Wojna ze spamem

info
Firmy zajmujące się bezpieczeństwem sieciowym szacują, że za kilka lat większość korespondencji elektronicznej krążącej po internecie będzie stanowił spam (potoczne określenie niechcianych e-maili).

Z e-śmieciami spotykamy się na każdym kroku. Skrzynki pocztowe zalewane są dziesiątkami reklam dziennie. Niepożądanej korespondencji mogłoby docierać do nas więcej, gdyby nie administratorzy serwerów, filtrujący listy od osób lub firm uznanych za spamerów. "Dobroczyńcy!" - mógłby ktoś zakrzyknąć. Czyżby?

Co na to konstytucja

SPAM to pogwałcenie prawa do prywatności

Artykuł 47 Konstytucji formułuje prawo do prywatności, wykorzystanie poczty elektronicznej do przesyłania tego typu wiadomości stanowi zaś jego pogwałcenie.
Oprócz naruszenia prywatności spam ma również aspekt finansowy. Obciążenie adresata kosztem niechcianych wiadomości jest sprzeczne z jego interesem - właśnie na tym polega reklamowany przez firmy zajmujące się wysyłaniem spamu bądź sprzedażą baz adresowych "najniższy koszt dotarcia do odbiorcy". Dobrym sposobem na ochronę prywatności adresatów są programy filtrujące spam. Jedyna ingerencja człowieka w działanie filtrów antyspamowych polega na określaniu zasad akceptowania lub odrzucania wiadomości (np. słownik, adresy nadawców itp.). Pomocą dla użytkownika są listy spamerów, jak ORBL, SPEWS, Spamhaus czy PolSpam. Spamerzy starają się oszukiwać programy filtrujące, co powoduje, że utrzymanie odpowiedniej konfiguracji staje się uciążliwe dla użytkowników. Nic dziwnego, iż decydują się oni przenieść zadanie filtrowania poczty na oprogramowanie zarządzane przez administratora serwera. Programy te nie mają "osobowości" i nie udostępniają filtrowanych wiadomości osobom trzecim. Nie można więc mówić o narażeniu na szwank prywatności bądź tajemnicy korespondencji.
Podstawami prawnymi działania programów filtrujących spam na serwerze są przeniesienie przez użytkownika na administratora serwera prawa do oceny intencji nadawcy przychodzących wiadomości oraz prawo właściciela serwera do ochrony siebie i swoich użytkowników przed wyłudzaniem przez nadawców spamu obsługi ich kampanii reklamowych.
Administratorzy projektu PolSpam polspam.info

Artykuł 49 Konstytucji RP stanowi, iż "Zapewnia się wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się". Zapewnia także prawo do ochrony życia prywatnego każdej osoby (art. 47). Czy administrator serwera, który blokuje możliwość otrzymania wiadomości od pewnych nadawców - "bo są na liście spamerów" - działa zgodne z prawem?
Nikt bez naszej zgody nie może przechwytywać i niszczyć kierowanej do nas korespondencji. Działanie administratora, mimo że powodowane szlachetnymi intencjami, można porównać do listonosza, który stojąc przed skrzynką pocztową, segreguje nasze listy. Białe koperty doręczy, czerwone zaś wrzuci do kosza. Na pytanie, dlaczego tak robi, odpowie: bo sąsiad spod dwudziestki nie życzył sobie mieć czerwonych kopert w swojej skrzynce.

Kara 100 tys. zł

W Austrii w ustawie telekomunikacyjnej stwierdza się, iż wysyłanie e-maili jednocześnie do większej liczby osób lub w celach reklamowych wymaga wcześniejszej i w każdej chwili odwoływalnej zgody adresata. Naruszenie zakazu może skutkować karą ok. 100 tys. złotych. Podobne rozwiązania zostały wprowadzone w Stanach Zjednoczonych.
Także polski ustawodawca zdecydował się na zastosowanie zbliżonych metod walki z niechcianymi wiadomościami. Zgodnie z art. 10 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 r., nr 144, poz. 1204) zakazane jest przesyłanie niezamówionej informacji handlowej, skierowanej do oznaczonego odbiorcy, za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej. Istotne jest określenie zakresu terminu "niezamówiona informacja". Prawodawca uznał, że informacja jest zamówiona w sytuacji, gdy odbiorca wyraził zgodę na otrzymywanie takiej informacji, w szczególności udostępnił identyfikujący go adres elektroniczny.
Wkrótce działania niezgodne z powyższymi regulacjami stanowić będą wykroczenie i podlegać karze grzywny. Ściganie takich czynów zależeć będzie od pokrzywdzonego.

Decyzja należy do nas

To my decydujemy, czy dana e-reklama narusza nasze prawa. Bez naszej zgody administrator nie ma prawa czyścić naszej skrzynki pocztowej, zwłaszcza instalując różnego rodzaju filtry na serwerze. Działania takie mogą zaowocować złożeniem pozwu w sądzie przez dwa podmioty. Pierwszym może być nadawca, któremu konstytucja gwarantuje wolność komunikowania się. Nadto może on dochodzić roszczeń z tytułu naruszenia jego dóbr osobistych oraz żądać naprawienia wyrządzonej szkody (jeśli wskutek nadgorliwości administratora nie dojdzie do skutku zyskowny interes). Drugim podmiotem skarżącym możemy być my sami, gdy nie dostarczono nam oczekiwanej wiadomości.
Szczególnie ciekawą kwestią jest to, kto ma decydować, że określony nadawca jest spamerem. W ostatnim czasie do redakcji Chipa trafił list ze skargą na działania PolSpamu - organizacji mającej ambicje chronić polski Internet przed zalewem śmieci. Twórcy PolSpamu twierdzą, iż sami niczego nie blokują, lecz tylko udostępniają mechanizmy, z których korzystają administratorzy. Stwierdzają, iż tylko dodają do bazy adresy e-mailowe przesłane przez internautów. Zadać można pytanie: jakim prawem grupa osób decyduje o tym, czy moja wiadomość winna być skierowana do kosza? Lektura kodeksu karnego wskazuje, że takie działanie jest zdecydowanie bezprawne.

Więcej informacji: CHIP 4/03, s.196

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie