Wojewoda podkarpacki: Problemem nie są nowe łóżka dla chorych na Covid-19, ale brak dodatkowych lekarzy i pielęgniarek

Beata Terczyńska
Beata Terczyńska
Dziś chorzy z Covid-19 zajmują 1710 łóżek w podkarpackich szpitalach. To o około 500 więcej, aniżeli w szczycie drugiej fali. - Dlatego osoby, które mówią, że epidemii nie ma, zapraszam do opieki nad tymi pacjentami, którzy walczą o życie - mówi Ewa Leniart, wojewoda podkarpacki. Przyznaje, że problemem w tej bardzo trudnej sytuacji epidemicznej nie jest dostawianie kolejnych łóżek covidowych w placówkach medycznych, ale braki kadrowe. Przez ten rok pandemii nie przybyło znacząco lekarzy, ratowników, czy pielęgniarek. Medycy opiekujący się chorymi są już potwornie zmęczeni, a wciąż dochodzą im nowi pacjenci.

- Kolejna fala koronawirusa bardzo mocno dotyka nasze województwo. Sytuacja jest naprawdę trudna - mówi Ewa Leniart, wojewoda podkarpacki.

Dr Adam Sidor, Podkarpacki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny, zwraca uwagę, że już od ponad miesiąca rosną nam zachorowania, tydzień do tygodnia.

Ponad 6 tys. zakażeń koronawirusem w tygodniu

- Na 14 marca mieliśmy ponad 6,1 tys. zachorowań odnotowywanych tygodniowo. Teraz spodziewamy się jeszcze większego przyrostu, zważywszy, że już wczoraj mieliśmy ponad 4 tysiące przypadków, a trzeba doliczyć jeszcze piątek, sobotę i niedzielę

- mówi wojewódzki inspektor sanitarny.

I dodaje, że patrząc na kolejny tydzień, pewnie będzie on decydujący.

- Chcielibyśmy, aby te zachorowania przynajmniej się ustabilizowały. Na tym niestety wysokim poziomie 7-8 tysięcy tygodniowo, ale aby się utrzymały. Przypomnę, że w podczas drugiej fali mieliśmy 10 tysięcy, natomiast to był tylko taki pik właśnie w piątym tygodniu od wzrostu zachorowań. Wówczas dynamicznie one rosły, ale później dynamicznie spadały

- tłumaczy Sidor.

Przyznaje, że patrząc na skalę zachorowań w innych regionach, jesteśmy po środku.
- Najgorzej jest w warmińsko - mazurskim, pomorskim, mazowieckim, lubuskim, a później jest śląskie, kujawsko - pomorskie i my - podsumowuje dr Adam Sidor.

- Jeśli chodzi o rozprzestrzenianie się wirusa w naszym województwie, to najgorzej sytuacja wygląda w Rzeszowie, gdzie współczynnik jest dwa razy większy w stosunku do całego regionu. Później w powiatach: rzeszowskim, łańcuckim, bieszczadzkim i sanockim. Najlepiej zaś sytuacja wygląda w lubaczowskim, ropczycko - sędziszowskim, strzyżowskim i jasielskim. To są powiaty, gdzie ten współczynnik jest stosunkowo niski, natomiast nie wiemy, jak rozwinie się w kolejnych tygodniach. Może będę tzw. zachorowania wyrównawcze

- wylicza Sidor.

W szpitalach na Podkarpaciu brakuje lekarzy

Jak wygląda sytuacja z łóżkami dla osób chorych na Covid-19 i z respiratorami, których w piątek było dostępnych zaledwie 38.

- Te liczby ulegają stałemu zwiększaniu, m.in. dzięki dostawom sprzętu z rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Problemem nie są łóżka, ale kadra. Skąd możemy brać nowy personel, gdy wiemy, że kształcenie lekarza to proces, który trwa nie tylko 6 lat studiów, ale także przez okres specjalizacji, która jest wymagana. Epidemia trwa już rok i od tego czasu liczba lekarzy w naszym regionie nie uległa znaczącemu zwiększeniu. I w szybkim czasie nie przybędzie. Leczą nas ci sami ludzie, którzy jeszcze w marcu ubiegłego roku stanęli do gotowości by opiekować się pacjentami. Lekarzy zakaźników mamy w regionie tylko 37. Gdyby nie wsparcie kolegów takich specjalizacji, jak interniści, pulmonolodzy, to już dawno ich zasoby i możliwości leczenia by się wyczerpały.

Stąd też prośba wojewody do mieszkańców o samoograniczenie aktywności, bo tylko w ten sposób rzeczywiście możemy wpływać na falę zachorowań.

- Ale też serdeczne wezwanie o szacunek dla białego personelu, ponieważ ci ludzie, dzięki Bogu już teraz nie z narażeniem własnego życia, jak to miało miejsce w pierwszych miesiącach epidemii, bo większość jest już zaszczepionych, ale ciągle z ogromnym wysiłkiem, poświęceniem opiekują się naszymi najbliższymi

- tłumaczy Ewa Leniart.

Ewa Leniart apeluje do ludzi, aby bardzo poważnie podeszli do ograniczeń, które zostały wprowadzone w ostatnim czasie przez rząd i zaczną obowiązywać od soboty.

- Ja wiem, że wszyscy już jesteśmy bardzo zmęczeni różnymi ograniczeniami. Niekiedy wręcz zdenerwowani faktem, że nie w pełni działają galerie handlowe, że nie mamy dostępu np. do basenów, miejsc kultury i rozrywki, w takim zakresie, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Ale mając na uwadze zarówno tę wytrzymałość lekarzy, pielęgniarek, jak własne życie i zdrowie a także naszych najbliższych, warto pomyśleć o tym, że to małe poświęcenie może uratować życie jeśli nie nam, bo dobrze zniesiemy zainfekowanie koronawirusem, to może komuś w naszym otoczeniu, kto nie będzie miał tyle szczęścia - apeluje Leniart.

Najwięcej pacjentów jest w szpitalach w Sanoku i Rzeszowie

Wojewoda dodaje, że bardzo wiele zależy od nas i od tego, jak się zachowujemy. Widzimy na naszych ulicach mnóstwo ludzi chodzących bez maseczek a nawet takich, którzy po prostu mówią, że epidemii nie ma. Zapraszamy ich do opieki nad pacjentami, którzy przebywają w szpitalach. To nie są osoby, które mogą przebywać w domu z wyższą temperaturą i bólem mięśni. To są osoby, które walczą o życie!

Tłumaczy jeszcze, że wielu pacjentów potrzebuje wsparcia tlenoterapią a to z kolei wymaga istnienia odpowiedniej instalacji tlenowej w szpitalu. Zatem zwiększenie liczby łóżek to nie taka prosta sprawa, jak przestawienie mebla z jednego pomieszczenia do drugiego.

W regionie od 2 tygodni najtrudniejsza sytuacja związana z obłożeniem łóżek jest w Szpitalu Powiatowym w Sanoku, ale i w placówkach w Rzeszowie.

- Jeśli chodzi o Sanok, przygotowaliśmy kilka rozwiązań logistycznych, które sprawią, że pewna drożność tego szpitala zostanie zachowana . Z kolei w Rzeszowie także w najbliższym czasie zwiększona będzie liczba łóżek.
Wojewoda przypomina, że Szpital Tymczasowy w nowym skrzydle placówki MSWiA działa od listopada. - To pokazuje, że decyzja o jego utworzeniu była w pełni uzasadniona. - Ten szpital najpierw wykorzystywany był w ograniczonym zakresie 1 modułu z 28 łóżkami. Od przyszłego tygodnia uruchomimy trzeci już moduł

- mówi wojewoda.

Dlatego prosi lekarzy, pielęgniarki, którzy czują się na siłach i chcieliby się włączyć w pracę w szpitalu tymczasowym o zgłaszanie się. Aby można było otworzyć kolejne moduły. - Ci, którzy nie mieli doświadczenia w lecznictwie szpitalnym, mogliby je nabyć w trakcie epidemii. Prosimy o zgłaszanie się choćby na pewien okres czasu, niekoniecznie na 3 miesiące, czy dłużej.

W innych regionach otwierane są kolejne szpitale tymczasowe, a czy u nas taki scenariusz jest brany pod uwagę, czy też w związku z tym brakiem personelu, nie ma takiej możliwości?

- Na Podkarpaciu w formule szpitala tymczasowego działa nie tylko nowo wybudowane skrzydło szpitala MSWiA w Rzeszowie, ale także sanatorium w Rymanowie. Szpital sanatoryjny został uruchomiony w trakcie drugiej fali, gwarantując dostęp do 150 łóżek i w tej chwili obłożenie jest dość duże, bo wczoraj było już ponad 100 pacjentów. Oczywiście można się zastanawiać nad kolejnymi takimi placówkami, ale wracamy do problemu kluczowego, czyli braku kadr. No bo kto będzie leczył w tym szpitalu? Tak, jak powiedziałam, sprzęt możemy zapewnić, natomiast pozostaje pytanie o potencjał regionu w zakresie liczby lekarzy

- tłumaczy wojewoda.

Nowy sprzęt dla szpitali na Podkarpaciu

Piątkowa konferencja prasowa zorganizowana została przed drugim, rezerwowym magazynem sprzętu do wsparciu szpitali podkarpackich w urządzenia służące do leczenia pacjentów z covidem. Magazyn przy ul. Inwestycyjnej wypełniony jest urządzeniami przekazanymi w ostatnich dniach przez rządową Agencję Rezerw Strategicznych.

- Dziś 7 szpitalom z regionu przekazujemy m.in. kolejne 16 respiratorów i 16 kardiomonitorów. Są także pompy infuzyjne oraz inne urządzenia do terapii tlenowej

- wylicza Ewa Leniart.

Jakub Dzik, zastępca dyrektora wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego dodaje, że sprzęt trafi do Brzozowa, Jasła, Sanoka, Leska, Dębicy, Łańcuta oraz Mielca. Dziś minister zdrowia podjął decyzję o kolejnych dostawach urządzeń dla podkarpackich placówek medycznych.

Adam Sidor pytany o niepożądane odczyny szczepienne w naszym regionie podaje, że takich przypadków do środy było 207, w tym tylko 5 ciężkich, wymagających hospitalizacji. Na 239 378 osób zaszczepionych w regionie.

- Jeśli chodzi o szczepionki, nie możemy przyporządkować tutaj konkretnej firmy, bo mieszkańcy szczepieni byli różnymi preparatami. Nie jest więc sensowne mówienie, która szczepionka jest bardziej odczynowa, a która mniej. Podsumowując, można powiedzieć, że w naszym regionie niespełna jedna na tysiąc osób zaszczepionych odczuwa jakikolwiek odczyn poszczepienny.

Podkarpacki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny dodaje jeszcze, że w regionie mamy w tej chwili około 80 ognisk koronawirusa, między innymi w zakładach pracy. Rozprzestrzenia się on oczywiście także w ogniskach domowych, szkołach i przedszkolach.


ZOBACZ TAKŻE: Kobieta oczekująca na termin operacji zmarła. "Nie można tak postępować z człowiekiem"

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

PIS walczy o stołki a ludzie umierają. Gratuluję Wam pisowcy dobrych humorów...

G
Gość

Najważniejsze że PISoBOLSZEWICKIE miernoty i złodzieje przeznaczyły 10 MLD zł na swoją reżimową szczujnie TVPIS.

Pozdrowienia dla Obajtka

L
Look

Pani Wojewodzie Leniart przypominam, że to ona jest odpowiedzialna za zniszczenie w Bieszczadach pomników bohaterów, którzy zginęli w walce z bandami upa. Dlatego też nie oddam na nią mojego głosu.

m
marcel

Przypominam wszystkim PiS-owcom z Podkarpacia i rzeszowianom w kontekście wyborów w Rzeszowie: pani poseł PiS z podkarpacia,Hrynkiwicz kilka lat temu w Sejmie, o strajkujących lekarzach: niech jadą !!!! https://www.youtube.com/watch?v=pbDn3cFgh2M

p
polo_live

Kiedy na Boże Narodzenie do Polski latały samoloty z UK do Jasionki do pani wojewodzina nie widziała (podobnie, jak jej szefowie w Warszawie) żadnego problemu z brakiem kwarantanny, potrzebą testowania itd. Teraz na Podkarpaciu mamy ok. 70% wirusa z mutacją brytyjską. Dalszy komentarz jest zbyteczny.

G
Gość
19 marca, 15:38, Gość:

Lekarz rezydent w Polsce zarabia 700 euro, a polski lekarz w Europie 3000 euro. Jak myślicie, gdzie wolimy pracować?

Zdrówka życzę.

Niech [wulgaryzm] za granicę jak mu mało

G
Gość z Lidla
19 marca, 14:47, Gość:

Dlaczego nie zamknięto granicy z Ukrainą. Tam pandemia szaleje, a Ukraińcy wjeżdżają bez kwarantanny, ale cóż poprawność polityczna ważniejsza od zdrowia i życia Polaków. Co ma pani Wojewoda ma do powiedzenia w tej materii.....

19 marca, 16:38, pluto:

Bo oni dają 1/3 utargu w Lidlach i Biedronkach przy granicy wschodniej.

Myślę, że waźniejsze jest zdrowie niż pieniądze 💰 i z tego powodu granicą powinna być zamknięta.

p
pluto
19 marca, 14:47, Gość:

Dlaczego nie zamknięto granicy z Ukrainą. Tam pandemia szaleje, a Ukraińcy wjeżdżają bez kwarantanny, ale cóż poprawność polityczna ważniejsza od zdrowia i życia Polaków. Co ma pani Wojewoda ma do powiedzenia w tej materii.....

Bo oni dają 1/3 utargu w Lidlach i Biedronkach przy granicy wschodniej.

g
gęś_wyścigowa

Dzisiaj w jednej z TV podano, że na Podkarpaciu w ok. 70% dominuje mutacją brytyjska wirusa. W dalszej części materiału pokazano, jak na siłę ściągano Polaków z Wysp na święta Bożego Narodzenia. Bez badania i testów, oby więcej i zapewnienia polityków PiS, że nic się nie dzieje złego. A teraz wojewodzina wodę leje w mateczniku PiS, ale ciemny lud niebawem tego nie łyknie.

M
Mariusz

Sytuacja jest o tyle trudna że nie można wierzyć pani Leniart w żadne słowo. Podczas ubiegłorocznej pandemi pani Leniart powiedziała że potrzebuje medyków i KAŻDY znajdzie zatrudnienie. Niestety znam osoby które zgłosiły się do pracy do szpitala "covidowego MSW w Rzeszowie" po skończonych studiach z ratownictwa i do tej pory nie znalazły zatrudnienia. Najpierw miały być zatrudnione w grudniu, później w styczniu. Teraz jest połowa marca i dalej ratownicy nie są zatrudnieni w tym szpitalu !!! I jak tu wierzyć pani Leniart ???

G
Gość

Lekarz rezydent w Polsce zarabia 700 euro, a polski lekarz w Europie 3000 euro. Jak myślicie, gdzie wolimy pracować?

Zdrówka życzę.

G
Gość

Dlaczego nie zamknięto granicy z Ukrainą. Tam pandemia szaleje, a Ukraińcy wjeżdżają bez kwarantanny, ale cóż poprawność polityczna ważniejsza od zdrowia i życia Polaków. Co ma pani Wojewoda ma do powiedzenia w tej materii.....

Dodaj ogłoszenie