Wybory parlamentarne 2019. Listy kandydatów Koalicji Obywatelskiej do Sejmu z Podkarpacia

Łukasz Solski
Łukasz Solski
Zaktualizowano 
Karolina Misztal
Koalicja Obywatelska przedstawiła w poniedziałek listę kandydatów do Sejmu podczas październikowych wyborów parlamentarnych.

Koalicja Obywatelska odkrywa karty przed zbliżającymi się wyborami do sejmu. Lider KO Grzegorz Schetyna zaprezentował listy kandydatów we wszystkoch okręgach wyborczych. Sprawdź, kto startuje w wyborach do Sejmu z Podkarpacia.

Okręg Krosno
1. Joanna Frydrych
2. Marek Rząsa
3. Wojciech Blecharczyk
4. Józef Szkoła
5. Adam Woś
6. Ewa Sawicka
7. Antoni Pikul
8. Barbara Balon
9. Jan Zych
10. Iwona Holcman
11. Roman Karaś
12. Szczepan Łąka
13. Krzysztof Kłak
14. Maria Słowik
15. Michał Jurek
16. Krzysztof Wota
17. Dorota Kostka
18. Marzena Knap
19. Tomasz Biały
20. Iwona Zawojska
21. Dariusz Wojakowski
22. Waldemar Zadworny

Czytaj także

Okręg Rzeszów
1. Paweł Poncyliusz
2. Zdzisław Gawlik
3. Krystyna Skowrońska
4. Renata Butryn
5. Teras Kubas-Hul
6. Józef Gdański
7. Krzysztof Pitra
8. Marek Ustrobiński
9. Jakub Karyś
10. Barbara Zych
11. Marcin Jurzysta
12. Aneta Krajewska
13. Marcin Deręgowski
14. Krzysztof Feret
15. Krzysztof Ożóg
16. Jakub Kopytko
17. Krzysztof Lipczyński
18. Bogusław Potański
19. Tomasz Kamiński
20. Jolanta Kolano
21. Artur Olchawa
22. Przemysław Przybył
23. Ewa Sawic
24. Augustyna Kaniszewska
25. Urszula Owsiany
26. Janusz Płodzień
27. Katarzyna Paluch
28. Anna Rogowska
29. Dariusz Żmuda
30. Paweł Pazdan

Wybory parlamentarne 2019. Podkarpacki PiS zaprezentował kan...

polecane: Flesz - Ukraińcy chcą więcej zarabiać

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 21

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
25 sierpnia, 18:46, hun:

Mówimy PO - myślimy złodzieje !!!

Mòwimy pis myślimy ... idioci

h
hun

Mówimy PO - myślimy złodzieje !!!

G
Gość
2019-08-19T18:54:43 02:00, zenekblues:

Bóg honor da i rodzina

„piniendzy raczej praw na to ni” ma,

Samotnej matce na chleb dla syna

„piniendzy raczej na to ni” ma,

Emeryt żyje gorzej jak świnia

„piniendzy raczej na to ni” ma,

Polski samochód polska maszyna

„piniendzy raczej na to ni” ma,

Na służbę zdrowia na dym z komina

„piniendzy raczej na to ni” ma,

Tak od Rzeszowa do Szczecina

„piniendzy na to wszystko ni” ma,

Mógłbym wymieniać godzin sto

„piniondze”się znalazły ….w kieszeniach oszustów z PO.

'Piniądze' się znalazły, odzyskane w "licznych" procesach sądowych od 'złodziei' z PO (teraz setki ich siedzi w kryminale). Na szczęście "dobra zmiana" z PISu wydała je na 3 miliony POLSKICH narodowych mieszkań i milion POLSKICH narodowych samochodów elektrycznych. Właśnie szczęśliwy LUD nareszcie jest na swoim i ma czym jeździć

Z
ZDZIWIENI?

„W wyborach do Parlamentu Europejskiego startowałem z Lublina i nigdy więcej” – zapowiadał w 2007 r. obecny kandydat KO z Rzeszowa. – Nie czuję i nie rozumiem Polski wschodniej. Nie potrafię nadawać na tych samych falach. Spotkania w podlubelskich wsiach były dla mnie żenujące. Pytano mnie na przykład, czy jestem Żydem. Chciałem opowiadać o Unii Europejskiej, a tu ręce opadają – skarżył się Poncyljusz redaktorowi „Gazety Wyborczej”.

Nie tylko pytania o pochodzenie ambarasowały polityka. „Czasami jest mi wstyd, gdy idziemy w jakąś hucpę typu peron we Włoszczowie. Za takie akcje zapłaciliśmy podczas wyborów w miastach. Ludzie się z nas śmieją” – wyznawał w rozmowie z redaktorem jednego z tych mediów, które krytykowały wspomnianą inwestycję. Kilka lat później sama „Gazeta Wyborcza” przyznała, że stacja w tym świętokrzyskim mieście „to był sukces”. Potwierdzali to również eksperci.

Paweł Poncyljusz skrytykował także akcję „Widelec”, podczas której na stołeczne komisariaty zwożono przypadkowych kibiców Legii, by następnie torturami – m.in. rzucaniem kluczami w genitalia – wymuszać na nich zeznania. Według jednej z policjantek chodziło także o dzieci.

a
asdf
2019-08-20T06:45:30 02:00, Gość:

Na te wybory każdy myślący wyborca, chcący żyć w normalnym kraju stosuje zasadę - głosuj na kogo masz ochotę, pod warunkiem że nie jest to lista PiS ani PO.

Czyli na wariatów i pedałow od biedronia.Brawo!Tak myslałem głosować,dzieki za podpowiedź

G
Gość

Na te wybory każdy myślący wyborca, chcący żyć w normalnym kraju stosuje zasadę - głosuj na kogo masz ochotę, pod warunkiem że nie jest to lista PiS ani PO.

G
Gość

Piniedzy ni ma i nie będzie- takie to asy były ministrami w rządzie PO-PSL!

c
czerwoni-idziemy_po_was

Niejaka Jolanta Lange wypowiada się na nagraniu popierającym tzw. kartę różnorodności, czyli międzynarodową inicjatywę, która ma promować różnorodności i równe szanse w zatrudnieniu, bez względu m.in. na orientację seksualną. Okazuje się jednak, że widoczna na nagraniu kobieta była w przeszłości zarejestrowana jako tajny współpracownik SB, mający wraz ze swoim mężem inwigilować ks. Franciszka Blachnickiego, twórcę Ruchu Światło-Życie.

Ten element na pewno jest bardzo istotny w tym, żeby nasze zarządzanie, a oprócz tego nasze życie było bardziej równe, równościowe i żebyśmy potrafili funkcjonować i korzystać ze swoich inności

- mówi na nagraniu zamieszczonym w sieci Jolanta Lange. Nagranie pochodzi z 2017 r.

Jolanta Lange od kilku lat szefuje Stowarzyszeniu Pro Humanum. Na stronie Stowarzyszenia przedstawiana jest jako aktywistka antydyskryminacyjna.

"Prowadzi zajęcia poświęcone tematyce uprzedzeń i stereotypów, wielokulturowości oraz przeciwdziałania dyskryminacji i zarządzania różnorodnością. Autorka i koordynatorka ponad 15 projektów badawczych i edukacyjnych z zakresu równego traktowania, przeciwdziałania dyskryminacji i ochrony praw człowieka. Propagatorka idei równego statusu kobiet i mężczyzn"

- czytamy w biogramie Jolanty Lange zamieszczonym na stronie internetowej Pro Humanum.

Internauci spostrzegli, że Jolanta Lange, walcząca dzisiaj o prawa mniejszości seksualnych, w latach 80. - wówczas pod nazwiskiem Gontarczyk - miała wraz z mężem jako tajny współpracownik SB inwigilować ks. Franciszka Blachnickiego oraz Polonię w RFN.

To jest Pani Jolanta Lange ?...która "walczy o prawa mniejszości seksualnych". Czekaj ! Przecież to Jolanta Gontarczyk TW "Panna" !!! Kiedy w 1987 wraz z mężem A.Gontarczykiem TW "Yon" odwiedziła Sługę Bożego Ks.Franciszka Blachnickiego...Ten po kilku godzinach już nie żył. pic.twitter.com/0UcBmljZ4z

— Kasjopea (@AnitaSchelde) August 14, 2019

Dziennikarz Artur Stelmasiak dotarł do informacji potwierdzających, że kobieta zmieniła swoje nazwisko z Gontarczyk na Lange.

Wystarczy tu: https://t.co/TnW8hsoS6m wpisać numer KRS: 0000266008 i pobrać wydruk informacji pełnych.

Zmiana nazwiska z Gontarczyk na Lange w 2008 roku.

A Prezesem (prezeską) stowarzyszenia jest od 2016 roku. pic.twitter.com/fwlodowbAJ

— Artur Stelmasiak (@ArturStelmasiak) 18 sierpnia 2019

Dzisiaj o sprawie Jolanty Lange rozmawiali goście Michała Rachonia w programie "#Jedziemy".

Głośna kariera komunistycznego agenta #Jedziemy#wieszwięcej

Zobacz więcej: https://t.co/Xc9vyGYGOw pic.twitter.com/dIo93K2Yny

— portal tvp.info ?? (@tvp_info) 19 sierpnia 2019

- Dziś głośna kariera agentki SB właśnie stała się jasnym i oczywistym dowodem, ze arcybiskup Jędraszewski miał rację, mówiąc, że czerwona zaraza i tęczowa ideologia maja nie tylko wspólne korzenie, ale najwyraźniej również wspólnych żołnierzy

- powiedział Michał Rachoń.

Jak wynika z ustaleń IPN, Jolanta Gontarczyk w 1977 r. została zwerbowana do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa w Łodzi jako tajny współpracownik.

Śledztwo IPN z lat 2001-2005 wykazało, że małżeństwo Gontarczyków przebywając w latach 80. w RFN działało jako agenci SB, realizując zadania dla XI Wydziału (zajmującego się zwalczaniem dywersji ideologicznej) I Departamentu MSW – Jolanta Gontarczyk jako TW „Panna”, zaś Andrzej Gontarczyk jako TW „Yon".

c
czerwoni-idziemy_po_was

Małżeństwo agentów SB blisko przyjaźnili się z ks. Franciszkiem Blachnickim - więźniem obozów koncentracyjnych, wyjątkowo prześladowanym przez SB, który w 1987 roku zmarł w RFN. Ks. Blachnicki był znany jako założyciel Ruchu Światło-Życie.

IPN w śledztwie jednoznacznie wykazał, że ksiądz był inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa za pośrednictwem jego najbliższych współpracowników - wspomnianego już małżeństwa Jolanty i Andrzeja Gontarczyków.

To samo śledztwo, prowadzone w latach 2001-2005 wykazało, że ks. Blachnicki mógł umrzeć na skutek otrucia, ale - postanowieniem z 6 lipca 2006 roku prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach umorzył śledztwo w sprawie zabójstwa księdza przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego poprzez podanie mu trucizny. Śledztwo umorzono wskutek braku danych dostatecznie uzasadniających popełnienie takiego przestępstwa.

r
rozliczyć_czerwoną_zarazę

Tu jest wszystko na temat tych złodziei

https://www.youtube.com/watch?v=9EXnM-DKOkE

Poko koko

h
hehe

- Będziemy wszędzie - w każdej gminie, każdym powiecie, każdym regionie - mówił lider PO Grzegorz Schetyna, podczas posiedzenia Rady Krajowej PO, która zatwierdziła listy do Sejmu i Senatu. Do zaskakującej zmiany lidera listy doszło w okręgu nr 4 - Krzysztofa Brejzę zastąpił tam były europoseł PO Tadeusz Zwiefka. Nie doszło za to do zamiany "jedynki" w Gdańsku - pozostał nią Sławomir Neumann, mimo złożenia przez CBA zawiadomienia do prokuratury po kontroli oświadczeń majątkowych posła.

Schetyna podkreślił, że Rada Krajowa głosowała nad listą 920 kandydatów w wyborach do Sejmu i 80 kandydatów w wyborach do Senatu. Zaznaczył, że kandydaci będą przedstawiani codziennie przez całą kampanię wyborczą.

"Będziemy wszędzie - w każdej gminie, w każdym powiecie, w każdym regionie, wszędzie, ale żeby to robić musimy przegłosować kandydatów"

- mówił.

Lider PO zaprosił na scenę również "jedynki" Koalicji Obywatelskiej w wyborach do Sejmu w poszczególnych okręgach. Ci kandydaci byli prezentowani już pod koniec lipca. Zmiana nastąpiła w okręgu nr 4 Bydgoszcz - posła Krzysztofa Brejzę na czele listy zastąpił były europoseł Tadeusz Zwiefka.

C
Cz1

W 1992 r., kiedy ministrem przekształceń własnościowych był Janusz Lewandowski (dobry kumpel Donalda Tuska), forsowany był pomysł, aby sprywatyzować KGHM za 400 mln $. Opinii publicznej wmawiano że, to "złoty" interes i dziejowa konieczność. Co ciekawe - innego zdania byli pracownicy KGHM, którzy z tego powodu ogłosili strajk. Po 32 dniach ekipa rządowa ustąpiła. W ten sposób obroniono polskiego championa.

Na początku lat 90. rząd Hanny Suchockiej rozpoczął poszukiwania inwestora strategicznego dla KGHM, mimo że spółka nie była technologicznie zacofana i przynosiła spore zyski dla Skarbu Państwa. Rządzący wychodzili wówczas z założenia, że wszystko, co państwowe, jest reliktem PRL-u i musi być sprywatyzowane. Ministrem przekształceń własnościowych był wówczas Janusz Lewandowski.

r e k l a m y

Zakupem zainteresowana był amerykański koncern Asarco, który za pakiet kontrolny akcji KGHM (51 proc.) chciał zapłacić 400 mln $. Wmawiano wówczas opinii publicznej że, to "złoty" interes i dziejowa konieczność po upadku PRL, że takie firmy jak KGHM - mimo, że w dobrej kondycji oraz konkurencyjne - trzeba za wszelką cenę prywatyzować.

C
Cz2

Zupełnie innego zdania byli pracownicy KGHM. Nie zgadzali się, aby dobrze prosperującego championa przejął zagraniczny kapitał za stosunkowo niewielkie pieniądze. Z racji tej, że ówczesny rząd coraz mocniej naciskał na prywatyzację, załoga KGHM 20 lipca 1992 roku podjęła decyzję o ogłoszeniu strajku. Z uwagi na funkcjonowanie ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych nie mogli oni jednak ogłosić legalnego protestu z powodu planowanych przekształceń własnościowych. Dlatego oficjalnym powodem strajku były niezrealizowane roszczenia dotyczące podwyżek. Wszyscy jednak wiedzieli (rząd, inwestorzy, opinia publiczna), że w tym akurat przypadku nie chodzi o podwyżki, lecz o zachowanie KGHM we władaniu Skarbu Państwa.

r e k l a m y

Strajk okupacyjny w KGHM trwał 32 dni. W tym czasie inwestor zdążył się przestraszyć konsekwencji buntu blisko 40-tysięcznej załogi miedziowego giganta. Ugięło się także Ministerstwo z Januszem Lewandowskim na czele. KGHM pozostał w polskich rękach. Dzięki temu skumulowany zysk na czysto tej spółki z lat 1997 - 2016, tj. gigantyczna kwota 41 mld 953 mln zł, mógł w zdecydowanej większości pozostać w Polsce.

Na marginesie warto odnotować, że koncern Asarco, który miał nabyć KGHM za 400 mln $, kilkanaście lat później ogłosił bankructwo.

m
mirko

Gdzie się schowała farbowana blondyna z Mielca co głosowała w Sejmie za obniżeniem algorytmu do wyceny procedur medycznych dla ściany wschodniej co doprowadziło m.in do tego że szpitale sciany wschodniej sa najbardziej zadłużone.Tej pani,szefowej komisji budżetowej byłej premier,bliskiej koleżanki toksycznej wdowy dr Ewy nie tylko lekarze z Janowa Lubelskiego podziękowali ale również podziękują mieszkańcy Podkarpacia.Rozliczymy.

G
Gość

Zdrajcy i złodzieje.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3