Wojna o dom w Lesku ciągnie się już kilkanaście lat

Dorota Mękarska
Małgorzata Kmiecik wyjechała czasowo do Anglii, ale swoją przyszłość chce związać z Leskiem.
Małgorzata Kmiecik wyjechała czasowo do Anglii, ale swoją przyszłość chce związać z Leskiem. Fot. Dorota Mękarska
- Jestem obywatelem drugiej kategorii. Przez całe lata musiałam się myć w misce, a fekalia wynosić we wiaderku - mówi Małgorzata Kmiecik, mieszkanka Leska. - Teraz gmina "załatwiła" mi odcięcie energii elektrycznej.

Rodzina Małgorzaty Kmiecik mieszka w budynku przy ul. Kościuszki w Lesku od 1941 roku. Jest to drewniana chałupa, licząca ponad 100 lat. Nie ma tu nawet wychodka. Potrzeby fizjologiczne załatwia się do wiaderka, a zawartość wylewa do kanału burzowego. Dom jednak stoi w bardzo atrakcyjnym miejscu. Jest własnością komunalną.

Działka łakomym kąskiem

Dla Małgorzaty Kmiecik jest to dom rodzinny. Tak samo, jak dla jej matki, która po śmierci ojca, musiała wywalczyć prawo najmu, procesując się z dążącą do eksmisji gminą. Kobieta sprawę w sądzie wygrała, bo sąd uznał, że jako jedyna spadkobierczyni nabyła po ojcu prawo do najmu lokalu.

Sytuacja powtórzyła się po śmierci matki Małgorzaty Kmiecik. Tym razem w szranki z gminą musiała stanąć córka. 6 kwietnia 2009 roku młoda kobieta wygrała w sądzie. Choć gmina zwlekała z podpisaniem umowy najmu lokalu, ostatecznie na mocy wyroku sądowego był zmuszona to zrobić. Jednak kilka miesięcy później budynek został wyłączony z użytkowania, ze względu na zły stan techniczny. W sierpniu 2009 roku elektrownia odcięła energię elektryczną. Stało się to na wskutek wystąpienia Administracji Budynków Komunalnych i Wodociągów w Lesku, która zawiaduje lokalami komunalnymi.

Nie pozwolono uratować domu

Małgorzata Kmiecik zgadza się, że budynek jest w bardzo złym stanie, ale uważa, że do tego doprowadziła gmina.

- Moja matka próbowała ten dom ratować, ale jej nie pozwolono. Każde przybicie gwoździa kończyło się wizytą komisji. Próbowała też ten dom wykupić, ale nie wyrażono na to zgody - wyjaśnia kobieta.

Ponad dwa lata temu pani Małgorzata wystąpiła do gminy z wnioskiem o jego kupno. - Jeszcze wtedy dom nie był przeznaczony do rozbiórki i nie wisiał nad nim inspektor nadzoru budowlanego. Mogłam ten dom remontować. Jednak pani burmistrz nie chciała mi go wtedy sprzedać.

Gmina zrobiła się dobra

W ostatnich miesiącach nastąpił zwrot w sprawie.

- Teraz z kolei jestem szantażowana przez gminę, by dom kupić. Pani burmistrz twierdzi nawet, że dom wyremontuje, ale remont ma polegać na rozbiórce przybudówki i podstemplowaniu części przegniłych. Ja miałabym za to zapłacić. Gmina chce mi więc sprzedać dom, który w dalszym ciągu nie będzie nadawał się do zamieszkania i którego ja nie będę w stanie wyremontować ze względu na koszty i obowiązujące przepisy.

Na czas remontu gmina zaproponowała Małgorzacie Kmiecik lokal w budynku socjalnym przy ul. Bieszczadzkiej, który był już wcześniej opisywany w naszej gazecie, ze względu na straszne warunki w nim panujące.

- Nie mogę przenieść się do tego bloku, bo już tam zostanę - obawia się leszczanka. - Mam kilka tygodni na podjęcie decyzji. Jeśli nie zdecyduję się opuścić domu, zostanie on wraz ze mną i moim dzieckiem wystawiony na przetarg.

Burmistrz Leska Barbara Jankiewicz nie zdecydowała się zająć w tej sprawie głosu i uchyliła się od odpowiedzi na postawione jej pytania.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
depresja

mieszkam w tej gminie i widze, co sie tu dzieje na codzień. aż dziw bierze ze dziennikarze nie zainteresowali sie jeszcze bardziej pania burmistrz...

V
Voyt3c

No cóż - o ile opisane zostały wszystkie okoliczności, to jak widać i tak źle i tak niedobrze. Najlepiej, gdyby gmina z publicznych pieniędzy wyremontowała budynek i przekazała tej pani za darmo lub ułamek wartości. Mało prawdopodobny scenariusz.
Inna sprawa, że dziwi mnie sytuacja wcześniejsza - gmina była właścicielem obiektu i nie mogła nim jakoś rozporządzać w granicach prawa? Posiada budynek, którym nie może rozporządzać, bo mieszkają tam lokatorzy, którzy chcą tam zostać przez następne X pokoleń i wyrokami sądów jest to potwierdzane. To nie jest własność rzeczywista, tylko hipotetyczna, właściciel powinien łożyć na utrzymanie obiektu (jak gmina tego nie robiła, to jest pretensja, że budynek jest w złym stanie) ale nie może pozbyć się najemcy, żeby np w tym miejscu postawić coś innego lub po prostu sprzedać ziemię.
Dziwne to...

w
wacek
No tak Pani Burmistrz jako Kobieta Przedsiębiorcza bo Taką została uznana za rok 2009 ,jak wskazuje ten reportaż jest bardzo aktywna w tej przedsiębiorczości ale na szkodę mieszkanki ,myślałem że jeśli zostanie Burmistrzem kobieta to wspomoże kobiety ale się pomyliłem bo któż jak nie kobieta zrozumie problemy innych kobiet .No cóż takie jest jak widać Życie
Dodaj ogłoszenie