemy nowego psiaka, bo dzieci by zaraz się dopytywały gdzie piesek. Byłbym bez serca, gdybym tak nie postąpił, w przeciwnym razie moje dzieci mogłyby też mnie oddać do schroniska, gdy będę już stary. A tak mają nowego, a w domu robi się jakoś radośniej. Zawsze kupujemy młode pieski, mają takie fajne, mokre i pocieszne mordki, no i takie, wiadomo, nie odgryzą dziecku główki, rączki lub paluszka, no i oczywiście robią małe kupki, a jak się moim dzieciom znudzą, to zaraz ktoś ze wsi, czy ze schroniska je sobie weźmie.
W
Wolnyodopiumdlaludu

Taaaa... Zwierzęta czyste-nieczyste, srakie-owakie, nieważne. Ważne, że Człowiek - ta chodząca obraza podobieństwa bożego, to chodzący Kryształ, lelija biała...jego maććć!

W
Wolnyodopiumdlaludu

Jeżeli już, to co najwyzej pozostaje nam, Podlakom-katoholikom, goPSOdraka...

k
konrad

Skoro mamy 8 milionową populacje psów a tylko połowie z niej właściciele potrafią zapewnić dobrostan to może faktycznie niechcianą nadwyżką wartałoby się podzielić z azjatami.
Współpraca wzajemna jest istotna bo na naszych oczach cywilizacja zachodnia bankrutuje na korzyść wschodzących potęg azjatyckich.
My z swoim rozdętym socjalem oddajemy pole krajom gdzie slogan =,,gospdarka głupcze,, nie jest czczym sloganem.
Może czarno to widze ale jak nie nasze dzieci to wnuki pracować będą u azjatyckich pracodawców którzy dla kaprysu mogą konsumować nasze pieski więc może już dzisiaj warto się z taką wizją świata oswajać.

o
o:) Onufry

Wielebna!
Zastanawiałaś się może skąd w tym naszym chrześcijańskim narodzie taka "miłość" do zwierząt?
Przecież to sam Twoj Pan Buczek w Piśmie zwanym Świętym dokonał podziału na zwierzęta czyste i nieczyste. Szatana wcielił w wężowate i stąd tępione są od zarania dziejów, świnie mimo że nieczysta chrześcijanie zaadoptowali (w głodnym od wieków narodzie żołądek góruje nad rozumem) a inne zwierzęta przecież nie mają duszy.
Los nieczystych (w tym psów) jest podobny u tego samego Boga w Koranie i u kilku innych pomniejszych bogów.

a
anna
Drodzy gimnazjalni i licealni forumowicze, miłośnicy i wielbiciele psiuń, suń i tym podobnych stworzeń. Nie chcę Was przynudzać, ale muszę pochwalić się, że też lubię psy. Inni zmieniają żony, a ja sobie średnio raz na rok zmieniam psa i w związku z tym nie muszę martwić się o jego ułożenie, wytresowanie, wyszkolenie, itp. Obowiązujące prawo w Unii Europejskiej nie zabrania takich działań. Moim dzieciom pieski bardzo szybko się nudzą. Teraz to już siódma lub ósma psiunia jest w naszym domu. Zaraz ją śmiesznie nazwą, jakoś tak: „major”, „komuszko”, „bambi”, „gejek” lub „pedek” czy jakoś tak, trudno spamiętać te wszystkie imiona. Wyobraźcie sobie taką komendę „major do nogi”. Można paść ze śmiechu. Zawsze tak do wakacji trzymamy sobie takiego pieska, a jak już wyjeżdżamy na urlop, to oddajemy do schroniska, bo nie ma co z nim zrobić. Do samolotu z psem nas nie wezmą. Chociaż ostatnio to musiałem wywieźć na pewną wieś koło Warszawy, bo w schronisku nie chcieli i znajomi też nas pogonili. Pojechałem więc do tej wsi i zapytałem pierwszego lepszego chłopa z brzegu, czy nie chce psa. Nie chciał. Powiedziałem, że dopłacę do niego 50 zł. Chłop wtedy chętnie wziął i mało co ręki mi nie urwał. Stać mnie na taki gest, dałbym mu nawet stówę, gdyby chciał, jestem prawnikiem, pracuję w znanej warszawskiej kancelarii adwokackiej i dobrze tam zarabiam. Jednak nie wiem jak jest u was na prowincji, ale u nas to podwarszawskie chłopstwo jest strasznie pazerne na pieniądze, za parę groszy, to nawet gówno by wziął. Do lasu psa nie chcę wypuszczać, zabijać go siekierą, przywiązywać za głowę do samochodu, zostawiać na torach kolejowych przed pędzącym pociągiem, czy wyrzucać do rzeki i w ten sposób pozbywać się kłopotu, bo to niehumanitarne, no i oczywiście niezgodne z polskim prawem i unijnymi standardami. Przecież pies to nie zabawka, lecz zdolna do miłości istota. Innym razem sprzedałem psa znajomemu Wietnamczykowi (honor nie pozwalał mu wziąć psa za darmo), prowadzi taki przyuliczny bar o wdzięcznej nazwie „Hau hau”. Wolno mi było tak postąpić, prawo unijne i polskie na to zezwala. Zawsze tak robię przed wakacjami, jak nie chcą wziąć psinki do schroniska. Dziwię się, że właściciele schronisk dla bezdomnych psów nie wejdą w układy z Chińczykami, Wietnamczykami czy Koreańczykami. Przecież oni bardzo lubią psy, tak jak my Polacy lubimy drób czy świnki. Taka współpraca byłaby korzystna dla wszystkich, no i naturalnie, zgodna z unijnym i polskim prawem, a w takich schroniskach byłoby czysto, schludnie i nie byłoby przegęszczenia, co też byłoby zgodne z wszelkimi unijnymi dyrektywami i standardami. A na prawie znam się, ponieważ jestem, jak już wspomniałem, prawnikiem.
Po powrocie z wakacji zawsze kupujemy nowego psiaka, bo dzieci by zaraz się dopytywały gdzie piesek. Byłbym bez serca, gdybym tak nie postąpił, w przeciwnym razie moje dzieci mogłyby też mnie oddać do schroniska, gdy będę już stary. A tak mają nowego, a w domu robi się jakoś radośniej. Zawsze kupujemy młode pieski, mają takie fajne, mokre i pocieszne mordki, no i takie, wiadomo, nie odgryzą dziecku główki, rączki lub paluszka, no i oczywiście robią małe kupki, a jak się moim dzieciom znudzą, to zaraz ktoś ze wsi, czy ze schroniska je sobie weźmie.
j
justyna

jak ku*** mozna byc takim czlowiekiem bez SERCA!!!!!!!!!!!!!!brak slow na takich ludzi;/!!

l
lela

Brak mi słow na to co czytam brak mi słów....

B
Bełkot - smakosz
Dlaczego z bydłem, świniami się udało a z 8 milionową populacją psów jest to niemożliwe. Właśnie dzisiaj ekolodzy będą gardłować pod sejmem w obronie praw zwierząt. A wystarczyło by przegłosować że od nowego roku każdy nowonarodzony psiak obligatoryjnie musi mieć czipa i paszport tak jak dzisiaj mają chociażby cielęta. W komputerowej bazie danych mielibyśmy ewidencje piesków i co za tym idzie pies zacząłby kosztować bo to nie wszyscy podatnicy, ale miłośnicy psów płacili by za czipowanie, dobrostan swoich pupilków i na koniec za obowiązkową już dzisiaj utylizacje ich zwłok.

Drodzy miłośnicy i wielbiciele psów oraz fani Magdy Gessler, Moniczki Olejnik, Jurasa Owsiaka i Kuby Wojewódzkiego. Z ogromną niecierpliwością, jak też z nieukrywaną satysfakcją spieszę się podzielić się z wami wielce optymistyczną wiadomością. Otóż na wiosnę tego roku w Warszawie ruszył pierwszy w Polsce ekskluzywny lokal, w którym są podawane dania sporządzane wyłącznie z psiego mięsa, przypominającego w smaku delikatną wołowinę lub kozinę w zależności od rasy pozyskanego surowca. Na ten ciekawy pomysł wpadł, urodzony w naszym kraju i mieszkający w Wólce Kosowskiej, pewien Wietnamczyk, gdy dowiedział się o likwidacji schroniska dla zwierząt w Celestynowie w powiecie otwockim. Uznał, że polskie prawo zakazuje porzucania lub znęcania się nad psami, ale nie zabijania ich w celach kulinarno-konsumpcyjnych, oczywiście po uprzednim odpchleniu, no i też – przeprowadzeniu wymaganych prawem niezbędnych badań weterynaryjnych i sanitarno-epidemiologicznych. Około dwieście bezpańskich i bezdomnych psiuń czeka tam na potencjalnych konsumentów.
Jako prawnik podzielam ten pogląd, gdyż, zgodnie z niepisaną starą rzymską zasadą „co nie jest zabronione, jest dozwolone”, nie było żadnych przeciwwskazań prawnych zabraniających temu odważnemu człowiekowi wejść na rynek z tak śmiałą inicjatywą. Uważam, że lokal ten będzie się cieszył dużym wzięciem i powodzeniem wśród smakoszy, a zwłaszcza wśród przyjaciół psów, ponieważ konsumpcja potraw z psiny pozwoli miłośnikom psów, według wierzeń i przekonań ludów zamieszkujących wschodnią Azję, w pełni fizycznie i duchowo zespolić się z naszymi zdolnymi do miłości ulubieńcami. Myślę też, że realizacja tego interesującego zamierzenia jest konkurencyjna cenowo do innych dań serwowanych w naszych lokalach, chociażby ze względu na fakt powszechności występowania w naszym kraju tzw. „wsadu do garnka” oraz łatwość jego pozyskania i to za darmo.
Ponadto muszę stwierdzić, iż wyjście z tak interesującą ofertą na nasz ubogi rynek kulinarny bez cienia wątpliwości wzbudzi żywe zainteresowanie wśród wszystkich wielbicieli psów oraz pozwoli nam Polakom, słynącym w świecie z tolerancji oraz otwartości do innych narodów i kultur, spojrzeć bardziej przyjaznym okiem na imigrantów ze wschodniej Azji, a szczególnie na ich bogate upodobania i doświadczenia kulinarne. Miejmy też nadzieję, że otwarcie tego lokalu spotkało się z życzliwym przyjęciem wśród warszawiaków i gości odwiedzających naszą stolicę. Przypuszczam również, że to niecodzienne wydarzenie odbiło się szerokim echem w pozostałych krajach Unii Europejskiej, a temu Wietnamczykowi wypada złożyć serdeczne gratulacje za nowatorski pomysł i życzyć mu samych sukcesów w prowadzeniu interesu.
Już widzę oczyma wyobraźni kartę dań w tym lokalu – zupa „brązowe oczko” z fasolką, pekińczyk w warzywach, amstaf duszony w kapuście, jamnik w sosie koperkowym, doberman zapiekany w rondlu, marchewka z ozorem azora, befsztyk z buldoga, cynaderki z charta w buraczkach, pieczeń z owczarka, gulasz z bulteriera, brodacz po monachijsku, seter po irlandzku, rottweiler z pieca, potrawka z pudla, płucka z wyżła w sosie słodko-kwaśnym, kotlet mielony „a la kundel” z ziemniakami, a na deser – galaretka z suni w musie owocowym.
No cóż, wypada nam życzyć wszystkim miłośnikom psów „smacznego”.
e
ekolożka
TY kur... za przeproszeniem deb***u bo inaczej nie potrafię Cię nazwać, Wietnamczykom psa, Ty serca nie masz... Żeby Twoje dzieci Cię tak oddały jak im się znudzisz do zdziadziałego domu staruchów i żeby nikt się tobą nie interesował nawet nie będę pisać z dużej litery bo nie mam za grosz szacunku do ciebie jesteś śmieciem jak można psa jak zabawkę jak można taką świnią być żałuję że cie nie znam wielki pan z wyższych sfer.

W kontekście tej sprawy chciałabym zwrócić uwagę, iż zgodnie z unijnymi standardami, jakikolwiek pies (zaniedbany, głodzony, dręczony, bezdomny czy agresywny), jako żywa, czująca ból i cierpienie oraz zdolna do miłości istota, której należy się poszanowanie, nie powinien być zabijany, sterylizowany lub pozbawiany wolności bez prawomocnego wyroku sądowego i osadzany w schronisku dla zwierząt, które to przybytki łudząco są podobne do obozów koncentracyjnych. Psy są tam pozamykane na kłódki w drucianych klatkach i przebywają w nich aż do naturalnej swojej śmierci, gdzie są pozbawione kontaktów z osobnikami płci przeciwnej, a cały teren takiego ośrodka odosobnienia jest szczelnie ogrodzony, że nawet mysz się nie prześliźnie. Jest to wyjątkowo skandaliczna sytuacja, nie można bowiem naruszać prawa do wolności w stosunku do naszych szaroburych braci nie będących już zwierzętami, ale jeszcze nie ludźmi. Zamykanie zatem niewinnych bezdomnych psów bez wyroków niezawisłych sądów w obozach koncentracyjnych lub łagrach zwanych „schroniskami dla zwierząt” jest bezprawne i kłóci się nie tylko z założeniami państwa prawa oraz unijnymi dyrektywami, ale z wszelkimi cywilizowanymi zasadami, którymi kierowali się założyciele – ojcowie Unii Europejskiej.
W kontekście tej sprawy należy zauważyć, iż do wyjątkowo niesłychanego zdarzenia doszło w tzw. schronisku dla zwierząt w Kielcach. Otóż w październiku 2010 roku ujawniono, że w tym godnym pożałowania przybytku od bliżej nieokreślonego czasu zwierzęta męczyły się w wyjątkowo skandalicznych warunkach. Otóż bezdomne psiunie były głodzone i pozbawione wody pitnej, a te, które umarły, były przerabiane na smalec. Klatki były brudne od psich odchodów, ponieważ komendantka tego obozu, będąca niezamężną kobietą, wydała rozkaz, aby psy same po sobie sprzątały. Niewykonanie tego rozkazu oraz za inne nawet te najdrobniejsze przewinienia psy były karane w wyjątkowo brutalny sposób. Otóż musiały stać bez odpowiedniej odzieży ochronnej przez wiele godzin na niezadaszonym placu apelowym w spiekocie, w deszczu lub na mrozie w zależności od pory roku. Natomiast na zapleczu tego obozu koncentracyjnego psy były poddawane selekcji rasowej, w wyniku której te najbardziej wartościowe, według uznania komendantki i obozowych kapo, były rozmnażane, a szczeniaki pokątnie sprzedawane.
Do podobnie bulwersujących zdarzeń dochodziło w kierowanym również przez tzw. „starą pannę” schronisku dla zwierząt w Korabiewicach pod Żyrardowem, gdzie z głodu psy zjadały innych swoich współbraci w niedoli. O dramatycznej sytuacji w tym z jednych z największych obozów koncentracyjnych dla psów w Polsce i Europie już dwa lata temu alarmowali obrońcy zwierząt i wolontariusze. Właściciele obozu i nadzorujący go lekarz weterynarii nie widzieli jednak problemu. Dopiero śmiałe i odważne nagłośnienie tej sprawy przez pracowników stacji telewizyjnej TVN24, ich zdaniem jedynej opiniotwórczej telewizji w Polsce, specjalizującej się we właściwym kształtowaniu umysłów Polaków, pozwoli, miejmy nadzieję, na położenie kresu tym niecnym praktykom. Natomiast bliźniacza stacja TVN w programie „Uwaga” ujawniła inną również przerażającą historię. Otóż w Starachowicach lekarz weterynarii w majestacie prawa i na zlecenie władz miasta, niczym dr Josef Mengele – osławiony ponurą sławą nazistowski lekarz z Auschwitz, uśmiercał przy pomocy zastrzyków usypiających wszystkie złapane bezdomne psiunie w tym mieście. W ciągu kilku lat zamordował w ten sposób prawie trzysta niewinnych psiaków, mówiąc, że w ten sposób pomógł im uwolnić się z bólu i cierpienia.
W tym miejscu rodzi się pełne bólu i goryczy pytanie – gdzie byli członkowie „Frontu Wyzwolenia Bezdomnych Zwierząt” i dlaczego w odpowiedni sposób nie zareagowali na te nazistowskie praktyki i nie zaopiekowali się bezdomnymi psami? Czy w ten sposób chcemy doprowadzić do wyrzucenia Polski z Wielkiej Wspólnoty Narodów Europejskich?
Najwłaściwszym rozwiązaniem tego typu bulwersujących kwestii spędzających sen z powiek postępowych i światłych Europejczyków, byłoby wybudowanie hoteli dla bezdomnych psów o odpowiednio wysokim standardzie z całodziennym pełnowartościowym wyżywieniem składającym się wyłącznie z potraw mięsnych (bez żadnych kasz i makaronów, najwyżej jakieś dodatki z egzotycznych świeżych warzyw), jak też z nieograniczonym dostępem do osobników płci przeciwnej, no i oczywiście stworzenie odpowiedniego urzędu ds. psów, który finansowałby i nadzorowałby funkcjonowanie takich placówek. Innym, niemniej jednak ważnym zadaniem takiego urzędu byłoby przeprowadzanie systematycznego monitoringu wszystkich psów w kraju pod kątem sprawdzenia, czy są szczęśliwe u swoich właścicieli. Wynik negatywny takiego badania kosztowałby właściciela psa, powiedzmy, tysiąc złotych lub więcej, według uznania pracownika urzędu ds. psów, w ramach nakładanej grzywny, a ukarany nie miałby żadnej prawnej możliwości odwoływania się do jakiegokolwiek organu administracji publicznej, czy też wnoszenia pozwu do sądu powszechnego w tej sprawie. Kolejną propozycją wygospodarowania środków finansowych na ten szczytny cel byłoby wydłużenie okresu oczekiwania chorych na dowolny i na pewno kosztowny zabieg medyczny, dajmy na to, do dziesięciu lat. Zaoszczędzone pieniądze w związku z naturalnymi zejściami świadczeniobiorców, ZUS i NFZ z urzędu przeznaczałby na opiekę nad psami oraz na funkcjonowanie niezbędnych do tego celu urzędów.
Tego typu posunięcia w niewątpliwy sposób pomogłyby budżetowi naszego zubożałego i zadłużonego państwa w wygospodarowaniu środków na rozwiązywanie psich problemów, a Polska jednocześnie zyskałaby ogromne uznanie w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Natomiast w przypadku śmierci psa, koszty pogrzebu powinny być pokrywane z budżetu Skarbu Państwa lub ze stosownych unijnych dotacji.
W kontekście tej sprawy należy wyraźnie podkreślić, że pieski zasługują też na osobne ministerstwo, ewentualnie rzecznika ds. psów. Urzędnicy tam pracujący powinni mieć zagwarantowane odpowiednie uposażenia wraz z prawem do pełnopłatnej emerytury po piętnastu latach wytężonej i odpowiedzialnej pracy. Ponadto należy zauważyć, że zgodnie ze słusznymi postulatami niektórych towarzystw opieki nad zwierzętami, pies powinien być przywiązany do człowieka, a nie do budy, natomiast handel naszymi szaroburymi braćmi powinien być bezwzględnie zakazany, ponieważ ten haniebny proceder kojarzy się z najczarniejszym niewolnictwem i w tej kwestii nikt nie powinien mieć jakichkolwiek wątpliwości.
Tego rodzaju odważne i nowatorskie kroki pozwoliłby nam, jako świeżo cywilizującym się Europejczykom, śmiało spojrzeć w oblicze przywódców oraz mieszkańców krajów Starej Piętnastki, jak i też nowych członków Unii Europejskiej.
l
lana

Drodzy gimnazjalni i licealni forumowicze, miłośnicy i wielbiciele psiuń, suń i tym podobnych stworzeń. Nie chcę Was przynudzać, ale muszę pochwalić się, że też lubię psy. Inni zmieniają żony, a ja sobie średnio raz na rok zmieniam psa i w związku z tym nie muszę martwić się o jego ułożenie, wytresowanie, wyszkolenie, itp. Obowiązujące prawo w Unii Europejskiej nie zabrania takich działań. Moim dzieciom pieski bardzo szybko się nudzą. Teraz to już siódma lub ósma psiunia jest w naszym domu. Zaraz ją śmiesznie nazwą, jakoś tak: „major”, „komuszko”, „bambi”, „gejek” lub „pedek” czy jakoś tak, trudno spamiętać te wszystkie imiona. Wyobraźcie sobie taką komendę „major do nogi”. Można paść ze śmiechu. Zawsze tak do wakacji trzymamy sobie takiego pieska, a jak już wyjeżdżamy na urlop, to oddajemy do schroniska, bo nie ma co z nim zrobić. Do samolotu z psem nas nie wezmą. Chociaż ostatnio to musiałem wywieźć na pewną wieś koło Warszawy, bo w schronisku nie chcieli i znajomi też nas pogonili. Pojechałem więc do tej wsi i zapytałem pierwszego lepszego chłopa z brzegu, czy nie chce psa. Nie chciał. Powiedziałem, że dopłacę do niego 50 zł. Chłop wtedy chętnie wziął i mało co ręki mi nie urwał. Stać mnie na taki gest, dałbym mu nawet stówę, gdyby chciał, jestem prawnikiem, pracuję w znanej warszawskiej kancelarii adwokackiej i dobrze tam zarabiam. Jednak nie wiem jak jest u was na prowincji, ale u nas to podwarszawskie chłopstwo jest strasznie pazerne na pieniądze, za parę groszy, to nawet gówno by wziął. Do lasu psa nie chcę wypuszczać, zabijać go siekierą, przywiązywać za głowę do samochodu, zostawiać na torach kolejowych przed pędzącym pociągiem, czy wyrzucać do rzeki i w ten sposób pozbywać się kłopotu, bo to niehumanitarne, no i oczywiście niezgodne z polskim prawem i unijnymi standardami. Przecież pies to nie zabawka, lecz zdolna do miłości istota. Innym razem sprzedałem psa znajomemu Wietnamczykowi (honor nie pozwalał mu wziąć psa za darmo), prowadzi taki przyuliczny bar o wdzięcznej nazwie „Hau hau”. Wolno mi było tak postąpić, prawo unijne i polskie na to zezwala. Zawsze tak robię przed wakacjami, jak nie chcą wziąć psinki do schroniska. Dziwię się, że właściciele schronisk dla bezdomnych psów nie wejdą w układy z Chińczykami, Wietnamczykami czy Koreańczykami. Przecież oni bardzo lubią psy, tak jak my Polacy lubimy drób czy świnki. Taka współpraca byłaby korzystna dla wszystkich, no i naturalnie, zgodna z unijnym i polskim prawem, a w takich schroniskach byłoby czysto, schludnie i nie byłoby przegęszczenia, co też byłoby zgodne z wszelkimi unijnymi dyrektywami i standardami. A na prawie znam się, ponieważ jestem, jak już wspomniałem, prawnikiem.
Po powrocie z wakacji zawsze kupujemy nowego psiaka, bo dzieci by zaraz się dopytywały gdzie piesek. Byłbym bez serca, gdybym tak nie postąpił, w przeciwnym razie moje dzieci mogłyby też mnie oddać do schroniska, gdy będę już stary. A tak mają nowego, a w domu robi się jakoś radośniej. Zawsze kupujemy młode pieski, mają takie fajne, mokre i pocieszne mordki, no i takie, wiadomo, nie odgryzą dziecku główki, rączki lub paluszka, no i oczywiście robią małe kupki, a jak się moim dzieciom znudzą, to zaraz ktoś ze wsi, czy ze schroniska je sobie weźmie.

TY kur... za przeproszeniem deb***u bo inaczej nie potrafię Cię nazwać wietnamczykom psa Ty serca nie masz ... żeby Twoje dzieci Cię tak oddały jak im się znudzisz do zdziadziałego domu staruchów i zeby nikt się tobą nie interesował nawet nie będę pisać z dużej litery bo nie mam za grosz szacunku do ciebie jesteś śmieciem jak można psa jak zabawkę jak można taką świnią być załuje że cie nie znam wielki pan z wyższych sfer

A
Aga
Dlaczego z bydłem , świniami się udało a z 8 milionową populacją psów jest to niemożliwe.
Właśnie dzisiaj ekolodzy będą gardłować pod sejmem w obronie praw zwierząt.
A wystarczyło by przegłosować że od nowego roku każdy nowonarodzony psiak obligatoryjnie musi mieć czipa i paszport tak jak dzisiaj mają chociażby cielęta .
W komputerowej bazie danych mielibyśmy ewidencje piesków i co za tym idzie pies zacząłby kosztować bo to nie wsztscy podatnicy ale miłośnicy psów płacili by za czipowanie ,dobrostan swoich pupilków i na koniec za obowiązkową już dzisiaj utylizacje ich zwłok.

Ten psiak miał chipa...no i co z tego wynikło?
I niech ekolodzy walczą o prawa zwierząt,w sumie zawsze bezbronnych,a to co ludzie potrafią z nimi wyczyniać w swoim okrucieństwie jest potworne
k
konrad

Dlaczego z bydłem , świniami się udało a z 8 milionową populacją psów jest to niemożliwe.
Właśnie dzisiaj ekolodzy będą gardłować pod sejmem w obronie praw zwierząt.
A wystarczyło by przegłosować że od nowego roku każdy nowonarodzony psiak obligatoryjnie musi mieć czipa i paszport tak jak dzisiaj mają chociażby cielęta .
W komputerowej bazie danych mielibyśmy ewidencje piesków i co za tym idzie pies zacząłby kosztować bo to nie wsztscy podatnicy ale miłośnicy psów płacili by za czipowanie ,dobrostan swoich pupilków i na koniec za obowiązkową już dzisiaj utylizacje ich zwłok.

G
Gość

Ten zwyrodnialec nie zasluguje nawet na to, zeby go nazwac "sukinsynem".

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3